W ramach przygotowań do lakierowania musiałem zająć się też przodem Saaba. O tyle jest to niewygodne, że do rzeczy w nim zamontowanych nie ma za dobrego dostępu ani od góry, ani od dołu :). Zastanawiam się, jak to będę składać, jak już będzieto ładnie pomalowane... Póki co położyłem to do góry nogami na gąbkach leżących na ziemi.



Wlot powietrza do nawiewu jest przyklejony od dołu do laminatu.



No dobra, już nie jest :).



Pod przednią krawędzią maski jest gumowa uszczelka. Widać też fragment mechanizmu otwierania lamp przednich.



Po bokach są płaskowniki usztywniające dolną część przodu. Do jednego z nich przykręcone są klaksony.



Po odkręceniu części od razu rozkręcam wszystko ile się da i segreguję na trzy kupki - do ocynku, do proszku, do odnowienia innego.



Otwierane lampy od dołu tak wyglądają. Masa mocno zardzewiałych śrubek w trudno dostępnych miejscach. Co może pójść nie tak? :)



Zdemontowałem część środkową, łączącą obie lampy.



Zostaje oś obrotu lampy i wspornik usztywniający przód klapy.



Odkręcone. O dziwo, nie urwałem jeszcze tak dużo śrub, ile się spodziewałem.



Potem wyjąłem klapę z lampą. Te lampy załatwiają nam światła mijania.



Zdjąłem ramkę ozdobną i odkręciłem pierścień mocujący wkład w lampie.



Sam wkład jest "Lucas European", czyli właściwy dla ruchu prawostronnego. Z tyłu wkładu znalazłem fajną naklejkę, żeby używać oryginalnych żarówek Lucasa. Jak to się śmieją sami brytyjczycy: "Lucas: the pinnacle of reliability" :).



A tak wygląda reszta pod lampą. Sama lampa nie ma w ogóle miejsca na żarówkę świateł pozycyjnych.



Zdjąłem mocowanie wkładu, które służy też do regulacji świecenia lamp.



Stosik części rośnie.



Z przodu lampy jest jeszcze kątownik służący jako ogranicznik zamknięcia lampy.



O ten.



Reszta oświetlenia to markery boczne i lampy pozycyjne/kierunkowskazy z przodu. Te przednie są te same, co w Sonett II. Widać też "zderzak" gumowy i kratkę - "atrapę" chłodnicy. Przepraszam za cudzysłowy, ale tu nic nie jest tym, na co wygląda :).



Odkręciłem zderzak.



I zabieram się za drugą lampę. Tu mechanizm otwierania jest ciut inny, bo z tej strony jest wajcha, którą kierowca otwiera lampy.



Rozkręcone.



A to są oryginalne mocowania blach konstrukcji do laminatu. Plastikowa część przechodzi na wylot przez blachę i laminat i jest zabezpieczona oringiem. Oring oczywiście jest już stary i sparciały i nie trzyma za dobrze. Wystarczyłoby go wymienić... ale ktoś zamiast tego nawalił szpachli dookoła, żeby to się trzymało :/.



Odkręciłem drobne lampki.



Trochę plątanina kabelków mi się zrobiła. Zostały jeszcze lampy świateł drogowych, które są dość nisko w tym samochodzie, za atrapką.



Odkręciłem atrapkę. Ma dość prostą konstrukcję, bo są to trzy płaskowniki aluminiowe na czterech wspornikach.



Płaskowniki mają wywiercone otwory. Po włożeniu płaskownika we wspornik wystarczy dziabnąć wspornik przecinakiem, żeby wbił on się w ten otwór i zabezpieczone.



Pod zdjętą atrapką widać ostatnie lampy. Ta część laminatu jest malowana na czarno.



Zdemontowałem lampy świateł drogowych. Na tm etapie mam już na swoim koncie całkiem sporo urwanych śrubek.



Powoli kończę ogałacać laminat z części.



Tu też już pusto.



Od razu rozkładam też te lampy.



Znalazłem kolejną ciekawą naklejkę.



Pusto.



Jeszcze tylko otwór na maskę. Tu jest jedno okucie do zabezpieczenia maski przed otwarciem.



A drugie okucie z boku, jest to mocowanie podpórki maski.



Wszystko zdemontowane.



Rozłożyłem też mechanizmy regulacji świateł.



Atrapkę też rozkładam na części.



Wsporniki będą malowane proszkowo na czarno, a płaskowniki oddam do anodowania. Reszta rzeczy powyżej będzie ocynkowana. Chociaż sporo śrubek będę musiał dokupić nowych.



Mimo to wszystkie odrdzewiłem i przygotowałem do ocynkowania. Tych mocno zardzewiałych po prostu nie czyszczę za dokładnie, ale oddaję je do ocynku, żeby wszystko było czyste i żeby było wiadomo, czego brakuje.



Potem przód trafił do lakiernika, który i nim się zajął. Zdjął cały stary lakier.



Połatał wszystkie uszkodzenia laminatu, a było ich całkiem sporo.



A tu przód już w podkładzie.



Od dołu też to wszystko jest pomalowane.



Ale od góry ładniej :).



Pomalowane też zostały obudowy lamp.



Wygląda to bardzo dobrze.



Został jeszcze przód do pomalowania na czarno. Lakiernik zdecydował się pomalować to aż do połowy zderzaka, żeby kolory graniczyły ze sobą pod zderzakiem, a nie obok. Dzięki temu będzie to lepiej wyglądało.



I pomalowane na czarno.