Ostatnie zdjęcie na poprzedniej stronie zdradziło chyba ciut za dużo - nie widać na nim laminatowej skorupki Saaba. Tak, jest już zdjęta. Opowiem zatem jak do tego doszło :).
Przy okazji demontażu tylnego zawieszenia zdjąłem od razu chlapacze.



O tyle łatwo poszło, że żadna ze śrub się nie odkręciła - wszystkie się urwały. Chlapacze nie są oryginalne. Są jakoś dziwnie przycięte u dołu. Na pewno nie trafią z powrotem na samochód.



Po wyjęciu zawieszeń zostało jeszcze sporo drobnych rzeczy w podwoziu do wyjęcia. Na przykład gumowe zaślepki w podłodze. Tu widać dwie. Z około 12, które były rozsiane po całym samochodzie.



Po ogarnięciu większości takich drobiazgów jak te gumki, zacząłem przygotowywać się do zdjęcia laminatu. Zaczynam od słupków A - oprócz stada nitów zrywalnych trzymających podszybie do podwozia, słupki są trzymane takimi kątownikami.



Odkręciłem zatem kątowniki z obu słupków.



Następnie odwierciłem resztki nitów i wydłubałem trochę masy, którą uszczelnione są te dwie części.



Potem podważyłem blachę i udało mi się wyciągnąć laminat odklejając go.



No to podszybie mam odklejone.



Idźmy dalej do tyłu auta. Słupki B również są trzymane nitami zrywalnymi - o tu.



Po odwierceniu tamtych nitów, a także tych tutaj, we wnętrzu otworu drzwiowego, położyłem się na jakiś czas pod autem i, sypiąc sobie piach i kurz na twarz, odkleiłem sporo masy uszczelniającej na łączeniu błotników wewnętrznych z laminatem. Dzięki temu mogłem odciągnąć laminat na boki na dole słupków B - jak widać na zdjęciu.



A tu widok z drugiej strony, od strony koła tylnego. Widać ile już laminat odstaje od podwozia.



Idźmy jeszcze dalej. Tu widok od strony koła tylnego w stronę tyłu auta. Widać kątownik przykręcony dwiema śrubami do stalowego podwozia, na wprost jest przykręcony jedną śrubą do laminatu. Po drugiej stronie tej śruby jest zderzak (a właściwie odbój) tylny. Dwie śruby po prawej przechodzą na wylot do bagażnika, więc potrzebna była pomoc, żeby to odkręcić. Nie mam aż tak długich i elastycznych rąk. Ale ćwiczę.



W każdym razie kątowniki są już odkręcone.



Śruby kątowników były ostatnimi, które trzymały ten gumowy tylny zderzak na miejscu. Resztę odkręciłem wcześniej, jak rozkręcałem okolice bagażnika.



Przy okazji zdjąłem też te wykonane w wysoce zaawansowanej technologii klocki ustalające pozycję akumulatora. Tak wyrafinowane rozwiązania trafią oczywiście z powrotem do Saaba, żeby zachować 100% oryginalność samochodu.
Aha, nad klockami widać stalowe prostokąty z otworami - w nie wkręca się śruby mocujące paski parciane trzymające tylne zawieszenie.



Gdzieś tak przy słupkach A zadzwoniłem do Wojtka, że będę zdejmował laminat i czy chce wpaść. Wojtek wykazał entuzjazm, rzucił wszystko co robił i przyjechał akurat na wiekopomną chwilę - seprację laminatowej skorupki od dolnej, stalowej części podwozia.



Laminat jest zaskakująco lekki, ale w sumie to nieduży samochód.



Wynieśliśmy to na zewnątrz. Nie mogłem się powstrzymać i usiadłem na miejscu kierowcy wydając dżwięki "brum, brum". Musiałem być przekonywujący, bo Wojtek po chwili dołączył :). Muszę przyznać, że w tej konfiguracji podwozia jest tylko trochę mniej miejsca niż jak samochód jest w całości :).



Wróćmy do podwozia. Tu jest widok na podłogę bagażnika za tylnym lewym kołem. Widać na krawędzi uszczelkę gumową między laminat a podłogę. Zaczęliśmy zrywać wygłuszenia z blach. W każdym razie z tej strony na laminacie był prawie centymetr szpachli. A ten fragment blachy jest pogięty. Czyli Saab musiał kiedyś być uderzony w lewy tył. Ciekawe, czy to właśnie to było pretekstem (a może powodem?) przemalowania go z zielonego na srebrny?



A tak wygląda samo podwozie.



Na słupku B, w miejscu, gdzie przykręcony jest rygiel drzwi, znalazłem taki kawałek dykty. Ale tylko po stronie kierowcy :). Być może jest to podkładka, żeby dopasować wymiary nadwozia do drzwi, żeby była mniejsza przerwa? Nie wiem. Ale ciekawe :).



Odciąłem jedną z widocznych łat, żeby zobaczyć co jest pod spodem. Dużo pracy przy blacharce nie będzie, ale kilka takich kwiatków jest do poprawienia. Na szczęście Saab zardzewiał bardzo niesymetrycznie - co z jednej strony jest zardzewiałe, to z drugiej jest niezłe. Będzie łatwo sprawdzić jak blacha powinna być zrobiona fabrycznie.



Zdałem sobie sprawę, że jeszcze zostały do zdemontowania zawiasy drzwi.. Wykombinowałem przenośną prasę. Udało się prawie wszystkie piny zawiasów tak wycisnąć. Prasa pękła przy przedostatnim... Ech.



Piny były bardzo, bardzo sklejone korozją. Dwa z nich nawet pękły przy wyjmowaniu. W dolnym zawiasie jest od razu ogranicznik otwarcia. Co ciekawe, wszystkie cztery zawiasy to ta sama część, nie ma różnicy, czy lewa, czy prawa strona. Dolne mają dodany płaskownik, ale górne też mają ucho na jego mocowanie.



Odkurzyliśmy całe podwozie. Najgorzej oczywiście było w komorze silnika. Potem trochę powalczyliśmy z wyciąganiem gumowej masy z łączeń blach.



Na koniec jeszcze raz odkurzyliśmy całość i posprzątaliśmy podłogę dookoła. Gwinty, które zostały w podwoziu zabezpieczyliśmy taśmą przed piaskowaniem.



Do nadwozia dorobiłem prostą, lecz skuteczną podpórkę pod podszybie, żeby laminat się nie wygiął w czasie, gdy będzie czekał na swoją kolej.



Potem spakowałem laminat na pryczepę i wywiozłem do miejsca przechowywania gratów.




Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Dowiedz się więcejRozumiem