Prace nad Saabem trwają. Przygotowałem sobie rurki hamulcowe do włożenia. Żeby jednak nie utrudnić sobie dalszych prac, które również obejmują przyklejenie mat wygłuszających, to najpierw muszę przykleić właśnie te maty... Wygłuszenie tego samochodu oczywiście nie będzie zupełne, bo jest to auto małe i głośne z definicji - siedzimy prawie na silniku, nadwozie jest z laminatu... Ale chodzi o to, żeby chociaż trochę spróbować. Fabrycznie wygłuszeń było dość mało, ja je odtworzę i ciut dodam od siebie, na wszelki wypadek :). Zakupione maty bitumiczne widać po lewej.



Po przeliczeniu potrzebnych kawałków doszedłem do wniosku, że prawie całą pierwszą zakupioną partię mat potnę na jednakowe kawałki i wykorzystam na podłogę kabiny.



Najpierw pociąłem wszystko i przymierzałem co potrzebuję dalej.



Potem wykorzystałem słoneczny dzień - nagrzewałem maty na słońcu i przyklejałem je do karoserii. Dzięki temu były miękkie i łatwo się przyklejały. Wykleiłem tak całą ścianę grodziową.



Potem przykleiłem paski na podłodze.



Wykleiłem też ścianę grodziową za plecami pasażerów, przed zbiornikiem paliwa.



Właśnie, zbiornik paliwa - przywiozłem go z przechowalni części. Nie wymaga on nawet odnowienia, jest w bardzo dobrym stanie. Nawet malować go nie będę - i tak nie jest widoczny, a zużycie farby też pokazuje jakąś historię samochodu.



Stwierdziłem jednak, że może warto go dodatkowo wygłuszyć, bo, technicznie rzecz biorąc, jest to po prostu bęben :).



Wygłuszyłem największe płaskie powierzchnie blachy.



Potem wsunąłem bak na miejsce.



Podłączyłem do niego rurkę paliwową.



Po przejściu przez gródź z przodu łączy się ona z następną rurką tym kawałkiem rurki gumowej.



Potem kończy się gdzieś na wysokości rozrusznika. Stamtąd już jest rurka gumowa. Założyłem ją nową, dodałem też filtr paliwa po drodze. Układ paliwowy możemy uznać za zrobiony.



Przewlokłem przez karoserię gruby przewód plusowy od akumulatora do rozrusznika. Przy okazji wyczyściłem i zamontowałem dźwignię i mechanizm zmiany biegów.



W komorze silnika jest pochłaniacz par paliwa. Mocowany jest na blaszkę przykręconą do karoserii. Blaszka widoczna jest pośrodku - jest dość mocno zjedzona. Zamówiłem nowe, wycięte laserem.



Trzeba tylko było nową blaszkę odpowiednio wygiąć.



Gotowa do oddania do ocynku. No bo oczywiście jeszcze ocynkować trzeba!



Nie mogłem się też oprzeć i przykleiłem zamówione reprodukcje naklejek na pokrywy zaworów - o oleju...



I oznaczenie pojemności. Ta jest bardzo rzadka, bo 1.7 LC to chyba tylko w tym Sonecie i w Transicie występowało.



Powycinałem i przykleiłem maty bitumiczne i w bagażniku.



Tu jeszcze będę je kleił po bokach, na nadkolach.



W międzyczasie założyłem też pierwszy kawałek układu wydechowego. Słabo widać, bo z tej strony tylko przy głowicy widać, że jest rurka.



Od dołu więcej - ten element jest w jednym kawałku. Przykręca się go do opbu głowic u góry, po przejściu przez podłogę komory silnika jest rura łącząca dwie strony, a potem wyjście na dalszą część układu.



Dalsza część układu wydechowego jeszcze leży i czeka. Muszę mieć wolny kanał, żeby to swobodnie zamontować.



Mogę za to przykręcić tylne tłumiki. Ich nawet nie odnawiałem, są w tak dobrym stanie.



W słąbym stanie są za to wszystkie mocowania do nadwozia. To trzeba wymienić.



Wymieniłem na nowe. Kupowane do Saaba są za małe, musiałem dobrać z czego innego.



Przykręcone. Tłumik z obu stron jest taki sam, po prostu przykręca się go na inne zestawy blaszek mocujących.