Teraz przechodzimy do łatania bocznej ścianki komory silnika z lewej strony. Tu widać stan zastany. Otworem po lewej wychodzi półośka do lewego koła, otwór nad nią jest na wahacz, otwór u góry po prawej jest na drążek kierowniczy. Widać też resztkę przewodu hamulcowego.



Mniej więcej tyle blachy nie nadawało się do użycia.



Przymiarki nowej blachy.



Wspawany nowy element i wzmocnienie. Dziura została na inny kawałek. Wszystko jest porównywane z drugą stroną (ciut lepszą), jak fabryka składała nadwozie.



Spawy wyszlifowane.



I uzupełniony kawałek za wzmocnieniem. Mocowanie rurki hamulcowej jest dorobione nowe.



Ale jeszcze u dołu coś się czai...



Już ogarnięte.



A tu fragment tuż przed lewym tylnym kołem. Otwór jest na mocowanie nadwozia. Nie wygląda na zdrowy.



Zatem został wycięty.



Potem oczyszczone.



Zapodkładowane.



I wspawany nowy kawałek.



Podłoga bagażnika wygląda niewinnie. Nikt się nie spodziewa tego, co za chwilę nastąpi.



Wtem - rdza! Cały pas łączący podłogę z pasem tylnym jest podgnity.



Łączenia podłogi z bocznymi ściankami bagażnika też spuchnięte.



Dlatego kolega blacharz podjął jedyną słuszną decyzję - wyciął i odwiercił całą podłogę bagażnika. Zwróć też uwagę na blachę po lewej - jest to kawałek nad kołem. W ten róg Saab był kiedyś uderzony i jest ona dość krzywa. Tym też później trzeba się zająć.



Podłoga leży obok.



Boczne pasy podłogi zostały zastąpione nowymi.



Tylny pas został oddzielony od podłogi.



Na łączeniu jest sporo korozji.



Podłoga ma już wyciętą rdzę i wstawione nowe blachy.



A pas tylny łatwiej/szybciej było zrobić nowy.



Boczne ścianki bagażnika też wymagały poprawek, zanim podłoga trafi na miejsce.



Wyspawane.



Potem można byłowstawić podłogę z powrotem.





Lewy tył, jak pisałem, był kiedyś walnięty. Blacha była krzywa, ale też i jakoś bardziej zardzewiała na łączeniach, niż prawa strona. Dlatego też została zdjęta, i dorobiona była nowa.



Nowa blacha wstawiona na miejsce.



A od dołu dorobiony nowy wspornik.