Jeśli widziałeś już mój kanał na Youtube (do czego zachęcam, bo wrzucam tam treści, których na stronie nie ma, link jest tu: Garaż Marcina na Youtube), to już wiesz co to za samochód. Ford F1 z 1952 roku. Remont podobno robiony naście lat temu w stanach. Wtedy zmienione progi, błotniki przednie i maska na laminaty. Skrzynia w/g mnie to reprodukcja. Silnik to V8 SBC o nieznanej mi jeszcze pojemności. Dach jest obniżony. Auto mam przygotować do lakieru, czyli rozebrać na kawałki, a potem zrobić mechanikę na gotowo. Z zadań dodatkowych mam zrobić nagrzewnicę i nawiewy (teraz nie ma w ogóle), przerobić dźwignię hamulca ręcznego tak, żeby dało się z niego korzystać, a także ogólnie przejrzeć auto co można by tam zrobić lepiej. Jak się później okaże, pracy będzie trochę więcej.







Auto jest sprawne, na chodzie. W silniku jest jednak drobny problem - bardzo hałasuje rozrządem. To będę musiał zdiagnozować i naprawić. Ale to na później, bo najpierw trzeba to rozłożyć, bo lakiernik czeka na części.



Zacznijmy od przodu. Docelowo i grill i zderzak mają być chromowane.



Zdjęty zamek maski.



Zaczynamy od lamp. Trzeba odkręcić chromowaną ramkę, żeby dostać się do śrub mocujących.



Lampa wyjęta. Nie ma żadnej złączki umożliwiającej jej odłączenie, ale przewody są połączone najmniej pewnymi zaciskami, więc tniemy.



Zdjęta też obudowa i plastik kierunkowskazu. Przynajmniej plastik jest reprodukcją, bo oryginał był raczej ze szkła.



Sama oprawka w kiepskim stanie. W obudowie trzyma się widocznym na zdjęciu wkrętem. To też nie jest fabryczne rozwiązanie :).



Lampy i kierunkowskazy wyjęte, odkręcamy błotnik od górnego pasa. Nie wszystkie śruby chcą się odkręcić, a szlifierka się nie mieści, więc po rozparciu szczeliny śrubokrętem trzeba do śruby się dostać z brzeszczotem i ciąć ręcznie...



Po zdjęciu górnego pasa był już dostęp do śrub grilla i też można go było zdemontować.



A przód bez tego wygląda inaczej.



Po odkręceniu błotników od pasa przedniego należało je oddzielić, bo ktoś kiedyś uznał, że powinny stanowić całość. Hmmm.



Z drugiej strony to samo. Pas przedni też sklejony szpachlą w jedną całość, ale składa się z trzech części.



Zanim jednak można będzie zdjąć pas przedni, to trzeba zdjąć chłodnicę automatu, bo jej przewody przechodzą na wylot przez blachę. Ale żeby nie było tak dobrze, to jedna rurka jest przepuszczona ok, czyli w otworze jest gumowa przelotka, ale druga już przechodzi przez gołą, ostrą blachę.



Odkręciliśmy też zderzak przedni, żeby się dostać do pasa.



I zdjęty pas przedni.



Cały remont był zrobiony tak, że na zapyziałe i lekko zardzewiałe blachy została narzucona szpachla. Ma to sens... żaden :(.



I widok z tyłu. Tu dopiero widać, że są to trzy elementy. Mamy też trąby jerychońskie, ale tu też jest "dotyk fachowca" - rurki je łączące są łatane z kilku kawałków.



Po rozkręceniu śrub znowu nastąpiło kucie szpachli.



Pod maską, obok błyszczącego silnika (pokażę później, nie martw się), mamy gródź i błotniki wewnętrzne obłożone blachą nierdzewną. O tyle fajnie, że pod maską nie ma żadnych przewodów, rurek, serwa... tylko ten jeden zbiorniczek na płyn do wspomagania.



Sam zbiorniczek spięty do mocowania opaskami nierdzewnymi.



Ale tu trochę niewygodnie się pracuje, bo maska przeszkadza, więc może by tak ją zdjąć? Po lewej widać zawiasy, przykręcona na dwie śruby z każdej strony. Same sprężyny są zapięte na spinkę przy masce, więc łatwo zdjąć.



Niestety jedna śruba już kiedyś komuś nie chciała się dać odkręcić i nakręcona została nakrętka. I ta nakrętka mi też nie chce dać się odkręcić.



W końcu jednak wszystkie mocowania ustąpiły i zdjęliśmy maskę.



Tak wyglądają zawiasy i sprężyny.



W międzyczasie urosła spora kupka śrub wykręconych z przodu.



A tu widok od strony koła. To tu poukrywane są wszystkie instalacje.



Po odpięciu rurek i przewodów zdjęliśmy jedn błotnik zewnętrzny.



Potem wzmocnienie/podpórkę z przodu i błotnik wewnętrzny. Błotniki wewnętrzne są podcięte u dołu żeby pasowały do zawieszenia (wstawiony jest fragment ramy z chevroleta, gdzieś z okolic '60-'90 roku). I gdyby te podcięcia ładnie wykończyć, to byłoby to ładne i nie wymagałoby to tych blach z nierdzewki na wierzchu...



Po stronie kierowcy błotnik jeszcz nie jest zdjęty. Zbiorniczek odkręcony, blacha też.



I lewy błotnik zewnętrzny też już zdemontowany. Tu widać podpórkę błotnika, przykręconą do mocowania chłodnicy.



Została jeszcze blacha na grodzi.



Na aparatem zapłonowym miała większe wycięcie, żeby można było się tam dostać, ale żeby dziura nie była za duża, to wstawiona jest mniejsza blaszka, na zawiasie... A wszystko to przykręcone na kilka wkrętów :(.



Sama ściana grodziowa nie budzi niepokoju, aż do momentu, gdy zauważymy jak głęboko w szpachli pogrzebane są śruby. Taką grubość najprawdopodobniej ma szpachla na całej grodzi.



I to by było na tyle na pierwszy etap odkręcania. Muszę trochę posprzątać.