Jakiś czas temu kupiłem pistolet do piaskowania, który nie za bardzo do czegokolwiek się nadawał. Do czyszczenia gaźnika jednak nadaje się idealnie, bo piaskuje bardzo delikatnie, nie uszkadzając powierzchni (nawet nie jest chropowata). Do środka wsypałem zwykły piasek pozamiatany z podwórka :)



Po wstępnym wyczyszczeniu i wypiaskowaniu domyłem go dokładnie, przedmuchując dokładnie wszystkie kanały.



Bardzo dużo osadu było jak zawsze w komorze pływakowej.



Numer świadczy o tym, że gaźnik pochodzi z silnika 2.0. Trudno, na razie będzie musiał być ten gaźnik, później najwyżej się dysze wymieni na odpowiednie do 1.6GT.



Odebrałem śrubki z ocynku. Jak ja lubię ten widok :)



Zawsze muszę sobie poukładać wszystkie części przepustnic - inaczej bym czegoś zapomniał.



Częściowo poskładane. Ważna jest regulacja przepustnic oraz to, żeby otwierały się i zamykały bez żadnych oporów. Śrubki wkręcam na loctite, żeby się nie odkręciły. Fabrycznie były zakute, ale loctite wystarcza.





Dysze powkręcane.



Mebmranka pompki przyśpieszacza.



Przykręcone. Dźwigienkę zapomniałem dać do cynkowania, więc nie ma jej tutaj.





Klapki ssania.





Nie wiem kto to wymyślał, ale chyba zrobił to złośliwie. Co za mechanizm.



Jakoś jednak to poskładałem, teraz to tylko trzeba gdzieś przyczepić.



Może tu?





Membranka ssania na miejscu.



Osłonka mechanizmu ssania od strony grzałki.



Grzałka z bimetalem przykręcona, teraz pora na pokrywkę.



Pod śrubą też musi być uszczelka. Tędy płynie płyn chłodzący grzejąc bimetal, który otwiera klapki ssania.





Pora na poskładanie spodu pokruwy gaźnika. Power valve - musi być używka, bo nowy kosztuje koło 200zł. Czwarta membranka z kolei okazała się zdatna do użytku.



Następnie pływak. Co prawda jak zobaczyłem nowy zaworek iglicowy, to wolałem założyć stary, taka jest różnica jakości.



No i gotowy.