Potem czerwona Matra została wepchnięta do Garażu, bo i pogoda się miała pogorszyć, poza tym - takie widoki nie mogą za długo stać pod oknem w sypialni, bo żona widzi :). To był jeszcze ten moment, w którym żółta Matra dopiero co przyjechała.



Jak już się uporaliśmy (bo oczywiście Maciek tu nie tyle mocno bierze udział w pracach, tylko to on działa, a ja tylko pomagam) z rozłożeniem żółtej, przeszliśmy do ogarnięcia czerwonej. Pas tylny był luzem, więc nie trzeba go byo odkręcać. Krawędzie części laminatowych wymagają poprawek, ale jest to do zrobienia. Podłoga i ściana przednia bagażnika są tak pogięte i zardzewiałe, że mimo, że jeszcze są, to będą wycięte i zrobione nowe. Poprzeczka górna, z zamkiem, jest przerobiona i pogięta, prawdopodobnie zmienimy ją na tą z żółtej. Zawiasy tylnej klapy są z czegoś zupełnie innego, nie pasujące, z wyciętymi dziurami w podszybiu. To będzie trzeba poprawić. W tym miejscu błotniki są przykręcone do bocznych ścian bagażnika śrubami.



Oprawki lamp tylnych są w średnim stanie, ale damy sobie z tym radę. Klosze to odrębna historia, ale może coś się znajdzie.



Tu widać mocowanie błotnika do bagażnika - śruby wzdłuż ścianki bocznej i na łączeniu z podszybiem.



Dalej mamy wkręty pod tylną szybą



I dwie śruby na słupku plus kasetę rygla drzwi.



Na koniec nity łączące błotnik z podwoziem. Po prawej już jest następna część, próg, a w otworze po lewej - jedna ze śrub mocujących belkę zawieszenia do karoserii.



Po pozbyciu się tych wszystkich mocowań można zdjąć błotnik.



Pod spodem są już blachy. Koło jest osłonięte różnymi przykręcanymi płaskimi blachami pełniącymi funkcje błotników wewnętrznych. Nie wszystkie są całe, ale to jest łatwe do dorobienia. Widać też na dole zakończenie progu. Póżniejsze wersje miały zamiast kratek za tylną boczną szybką tylko atrapy kratek, tu jeszcze te kratki są prawdziwe i przechodzą we wlot powietrza do rury. Rura potem idzie do komory silnika.



Zdjęte też zostały szybki boczne i kratki.



Z przodu po zdjęciu błotnika mamy widok na zawieszenie.



Drugi błotnik też został zdjęty. Widać też jeszcze nie schowany żółty dach po lewej.



Po zdjęciu drzwi widać po zewnętrznej stronie zawiasów blaszkę uzupełniającą karoserię tak, żeby pomiędzy drzwiami a błotnikiem nie było przerwy.



Potem zdjęliśmy próg. Oryginalnie wsuwa się go od dołu w rowek wzdłuż dolnej krawędzi drzwi, a potem nituje na dole do podwozia. Z tej strony ktoś już był, i naprawiał blachę naspawując arkusz na wszystko, zasłaniając też otwory.



Pod deską mamy panel nawiewów w bardzo ładnym stanie.



Obudowy nawiewów są w różnym stanie, ale da się to odratować.



Po odkręceniu nawiewów, pedałów i kolumny kierownicy mamy dostęp do resztek wykładziny.



Z tyłu mamy silnik, a właściwie to, co z niego zostało. Bloku to mi się nawet nie chce ratować, ale kilka części może z tego się uda odzyskać. Kolektor dolotowy i trochę osprzętu był w bagażniku, ale głowic nie było nigdzie.



Po wyjęciu skrzyni mogliśmy wyjąć silnik.



Skrzynię na razie odłożyliśmy na bok.



Jedną półoś dało się odkręcić, w drugiej jedna ze śrub się nie chciała poddać, więc odcięliśmy krzyżak. Po silniku zostały tylko łapy z poduszkami. To się przyda, bo pomysł na ten samochód zakłada użycie V4, ale nieco dłubniętej.



A silnik dynda sobie na wyciągarce.



Nie mogłem się oprzeć pomysłowi "a co by było, gdyby..." :).



No dobra, ale sam silnik. Na pewno warto ocalić oryginalną pokrywę przednią, bo jest ona unikalna dla Matry, a tu jest w niezłym stanie.



W środku trochę zapyziała, ale do uratowania.



Po odkręceniu korka spustu oleju spotkało nas spore zaskoczenie - w środku, zgodnie z przypuszczeniami, nie było w ogóle oleju, ale za to spuściliśmy z 7 litrów wody.



Potem silnik postawiliśmy w ten sposób i Maciek odkręcił miskę oleju. Chcę się dobrać do wału korbowego, bo Matry miały silnik 1.7 - różni się on od 1.5 właśnie m.in. wałem korbowym, któy chciałbym uratować.



Panewki sugerują, że z wałem będzie raczej słabo.



I rzeczywiście, nie jest najlepiej, ale wał jest do uratowania. Niestety, jest to wał od pojemności 1.5 :(. Czyli ktoś tu już kiedyś był i zmieniał silnik. Być może stąd się rozpoczął powolny upadek tego samochodu.



Przerzucając skrzynię z miejsca na miejsce coś mnie tknęło. Powyżej półosi jest miejsce na linkę pręckościomierza, tu czymś zatkane.



Chyba nic bardziej belgijskiego dziś nie zobaczysz :).