Przy poprzedniej aktualizacji umknęło mi jeszcze zdjęcie części wydłubanych z bałaganu, który był w środku w żółtej Matrze. Mamy tu od lewej: oryginalne fotele przednie, brzydkie z wierzchu, ale z tyłu mają takie fajne obudowy z laminatu, bardzo stylowe; ramkę tylnej szyby z pleksi, zbiornik paliwa w dobrym stanie, tylną kanapę i pokrywę silnika na tylnej półce, chłodnicę, przednie ćwiartki zderzaków i listwę nad tylny pas, i trochę rozmaitych drobiazgów.



No dobra, ale żółtą mamy chwilowo ogarniętą, więc przejdźmy do czerwonej. Ta Matra ma kilka zalet. Wady oczywiście też ma, ale przecież my wciąż lecimy na fali entuzjazmu, więc o tym nie będziemy tak się rozpisywać. Zalety - wczesny rocznik, 1968. Niski numer seryjny - 000911. I najważniejsze - jest tu na tyle dużo samochodu w samochodzie, że zrezygnowaliśmy z budowy wydumki na bazie zawieszeń z Civica czy Golfa, a odbudujemy z tego prawdziwą Matrę. Negocjacjom nie podlega skrzynia biegów - tu wpasujemy coś innego, bo oryginalna skrzynia jest za słaba, do tego ma przerąbany mechanizm zmiany biegów, z którym (po walce z nim w Matrze Włodka) nie chcemy mieć nic do czynienia :). Tym samym przechodzimy płynnie do budowy kolejnego projektu w Garażu.
Tu jeszcze chciałbym zwrócić uwagę na wycięty przód laminatu o widoczne po lewej stronie od chłodnicy kawałki profila - ktoś kiedyś wpadł na pomysł zbudowania mega spoilera przedniego z dużej ilości szpachli i laminatu. Niewiele z tego zostało, ale co zostało, to i tak wywalimy. Plus jest taki, że w żółtej Matrze był pas przedni dolny w całkiem niezłym stanie, a i blachy dookoła chłodnicy tam są na tyle dobrze zachowane, że będzie skąd brać wzór do odbudowy tego fragmentu - tu dół jest dość mocno zgnity.



Pierwszą rzeczą do zrobienia były porządki. Maciek porządnie odkurzył wszystko. Maskę zdjęliśmy z zawiasów, bo były zablokowane - potem się okazało, że lampy, kolidujące w pozycji otwartej z maską, mają mechanizm zamykający je przy otwieraniu maski. Jest to po prostu dźwignia łącząca zawiasy z mechanizmem lamp. Mieliśmy i tak szczęście, że mechanizm lamp jest tu kompletny, ale jest na amen zablokowany brudem i korozją. I dlatego zawiasy maski się nie otwierają póki co.



Tylny pas był w zestawie. I tu widać różnicę w konstrukcji - w żółtej pas zachodził na błotniki, tu łączenie jest tuż przy lampie i to błotniki zachodzą na tył samochodu. Mamy nawet odblaski! Jest też pół gumowego spoilera, który ktoś chciał kiedyś tu wpasować. Nie ma pasa dolnego, ale to będziemy mieli z żółtego egzemplarza.



Przechodzimy do rozkładania. Z przodu widać te płaskowniki z wycięciami, które ktoś kiedyś przyspawał, żeby trzymały przód. TO wszystko wytniemy. Widać tu też odrobinę mechanizmu otwierania lamp, ale nie przejmuj się, jeśli jeszcze nie widzisz jak to ma działać - my też jeszcze nie do końca wiemy :).



Przód póki co jeszcze w całości. W bagażniku mamy te kawałki przodu, które ocalały, ale nie ma tego dużo. W otworze po lewej lampie widać łączenie błotnika z pasem przednim - to te trzy śruby. Mamy też tutaj instalację elektryczną, raczej kompletną, ale do uporządkowania. Możliwe, że spróbujemy na jej bazie coś zrobić działającego.



Za chłodnicą jest plastikowa osłona kierująca powietrze, przechodząca w podłogę bagażnika. Jest to część w dość dobrym stanie tutaj, co oczywiście też jest dobrą wiadomością.



Tu lepiej to widać, po wyjęciu części. We wnęce za chłodnicą a przed przekładnią kierowniczą mieści się zbiornik paliwa, którego tu nie ma, ale mamy go z żółtej Matry.



Odkręcenie osłony odsłania kontrukcję przedniej części podwozia. Jest tu kilka nadmiarowych profili wspawanych, które wytniemy, żeby to przywrócić do oryginału. W wycięciu pomiędzy mocowaniem wahaczy, za przekładnią, jest miejsce na akumulator.



Ocalały nawet fragmenty osłon plastikowych pod podszybiem.



Pod nimi mamy mechanizm wycieraczek, a bliżej środka samochodu - wentylator nawiewu i nagrzewnicę. Teraz tego nie widać, ale spokojnie, dotrzemy i tam.



Tuż za otworami na otwierane lampy widać blachy - osłony lamp przed kołami. Jest tam też mocowanie zawiasu lampy.



W pasie dolnym nawiercone są otwory na jakiś mega-spoiler, którego niedokończone kawałki od razu pożegnaliśmy nieczule.



Tyle zostało z pasa przedniego. A, jeszcze słowo o kolorach - wygląda na to, że czerwony kolor nie jest oryginalnym dla tego egzemplarza. Oryginalnie ta Matra była zdaje się granatowa. Póki co jest jeszcze za wcześnie spekulować na temat malowania docelowego, bo Maciek ma kilka pomysłów, ale raczej nie będzie to żółty. Wstępny plan jest taki, żeby po remoncie auta poskładać karoserię w takim stanie, jak jest, bez malowania, i sięgnąć po Puchar w konkursie elegancji na Rajdzie Nitów i Korozji (jeśli będzie).



Mamy tu też chłodnicę. W dość kiepskim stanie. Mamy co prawda nieco lepszą z drugiej, ale i tak najprawdopodobniej będziemy dorabiać nieco grubszą, żeby nie było problemu z chłodzeniem. Plusem są za to wszystkie rury. Nawet jak nie będą się nadawały do użycia (część z nich ma dziury od rdzy), to przynajmniej mamy coś na wzór. Imponujący jest tu silnik do wentylatora.



Odkręcone wsporniki i osłony lamp. Słabo tu widać, ale wsporniki to odlewane części aluminiowe, o dość ciekawym kształcie. Wrócimy do tego kiedyś, na razie wszystko idzie do archiwum. Zacząłem też opisywać wiązkę elektryczną.



Zdemontowana chłodnica. Dół tej części karoseri jest słaby.



A tu mamy widok na mechanizm otwierania lmp przednich. Po lewej sięga on do lampy, po prawej siedzi w podłużnym wycięciu części połączonej z zawiasem maski. To właśnie to powoduje zamknięcie lamp podczas otwierania maski. Tu wszystko stoi dęba.



Wykręcony mechanizm otwierania lamp. Po prawej widać półokrągłą część - tu idzie linka od strony kabiny, która wszystkim steruje.



Linka idzie aż do podszybia, gdzie jest reszta mechanizmu.



Obok mamy pompę hamulcową i sprzęgła. Sprzęgło jest hydrauliczne, bo jest bardzo daleko :). I pierwszy raz widzę w samochodzie z tamtej epoki rurkę hydrauliczną elastyczną o tej długości - idzie ona z pompki sprzęgła aż na tył samochodu, do wysprżeglika.



Powoli zaczynamy to rozkładać, ale jest tu bardzo ciasno.



Wykręcony mechanizm pedałów, rozkładamy też mechanizm otwierania świateł.



Z części pozyskanych razem z czerwoną Matrą udało się skompletować praktycznie całą deskę rozdzielczą, łącznie ze schowkiem. No i tu jest też kierownica, co prawda nie występuje ona na żadnych zdjęciach Matry M530, ale wygląda na oryginalną.



Po wyjęciu tych wszystkich części jest już tu pusto. Trzeba jeszcze zdjąć obudowę zegarów.



Po odłączeniu wszystkich przewodów i zdjęciu zegarów mamy dostęp do reszty. Jest tu też całkiem ładny panel do sterowania nawiewem. Ogólnie okolice deski rozdzielczej są tu w naprawdę dobrym stanie.



Znienacka odkręciłem drzwi i zdjąłem próg. Powinien być zablokowany przednim i tynym błotnikiem, ale przedni jest lużny i próg wyszedł do przodu. Siedzenia nie są oryginalne. Mamy tu też za tylną boczną szybką wloty powietrza.



Pod progiem biegną rurki zasilające nagrzewnicę, a poniżej nich rurka do wysprzęglika.