Trochę spóźniona aktualizacja, ale spore opóźnienie miałem z dostawą części, poprawkami dorobionych innych części itp. Ale wracamy do Taunusa 12M.
To jest w sumie ciężki projekt, bo za co się człowiek nie weźmie, to trzeba wymienić. Na przykład poduszki silnika. Po lewej są te, co były, czyli jedna stara oryginalna, a druga, ta prostokątna, to nawet nie wiem od czego. Kupiłem dwie nowe.



Przykręciłem je do łap silnika. Żeby zachować rozmiar gumy, musiałem wziąć takie z gwintem o rozmiar większym - przez to musiałem rozwiercić otwory w łapach i powiększyć wycięcia w belce silnika.



I tak silnik sobie czekał na przyjazd Taunusa.



W końcu nadszedł ten dzień, kiedy miałem zwolnione miejsce w garażu. Taunus przyjechał na motylku.



Od razu trafił na warsztat. Michał, właściciel, został pomóc z wkładaniem silnika.



Ja byłem zajęty wkładaniem silnika, więc zrobiłem tylko niezbędne zdjęcia. Czyli dopiero po włożeniu silnika na miejsce... Nadrobił to Michał, ale o tym potem.



Z tyłu podwiesiłem skrzynię biegów w miarę na miejscu (przykręcę ją później). Założyłem i przykręciłem półosie do skrzyni biegów.



Wspólnymi siłami założyliśmy linkę sprzęgła na miejsce. Przykręciłem też linkę prędkościomierza, którą widać na tym zdjęciu.



A tu już trochę później. Zabrałem się za wkładanie wydechu. Jak widać, nie jest oryginalny. Jest uroczo wykonany, z tymi ostrymi kątami :). Może kiedyś będzie wymieniony, ale póki co zostaje.



Rury przykręciłem do głowic.



Od dołu na miejsce trafiły poduszki łapy skrzyni biegów.



Przykręciłem i podłączyłem prądnicę.



Po wstępnym podłączeniu wydechu tak to wyglądało. Przerdzewiałe łączenia, pourywane praktycznie wszystkie wieszaki. Jakoś jednak trzeba to było skręcić, żeby nie wisiało...



Potem jednak zrobiłem zakupy i wymieniłem uszkodzone części. Tu już jest nieco lepiej.



Dalej nie było lepiej - wszystko pourywane. To też wymieniłem, ale nie mam zdjęć.



A to wszystko, co wyjąłem.



Próbowałem przykręcić koło pasowe z wiatrakiem chłodnicy i napotkałem problem. Nie dałem rady go nawet założyć. Tak się właśnie dowiedziałem, że były dwa rodzaje pokryw rozrządu w V4. Zwróć uwagę na "skrzydełka" wzmacniające odlew na łożysko wiatraka. Zapomniałem o tym, że pokrywę zmieniłem na inną, w lepszym stanie, któa niestety nie pasuje...



Odrysowałem kształt tych skrzydełek z innej pokrywy, właściwej do tego koła pasowego, które tu mam założyć, i wyciąłem je z papieru.



Odrysowałem właściwy kształt na tej pokrywie. To, co na srebrno, musi zostać odcięte. Po odcięciu pomalowałem pokrywę tak, żeby nic nie było widać. Nie dowie się nikt, wiemy o tym tylko ty i ja.



Potem już mogłem przykręcić wiatrak na miejsce.



Uff, pasuje. Założyłem pasek klinowy, a potem przykręciłem chłodnicę.



Pręty łączące wybierak biegów ze skrzynią były mocno zużyte. Ich końcówki zostały odcięte (są na zdjęciu), dotoczone zostały nowe i wspawane na miejsce. Tu też było opóźnienie, bo mimo, że dałem wszystko na wzór tokarzowi, to wytoczył mi za pierwszy razem ciut za dużej średnicy te trzpienie i nie pasowały w blaszki widoczne na zdjęciu. Blaszki i spinki też musiałem kupić nowe, bo stare spinki miały tak wyrobione otwory, ze już nic nie trzymały.



W zestawie ze spinkami są też nowe gumki. Przydadzą się, bo stare wyglądają tak, jak ta górna na zdjęciu.



Ledwo to widać, ale za maglownicą są trzy płaskowniki z otworami - to właśnie nimi porusza dźwignia zmiany biegów. Każdy z nich łączy się z odpowiednim echanizmem w skrzyni biegów. Tu są już z wyjętymi starymi gumkami.



A tu włożone na miejsce nowe gumki. Łączniki wcale nie tał łatwo włożyć na miejsce, a jeszcze trudniej dojść który jak połączyć :). Ostatecznie się jednak udało (no jakżeby inaczej!) i wszystko jest spięte elegancko. Do ustawienia układu blokuje się mechanizm zmiany biegów wkładając w odpowiednie miejsce w mechanizmie pręcik - tu wiertło. Potem można przy skrzyni przykręcić wybieraki.



Próbowałem też jakiś czas temu poskłądać ukłąd chłodzenia, zaczynając od rur łączących silnik ze skrzynią, ale tu też mi ręce opadły na widok stanu tych gum. Nie miało to żadnych szans poprawnie działąć dłużej niż chwila, więc musiałem zdobyć nowe rury.



Dolna trafiła na miejsce bez problemu.



Górna okazała się ciut za długa.



Po odcięciu sporego kawałka pasuje jednak idealnie.



Przy gaźniku było takie mocowanie linki gazu.



Całość oczywiście rozłożyłem na kawałki do odnowienia.



A tu już na miejscu, zmontowane. Jest też sprężyna powrotna linki gazu, idzie w stronę obudowy termostatu, gdzie ma zaczep. Podłączyłem też już całą resztę rurek - chłodzenia i paliwowych, jak również ody - między pokrywą zaworów a kolektorem dolotowym. W tym momencie "orurowanie" jest prawie skończone i mogłem nawet nalać płyn chłodzący do układu.



I na tym etapie jestem obecnie. Do uruchomienia silnika już bardzo niewiele brakuje. A poniżej mały bonus - zdjęcia zroione przez Michała (właściciela 12M) podczas wkładania silnika.











Poniższe zdjęcie musi mieć tytuł "sobie świecisz, czy mi?".