W międzyczasie jak silnik jeszcze jest do ogarnięcia, zająłem się przygotowywaniem całej reszty rzeczy - śrubek, osprzętu, części... Zacząłem m. in. robić przegląd rozrusznika.



Po otworzeniu go okazało się, że porządne czyszczenie powinno wystarczyć, bo jest w dość dobrym stanie. Nawet szczotki są w dobrym stanie.



Wkrótce potem miałem rozrusznik rozłożony w drobny mak.



Potem zostało odnowione co trzeba - śrubki ocynkowane, części pomalowane... Korpus musiałem porządnie umyć w środku, bo był bardzo zapyziały. Główkę rozrusznika oddałem do szkiełkowania - było łatwiej niż czyścić te wszystkie zakamarki.



Komutator był w dobrym stanie, ale lekko zaśniedziały. Włożyłem wirnik do tokarki i wypolerowałem dokładnie styki komutatora.



Potem wymieniłem jeszcze tulejkę w główce rozrusznika.



Następnie włożyłem wirnik do korpusu i założyłem szczotkotrzymacz. Pokrywa tylna była ocynkowana - ze starej powłoki już nic nie zostało, a nie chciałem, żeby nawet w środku korodowała.



Założyłem pokrywę. Z zewnątrz pomalowałem ją na czarno, jak resztę rozrusznika, żeby nie był w krzykliwych kolorach :). Na pokrywce są podkładki ustalające i spinka trzymająca wirnik rozrusznika. Wszystko nasmarowałem świeżym smarem.



Potem przykręciłem osłonkę.



Teraz już mogłem skręcić korpus rozrusznika w całość.



I na koniec przykręciłem elektromagnes rozrusznika.



Zająłem się też aparatem zapłonowym.



Stan ogólny w miarę niezły, doś typowo zapyziały.



Z ciekawostek ma oryginalną Fordowską zaślepkę.



I zbliżenie na numery. Widać też, że przewód od kondensatora był już łatany.



Na palcu rozdzielacza znalazłem naklejkę. Trochę ma to klimat lat '90, nie wiem czemu mi się to tak kojarzy.



W środku w miarę czysto, chociaż mechanizmy mało chętne do ruszania się. Filc w środku ośki suchy jak wiór. Przypominam, że filc w otworze pod palcem rozdzielacza służy do kapania tam kropli oleju przy każdej wymianie oleju - smaruje to mechanizmy aparatu zapłonowego znajdujące się poniżej.



Po wyjęciu wszystkiego z góry aparatu została mi do zdjęcia zębatka napędzająca.



Mam już aparat rozłożony.



Potem oczywiście wszystko zostało odpowiednio odnowione. Część rzeczy będzie nowa. Korpus jest po szkiełkowaniu.



Dokładnie doczyściłem wszystko w odśrodkowym mechanizmie przyśpieszania zapłonu.



Po nasmarowaniu części złożyłem to na oś aparatu.



Potem włożyłem ośkę do korpusu i założyłem zębatkę.



Włożyłem też płytkę podciśnieniowego opóźniania zapłonu i przykręciłem nowy siłownik podciśnienia, nowy przerywacz i kondensator. Oczywiście na tym etapie wyregulowałem też przerwę na przerywaczu.



Założyłem też osłonę i nowy palec rozdzielacza.



Wygląda na nowy. I w sumie jest...



Założyłęm też nową kopułkę. Aparat zapłonowy jest już gotowy.