Ponieważ kilku części będzie brakować (śrub, rozrządu, zamówionej nowej miski oleju), to przechodzę teraz do głowic - tu pewnie też coś wyjdzie niespodziewanego. Głowice były kupione - uwaga - na aliexpresie :). Ale wyglądają całkiem dobrze, jeśli chodzi o ich jakość i jakość odlewu. Chcemy jednak do nich zamontować inne sprężyny, dedykowane do użytego wałka rozrządu, a nie jakieś losowe. Przygotowałem więc głowice i nowe sprężyny.



No i tu pojawia się pierwszy problem - sprężyny z kompletu z głowic są dwie, i mają większą średnicę wewnętrzną niż te nowe z kompletu Comp Camsa (na zdjęciu tylko dwie wewnętrzne z trzech używanych na każdy zawór). To powoduje, że nie mieści się uszczelniacz...



Przy okazji przymierzę też nowe prowadnice drążków popychaczy. Mateusz kupił też nowe szpilki do mocowania dźwigienek zaworowych.



Tu już wstępnie przymierzone te części. Od poprzedniego zdjęcia jednak minęło trochę czasu i zamówione zostało całe stado kolejnych części.



Mamy nowe uszczelniacze zaworowe - różnicę w ich średnicy dobrze widać.



Problem jednak był z podkładkami pod sprężyny zaworowe. Głowica jest aluminiowa, więc te podkładki są niezbędne, żeby sprężyna nie wybijała materiału podczas pracy. Te podkładki są jednak zupełnie wymiarami niedopasowane - zewnętrzna średnica jest za mała pod nowe sprężyny, a wewnętrzna za duża na prowadnicę zaworową wystającą z głowicy.



A tu widać, jak to powinno wyglądać.



U góry przymierzam stare i nowe uszczelniacze do nowych sprężyn. Widać, jak dużo różni się ich średnica.



A tu poglądowe zdjęcie ile tych nowych części trzeba było dorzucić, żeby poskładać te głowice. Razem z Mateuszem zastanawialiśmy się przez chwilę, czy głowice były tego warte :).



Tak czy inaczej, składamy. Założone zostały nowe podkładki, a po nich uszczelniacze zaworowe. Niestety tylko w tej głowicy, bo w drugiej się rozpędziłem i założyłem najpierw uszczelniacze... a nie da się wtedy już założyć podkładek. A zdjęcie uszczelniaczy je niszczy... musiałem zamówić nowe 8 sztuk :(.



Tą głowicę jednak mogliśmy poskładać. Do kompletu doszły nowe czapeczki na sprężyny i zamki do nich. Ze starego zestawu w sumie nic nie zostało, tylko odlewy głowic i zawory. Szpilki do dźwigienek zaworowych wkręcone są tylko te, gdzie wchodzą one w ślepy otwór - reszta otworów przechodzi na wylot do kanału ssącego, więc trzeba je będzie wkręcić na uszczelniacz do gwintów.



Druga głowica póki co nie jest gotowa, ale skoro mamy jedną, to ją załóżmy. Na blok położyłem uszczelkę głowicy.



Ostatni rzut oka na dolną stronę głowicy.



Potem trzeba przygotować śruby głowicy. W small-blocku jest ich sporo.



Potem dokręciłem głowicę. Większość śrub głowicy przechodzi na wylot do płaszcza wodnego, więc je też trzeba wkręcać na uszczelniacz do gwintów.



Potem próbowałem przykręcić resztę szpilek pod dźwigienki zaworowe, ale jeden z gwintów się zerwał. Reszta też nie budzi mojego zaufania po takiej przygodzie, więc zamówione zostaną helicoile, żeby każdy z gwintów nimi poprawić. Dzięki temu będzie pewność, że to się będzie trzymać.



Mimo przeciwności chcemy jeszcze złożyć dźwigienki zaworowe, żeby zmierzyć długość potrzebnych drążków popychaczy. Jest nikła szansa, że oryginalne będą ok, ale i tak nie mamy kompletu, bo w tym silniku część była pogięta.



Założyłem dźwigienkę na zawór ssący, potem tak samo zrobiłem z wydechowym. Tu jest założony stary drążek popychacza.



I jż widać, że będzie za długi. Po wyregulowaniu dźwigienki powinna pracować jak najbliżej środka trzonka zaworu, tu już prawie z niego spada.



A tu jest właściwa pozycja. Zamiast drążka popychacza jest regulowany przyrząd do mierzenia właśnie jego długości.



Widać od razu różnicę długości potrzebnej (u góry) i tej, co była poprzednio. Na szczęście drążki popychaczy są dostępne w najróżniejszych długościach i coś udało się zamówić.