Ford Capri z 1984r. z silnikiem 2.3 V6 Wojtka
Tą aktualizację piszę już w sumie po oddaniu samochodu, ale wróćmy na chwilę jeszcze do momentu, jak połączyłem skrzynię z silnikiem. Wtedy nie robiłem aktualizacji, bo za mało do opisywania było :). W każdym razie - do skrzyni i silnika nalałem odpowiednie oleje.



Ze skrzyni nic nie wycieknie, bo włożony jest pierwszy kawałek wału napędowego.



Osłony kolektora wydechowego były w dość dobrym stanie, ale miały pourywane śruby mocujące i nieco wyrdzewiałe otwory na nie w drugiej części. W sumie nic dziwnego, te osłony znoszą dość wysokie temperatury. Otwory przywróciłem do normy wspawując podkładki, a w drugą część wspawałem nowe śruby.



Potem osłony oddałem do cynkowania. Teraz wyglądają jak nowe.



Obudowa filtra powietrza nie wygląda źle. Jest ciut przebarwiona, ale nie będę jej odnawiał, wystarczy porządne mycie.



Szczególnie w środku widać zabrudzenie.



Wyjąłem z niej spinki mocujące pokrywę, też będą ocynkowane.



Zamontowałem linkę gazu.



Potem obudowę filtra powietrza i nowy filtr.



I na koniec pokrywę. Spinki jeszcze nie były ocynkowane w tym momencie.



Potem minęło kilka miesięcy oczekiwania na samochód, który się nieco opóźnił z pracami lakierniczymi. Mam przez to kilka siniaków na nogach, od potykania się o silnik :). W końcu jedna Capri przyjechało i mogłem włożyć do niego silnik. Oczywiście jest też czas na pamiątkowe zdjęcie silnika obok samochodu :).



Postanowiłem nie wkładać silnika razem ze skrzynią, tylko je od siebie oddzielić. Tak będzie bezpieczniej. Przy okazji poprawiłem mechanizm piątego biegu w skrzyni, bo źle go złożyłem i bieg nie wchodził. Potem skrzynię włożyłem przez komorę silnika do tunelu.



Potem podniosłem skrzynię na deseczkach, żeby była bliżej mocowań.



W końcu udało mi się wkręcić śruby mocujące łapę skrzyni do nadwozia, czyli skrzynia już jest prawie na miejscu.



Z przodu oparłem skrzynię na wózku. Dzięki temu mogę przetaczać samochód, co przyda się podczas wkładania silnika.



Teraz już mogłem włożyć silnik.



Dość szybko udało się go połączyć z powrotem ze skrzynią i położyć na łapach na miejscu.



Skręciłem wszystkie śruby mocujące silnik ze skrzynią biegów.



Potem zacząłem łączyć wszystkie linki, rurki i kabelki z resztą samochodu.



W bagażniku jest cała masa części, które też mam zamontować.



Zacznę od chłodnicy.



Przykręciłem chłodnicę, jej osłonę, blachę przed nią...



Potem chciałem połączyć rurkę podciśnienia z serwem hamulcowym, ale okazało się, że jest zamontowane do góry nogami.



Poprawiłem je.



Dostałem też wał napędowy do zamontowania.



Wał już na miejscu.



Mam też cały nowy układ wydechowy.



Przy okazji jego montażu zauważyłem, że dwa u-bolty mocujące most do resorów (na zdjęciu ten dalszy, z drugiej strony tak samo) są oryginalne, ale dwa pozostałe są zastąpione jakąś losową obejmą.



To oczywiście trzeba było wymienić, bo było po prostu niebezpieczne.



Mogłem wrócić do montażu wydechu. Założyłem najpierw tłumiki środkowe.



Potem rury i rozprężniki. Lewy (na zdjęciu po prawej, bo patrzymy w stronę tyłu samochodu), jest zbyt mocno wykrzywiony w stronę podłużnicy. To chyba standardowy błąd szablonu producenta, bo już kiedyś miałem podobny problem w innym Capri.



Poradziłem sobie i z tym oczywiście. Wyciąłem kawałek rury przy flanszy mocującej.



A po zgięciu tego razem i zespawaniu rozprężnik jest już dalej od podłużnicy ( i rurek paliwowych na niej).



Podłączanie silnika trwa nadal - jest cała masa rurek i kabelków już na miejscu. Przy okazji uzupełniam trochę brakujących spinek.



Podłączyłem też już rurki paliwowe. Przejście z podłużnicy na belkę zawieszenia jest dość skomplikowane, ale udało mi się dopasować sztywne części rurek. Niestety do tego nie udało mi się zdobyć oryginalnych spinek, więc na razie muszą wystarczyś srytytki. Przewód plusowy do rozrusznika powinien być spięty do podłużnicy spinką, która tam jest, ale przerwana. Potem zmieniłem ją na nową.



Dokończyłem podłączanie układu paliwowego.



Po włączeniu stacyjki okazało się też, że nie działa wskaźnik paliwa - poprawiłem podłączenie przewodów. Ciekło też paliwo z rurki powrotnej, więc przelutowałem ją na nowo.



Po złożeniu całości, nalaniu płynu chłodniczego mogłem uruchomić silnik. Po pierwszym uruchomieniu i zagrzaniu pozwoliłem mu ostygnąć i dokręciłem głowice i kolektor dolotowy.



Następnie wyregulowałem zapłon i gaźnik i oddałem samochód.



(A potem się okazało, że coś w skrzyni zaczęło dzwonić i będę musiał tam zajrzeć jeszcze raz :) ).