Przyszła kolej na zajęcie się głowicą. Rozpiąłem wszstkie zawory.



Wszystkie części w dobrym stanie, w końcu silnik niedawno musiał przejść remont, ale głowica zapyziała, nie była widocznie domyta w trakcie pobytu u poprzedniego mechanika. Tak oczywiście nie zostanie. Oprócz zaworów i sprężyn widać też podkładki stalowe - są one niezbędne przy aluminiowej głowicy, żeby sprężyny nie wgniatały się w aluminium.



Głowica w tym momencie została sprawdzona czy jest szczelna, a następnie zostały obrobione gniazda zaworowe, zawory, oraz została splanowana. Dość dużo, jeśli mogę zauważyć. 0,32mm to już sporo jak na planowanie. Musiała być przegrzana w pewnym momencie.



O przegrzaniu mogą też świadczyć drobne pęknięcia. Na szczęście są w miejscach nie wpływających na jej sprawność.



Zmierzyłem pojemność komory spalania, żeby mieć pewność do obliczeń wynikowego stopnia sprężania. I tu pojawił się pewien problem. Fabrcznie głowica powinna mieć 44,7ml pojemności komory spalania, co dawałoby w połączeniu z pozostałymi wymiarami silnika stopień sprężania 11:1 czyli wysoki, ale ok. Tu mam jednak pojemność komór spalania 41ml. Mało. Czemu? Pewnie te planowanie głowicy nie było pierwsze, a każde 0,1mm splanowane daje nam ok. 0,6ml pojemności mniej. Czyli samo ostatnie planowanie, o te 0,31mm już nam ujęło 1,8ml pojemności. Płakać nie będę, ale dałoby to stopień sprężania powyżej 12:1, a to już za dużo. Co robić? Albo stoczyć jeszcze tłoki, ale pierwszy pierścień już jest dość blisko denka tłoka - odpada. Albo frezować komory spalania w głowicy, ale uzysk pojemności nie jest przy tym sposobie dość duży, a sama komora tu ma ładny kształt i nie chciałbym go popsuć. Stanęło na dorobieniu grubszej uszczelki pod głowicę.



Głowica została dokładnie umyta w środku i na zewnątrz. Nawet resztki czerwonej farby z poprzedniego malowania zostały usunięte. Wygląda lepiej?



Wykręciłem też korki kanałów wodnych. Były wkręcone na taśmę teflonową i sterczały z niej farfocle.



Następnie przygotowałem wszystkie części składowe głowicy. Trochę tego jest.



Wkręciłem te korki. Tym razem nie na taśmę teflonową (ani pakuły), a na usczelniacz do gwintów.



Założyłem nowe uszczelniacze zaworowe.



Na miejscu są już też zawory.



Na miejscu ułożyłem już podkładki pod sprężyny.



Zacząłem spinać sprężyny zaworowe.



Gotowe. Sporo części leżących obok głowicy już ubyło.



Wkręciłem śruby regulacyjne.



Na trzonki zaworów, w środek sprężyn, włożyłem talerzyki prowadzące dźwigienki zaworowe.



Złożyłem dźwigienki zaworowe i ich sprężynki mocujące.



Ponieważ obok głowicy zrobiło się trochę miejsca, to uzupełniłem je o kolejne rzeczy do przykręcenia. Wałek rozrządu z podporami.



Nasmarowałem go smarem montażowym i założyłem podpory.



Niestety w podporach brakowało dwóch tulejek ustalających je w głowicy. Na szczęście mam pod ręką głowicę z zielono-bordowego silnika, żeby je pozyskać. tyle tylko, że nieźle się trzeba upaprać przy tej głowicy.



Tulejki wyciągnięte, można składać dalej.



Wałek rozrządu przykęcony na miejsce.