--== Treść poniższej strony została przygotowana przez Michała "Trefla" ==--


Od marca 2020 nie ma aktualizacji, ale to nie znaczy, że prace nie postępują. Nabrały prędkości lądolodu, ale coś tam się dzieje, a więc otrzyjcie łzy, bo wiem, że wyczekujecie na aktualizację niczym pies z sąsiedztwa.



Trzeba było najpierw, w ramach motywacji, zobaczyć czy „uszatek” pasi. Otóż pasi.



Wszystko pięknie, fajnie, ale wypadałoby wziąć się za robotę.
W związku z tym, że mamy, uprzednio przygotowaną, skrzynię biegów C4, więc połączenie jej z silnikiem stało się pierwszym punktem programu. Ocynkowany flexplate przykręciłem na, zdobyte przy okazji miski i innych fantów, nowe śruby ARP. Nie martw się, nie zapomniałem o jakże wspaniałym fordowskim rozwiązaniu - blacha rozdzielająca jest na miejscu przed flexplatem.



Zwróć uwagę na ślady „zgrzewów” na powierzchni talerza - od strony silnika zamontowane są ciężarki co zdradza że jest to silnik „zewnętrznie” ważony.
A potem można było silnik i skrzynię zacząć przyzwyczajać do ich zjednoczenia.



Nie zapomnieliśmy napełnić „oponki” odrobiną ATFu. Aftermarketowy konwerter udało się dorwać (nowy) tu w Polsce. Czasem warto przeszukiwać zdjęcia z popularnej wyszukiwarki...



Następuje ważna chwila - tworzymy listę „to do”.



Jednym z punktów była pompa wody, dobranie kół pasowych , zgranie tego wszystkiego ze sobą, dobranie alternatora itp., ale nie rozpędzajmy się (poświęcimy akcesoriom oddzielną stronę). Samą pompę wody (używaną) udało mi się nabyć wraz z pokrywą łańcucha rozrządu najstarszego typu, niestety jej stan spowodował, że przy rozbiórce do renowacji po prostu się rozleciała (a może sam ją zepsułem… cóż od dziecka najwięcej mojej wiedzy płynęło z „psucia”), więc trzeba było się „szarpnąć” na nową i tu niespodzianka - nawet te najstarszego typu kosztują grosze w popularnym wśród właścicieli aut z USA sklepie internetowym. Upodobnić ją tylko trzeba do reszty. Szkoda, że udokumentowałem tylko podkład (dobre i to).



Jak może pamiętasz, nabyłem, jakiś czas temu, rolkowe dźwigienki popychaczy od SVO. Był z nimi związane jednak drobne ryzyko - mają wyższe niż fabryczne przełożenie 1,72:1. Dodaj do tego ostrzejszy wałek, ogólną tendencję do zderzania tłoków z zaworami gdy ten pierwszy jest płaski i mamy sieczkarnie murowaną...
Nie chcą ryzykować polowałem dalej na rolkowe dźwigienki, ale o fabrycznym przełożeniu. W końcu się udało.









Po drodze jeszcze rozebrałem sobie gaźnik bo coś mi squirter w głównych przepustnicach nie działał, ale nie była to godna zdjęć operacja, więc to by było na tyle w tym wpisie :).