W dość pogmatwany sposób w moje ręce trafił fordowskie V8 302 (marketingowo 5.0L, w rzeczywistości bliżej mu do 4.9, ale Ford chyba chciał rozróżnić ciężarówkowe 300cid R6 od 302cid V8). W końcu coś musi napędzać tą skrzynię C4...
Niezbyt wiele o nim wiem, ale skoro zaczynam od gołego bloku, to warto go porządnie wymyć.



No i pomalować





Żeby nie było - to nie jest sam blok, są też inne przydatne części, które pomierzyliśmy i sprawdziliśmy ich stan. Tu już widzisz gotowe, po umyciu, czekające na powrót na swoje miejsce.



Odzyskać też chciałem rolkowe szklanki, więc rozebrałem je, wymyłem i złożyłem, na razie przesmarowując tylko olejem by gładko dało się je złożyć.





Nie wszystko jednak jest, więc postanowiłem zaopatrzyć się w braki. Tak oto możesz nacieszyć swoje oczy poniższymi wspaniałościami.



Udało się, jak widzisz, dorwać cały zestaw Milodona- jest miska, pompa oleju, szpilki podpór wału, napęd pompy, smok, bagnet i śruby miski. Śmiesznie ile Milodon rzeczy outsourcing’uje - śruby, szpilki i pompa były tylko zapakowane w opakowania tej firmy. Oprócz tego dorwałem aparat zapłonowy i cewkę. Jest też fajny gaźnik i dolot, ale o gaźniku później.
Sam dolot to nic szczególnego - Weiand Stealth. Silnik nie będzie mocno wysilony, więc zdecydowałem się właśnie na takiego dual plane’a.



W związku z tym, iż chciałbym by silnik zasilał gaźnik, postanowiłem zakupić pokrywę łańcucha rozrządu z wyjściem na mechaniczną pompę paliwową. Tu widać subtelną różnicę między późną pokrywą, a tą dokupioną.



Zależy mi na jak najbardziej klasycznym wyglądzie silnika, więc postawiłem na jedną z najstarszych serii o kodzie części zaczynającym się od C2OE. Ma ona wlew oleju, jak w Y-block’u, ale ma też dwie wady, na które zwróciłem uwagę gdy już miałem ją w ręku:
1. Pompa wody przykręcana jest bezpośrednio do pokrywy (w przeciwieństwie do późniejszych modeli po ’69 roku). Domyślam się, że zrezygnowali z tego rozwiązania przez negatywny wpływ kawitacji na pokrywę - późniejsze pompy mają wymienną „przekładkę”. Zresztą widać ubytki tam gdzie pracuje wirnik pompy na powyższym zdjęciu.
2. Simmering zakładany jest od wewnątrz. Niestety to trochę komplikuje ewentualne łatania przecieków. Poniżej widać różnicę.



Ten simmering zresztą wymusił dokupienie oddzielnego zestawu uszczelek, gdzie też znajduje się uszczelka pompy wody. Wziąłem też szpilki do głowic, rozrusznik i przekładkę pod gaźnik - robiąc zdjęcie gaźnika i dolotu zauważyłem, że pompki przyśpieszaczy i napędy przepustnic uderzają w dolot.



Skoro pokrywa może już przyjąć mechaniczną pompę paliwa, to i jej nie mogło zabraknąć. Zakupiłem taką z lekkim naddatkiem wydajnościowym - nigdy nic nie wiadomo. Póki co, do kompletu mam też regulator ciśnienia.



Są też rzeczy, których dokupić nie musiałem, ale chciałem, a chcieć to móc.



Stwierdziłem, że wałek niewiadomego pochodzenia zamienię na Edelbrock’a 2221. Wałek ten jest lekko „przereklamowany” w swoich opisach na stronie producenta, ale powinien dać więcej elastyczności i dobrze współpracować z dolotem. W związku ze zmianą wałka wypada zmienić sprężyny zaworowe, te wymusiły zmianę talerzyków, do których, z kolei, musiałem dokupić inne zamki... Nowy harmonic balancer jest tu uzupełnieniem, wisienką na torcie można rzec.
Nie obyło się też bez małych wtop - moja uwaga była tak skupiona na dobieraniu odpowiednich sprężyn (wymiary, siła itp.) że nie zauważyłem dość sporego problemu. Sprężyna, by dobrze trzymać zamknięty zawór, musi mieć zachowany wymiar montażowy, same podstawy pod sprężyny w głowicach są na tych samych wysokościach, więc co jest problemem? No właśnie...



Powyższe zdjęcie może coś sugerować, ale tu problem nie jest oczywisty. Zauważyłeś, że zawory mają inne talerzyki? Pewnie przez to że jeden jest wydechowy, a drugi dolotowy - i to jest fakt, tyle że mają, przez to, wycięte takie same rowki na zamki, ale na różnych wysokościach, co powoduje że sprężyna na zaworach o różnej funkcji będzie też spięta w różnych wymiarach... Na szczęście nie ma rzeczy, których amerykanie nie rozwiążą. Dokupiłem offset’owe zamki, a w połączeniu podkładkami regulacyjnymi, które sobie dorobiłem, miałem gotowy zestaw zaworowy. Uufff... Dużo tego...



Idąc za ciosem dokupiłem też krótkie „headers’y”. Dlaczego krótkie? Bo auto, które będzie napędzane tym silnikiem nie ma zbyt dużo miejsca, więc, by nie ryzykować, właśnie je wybrałem. Tu Marcin już dorwał się do malowania. Dobry z niego człowiek jest.



W związku z postanowieniem, iż silnik ma wyglądać „oldschool’owo” i reprezentować pewien styl do którego mam słabość postanowiłem dorwać swoje małe marzenie - żebrowane pokrywy zaworowe. W związku z popularnością Windsor’a miałem jakiś wybór, ale po głowie mi chodził tylko jeden rodzaj- deep’y od CalCustoma. Trochę trwało zanim dorwałem odpowiedni egzemplarz (nie robią ich chyba od lat ’80), ale udało się. W planach jest oczywiście ich rewitalizacja.



To chyba na razie tyle, choć trochę się tego zebrało... Lekki, powyższy chaos może wynikać nie tylko z mojego usposobienia do życia, lecz również z tego, że akcja „zakupy” trwa jakieś 4 miesiące. Do składania wracamy na kolejnej stronie.