Prace nad silnikiem idą pełną parą. Wkrótce po rozłożeniu zorganizowałem większość grubych części. Nowe tłoki (+0.50mm), pompa oleju, panewki główne, korbowe i oporowe. Jest z czym do szlifierni jechać.



Odrdzewiłem też śrubki i doczyściłem je dokładnie w przygotowaniu do cynkowania.



Niedługo później miałem je już gotowe. Odbieram je z galwanizerni jeszcze powiązane drucikami, dzięki temu jest mniejsza szansa, że coś się zgubi.



Potem odebrałem gotowy silnik ze szlifierni.



Blok ma zrobiony szlif na nadwymiarowe tłoki i splanowaną płaszczyznę pod głowicę.



Wał został tylko wypolerowany. Koło i docisk są przeszlifowane.



Nowe tłoki zostały założone na korbowody, a cały układ (tłoki, korby, wał korbowy, kółko pasowe i koło zamachowe) zostały wyważone.



Blok po odbiorze ze szlifierni jest już sporo czystszy, ale nadal jeszcze nie nadaje się do składania.



Najpierw oczyszczam go z resztek farby, rdzy i innego brudu mechanicznie.



I kolejna strona.





Potem silnik trafia do myjki na dokładne czyszczenie w środku i na zewnątrz. Po myciu wieszam go na stojak i dokładnie odtłuszczam.





Podczas kręcenia blokiem coś mi w środku grzechotało. Obawiałem się, że komuś coś w szlifierni wpadło w kanały wodne, więc zacząłem szukać. Po pogrzebaniu głęboko w bloku wyciągnąłem takie dwie pozostałości jeszcze z odlewni. Tyle lat sobie tu spokojnie przeleżały...



Po wydmuchaniu wszystkich gwintów i otworków okleiłem silnik do malowania.



Następnie pomalowałem go podkładem epoksydowym.





Kolejne dwie warstwy to lakier do traktorów. Można malować nim silniki samochodowe, bo wiecie co? ONI TEGO NIE SPRAWDZAJĄ! :).



Po wyschnięciu lakieru odkleiłem taśmy. Blok wygląda prześlicznie.



W międzyczasie odebrałem części z piaskowania i malowania proszkowo. Nawet pokrywa rozrządu ładnie wyszła w tym szarym kolorze.



Miałem chęć przykręcić kilka rzeczy z zewnątrz bloku, żeby złapać natchnienie. Przykręciłem korki z tyłu bloku, mocowanie alternatora z przodu, i śruby łap silnika pośrodku.



Z drugiej strony też śruby łap silnika, ale i filtr oleju (wiem, nie Filtron, mimo, że obiecywałem...), odmę i króciec do czujników ciśnienia oleju.



W króciec wkręciłem czujniki. Ten większy oczyściłem i pomalowałem, nie wkręciłbym takiego parchatego.



Przechodzę na przód bloku.



Wymieniłem panewkę wałka pomocniczego - była ciut zużyta.



Wraz z silnikiem dostałem pudełko z nową pompą wody Motorcrafta. Oczywiście była żeliwna i niczym nie pomalowana, więc nie pasowałaby do reszty silnika. Naprawiłem to i jest pomalowana tak, jak blok.



I pompa wody już na miejscu. Zawsze ciut mniej miejsca na półce jest zajęte.



Niestety, nie mogę jeszcze włożyć wału korbowego - z tyłu ma w miejscu uszczelniacza wyszlifowany rowek. Stare simmeringi mają tak twardą gumę, że w końcu żłobią rowek w wale.



Z przodu trochę mniej, ale jest to samo. To da się naprawić, ale jeszcze nie mam do tego części. Dlatego trochę zmienię kolejność montażu i na razie odłożę wał na bok.



A zajmę się tłokami.



Korbowody zostały przeszlifowane podczas wyważania.



Stopki korbowodów również. Zasada jest taka, że każdy korbowód powinien ważyć tyle samo, ale również mniejsze końce powinny ważyć tyle samo w każdym korbowodzie, co w innych; większe też. Oczywiście większe i mniejsze mają inną wagę, ale chodzi o to, żeby to było wyrównoważone.



Nowe tłoki przychodzą z założonymi pierścieniami. Teraz je zdjąłem i każdy pierścień po kolei wkładam do bloku, ustawiam go prostopadle do gładzi (wkładając od góry tłok) i mierzę szczelinę na zamku pierścienia szczelinomierzem. Tu akurat nie trzebo było nic poprawiać.



Po pomiarach pierścienie wracają na swoje miejsca na tłokach.



Ściskam je do wkładania do bloku...



I mam włożone wszystkie cztery tłoki. Póki co, tylko tyle mogłem włożyć do bloku.