Po dyfrze mogę zająć się skrzynią biegów.



Najpierw postawiłem ją na sztorc, żeby odkręcić poduszkę. Bez tego będzie stabilniej leżała na stole.



Poduszka ma ciekawą blaszkę mocującą i imponującą rozmiarem podkłądkę.



Żeby zdjąć pokrywkę tylną skrzyni, najpierw muszę zdemontować ramię wybieraka. Wystarczy odkręcić śrubę...



Ale nie wiem, czy to jest oryginalna śruba. Niby ma na końcu gwintu stożek, ale wątpię, żeby fabryka montowała śrubę zamkową o mizernej twardości w takim miejscu :).



Tylną pokrywę trzyma do korpusu skrzyni trzyma 12 śrub, w czterech różnych długościach. Ech, ci inżynierowie...



Pod pokrywką widok na kółka zębate wstecznego biegu. Od razu widać też w jaki sposób poradzono sobie z tym, że wyjście ze skrzyni jest sporo poniżej wejścia - wałek pośredni jest poniżej wejściowego, a wyjściowy jeszcze niżej. Prosto i sprytnie.



Na widełkach wstecznego biegu też ciekawe oznaczenia, w tym logo VW.



A tu już zdemontowane.



To jest wyjście ze skrzyni. Dokładnie w takim stanie był oring, dodatkowo jest tu sporo silikonu. Chyba tu ktoś już był przede mną.



Korpus skrzyni złożony jest z dwóch połówek. Po ich otworzeniu mam widok na wszystkie koła zębate.



Niesamowite jest to, że wszystko jest w naprawdę dobrym stanie.



A tu wałek wejściowy. Bardzo krótki, on tylko przekazuje napęd na wałek pośredni. Ciekawe łożysko wałeczkowe.



Wyciągnąłem to z obudowy.



Pozostałe wałki też wydłubałem na zewnątrz.



W obudowach trochę szlamu olejowego, ale bardzo niewiele.



Zostały widełki przesuwające kółka zębate poszczególnych biegów. Ciekawy sposób na blokadę biegów po wrzuceniu dowolnego z nich to ta duża kulka po prawej stronie.



Na zewnątrz skrzyni jest płytka zakrywająca kołeczki przesuwek biegów.



Odkręciłem ją i wyjąłem kołki i sprężynki. One zatrzymują bieg w pozycji wrzuconej.



Potem odkręciłem widełki i wysunąłem pręty.



Tu trochę więcej szlamu z oleju. Pośrodku został jeszcze bolec popychający czujnik wstecznego biegu.



To też wydłubałem z obudowy.



Sterta części sporo urosła.



A na stole zostały prawie same aluminiowe obudowy.



Wspomniałem, że dostałem dwie takie skrzynie na wszelki wypadek. Po dokładnych oględzinach wałka sprzęgłowego przy wejściu do skrzyni widzę, że była tu podkładka stalowa zabezpieczona w obudowie pierścieniem Segera (tu został z niego jedynie nędzny ogryzek). Podejrzewam, że drugi pierścień był na wałku i całość blokowała wałek sprzęgłowy przed nadmiernym wsunięciem do skrzyni.



O taka podkładka. Krzywa jest normalnie, bo jest sprężysta.



I jeszcze jeden rzut oka na drugą skrzynię - tu zwróciło moją uwagę mocowanie zacisku. Nie dość, że nie ma tam prostokątnej podkładki, tylko po dwie okrągłę, to jeszcze śruba...



Śrubę ktoś wkręcił o twardości 5.8. Do hamulców. Ech.



Potem, idąc za ciosem, zostały umyte wszystkie części wewnętrzne skrzyni i dyfra.



Półośki po myciu okleiłem do pomalowania. Niech nie rdzewieją tam, gdzie wystają na zewnątrz.