Przeglądu ciąg dalszy. Jedną z rzeczy, którą miałem wybadać, było to, że samochód nieco niżej stał z prawej strony. To akurat okazało się dość proste w diagnozie.



Ponieważ sprężyna jest pęknięta, nie zawracałem sobie głowy ściągaczem, tylko pociąłem ją na kawałki. Zdjąłem też amortyzatory, bo były wylane.



To wszystko oczywiście robiłem równolegle do przeglądu silnika. Udało mi się też znaleźć parę sprężyn, które mogę założyć.



Coś jeszcze zwróciło moją uwagę. Podkładka pod sprężynę nie powinna tak wyglądać...



Z drugiej strony wygląda normalnie.



Okazuje się, że ktoś wziął dwie podkładki i zestawał je razem, w środek zwijając pręt. Ciekawe skąd się to wzięło, ale najciekwasze jest użycie dwóch oryginalnych podkładek. Fabryka?



Częściowo odciąłem to na tokarce, dalej dociąłem szlifierką. Uratowałem jedną z podkładek.



Przy okazji wkładania sprężyny czasem muszę odkręcić wahacz górny, jak nie dam rady ścisnąć sprężyny ściągaczem. I niestety, śruby nie były za chętne do odkręcenia się. Trzy udało mi się w końcu wykręcić, ale jedna się urwała. Dobrze, że wtedy jeszcze silnik był na zewnątrz, bo mogłem jakoś do tego podejść - mimo, że jest to w połowie skrzyni, to jednak puste miejsce zamiast silnika pomaga.



Po wywierceniu śruby ciut mniejszym wiertłem niż jej średnica udało mi się nagwintować otwór nominalnym gwintownikiem, i - cud - wykręcić resztkę śruby. Widać to po prawej stronie.



Potem mogłem już złożyć zawieszenie z nową sprężyną. Z drugiej strony oczywiście też musiałem zmienić sprężynę, żeby były z jednego kompletu.



Na koniec dałem nowe blaszki zabezpieczające śruby sworznia przed odkręceniem.



I dotarliśmy do przeglądy hamulców. Robiłem go 4 lata temu. W sumie dużo samochód nie pojeździł od tamtej pory... Przednie hamulce są ok. Do wymiany są wszystkie elastyczne przewody hamulcowe. Natomiast z tyłu, gdzie rzeźbiłem cylinderki, nie jest dobrze. Już po zdjęciu lewego koła widać w nim płyn hamulcowy.



Po zdjęciu bębna widać mokry cylinderek, a plama na dole jest świeża. Czyli cylinderek do wymiany. Oczywiście dla bezpieczeństwa wymienię też i drugi.



Żeby zrobić to wygodnie, odkręcam tarcze kotwiczne. No i tu mam mały zonk - sztywna rurka hamulcowa ukręciła mi się przy cylinderku.



Po odkręceniu tarczy kotwicznej zdjąłem też tą sztywną rurkę. I tak musiałem ją odkręcić, żeby dostać się do wuwki elastycznej między wahaczem a karoserią.



Od razu też dorobię tą ukręconą rurkę. Zapasy mam...



Niedługo potem mam to prawie gotowe. Drugą końcówkę zrobię już podczas montażu, żeby długość na 100% była ok.



Niektóre rurki nie chciały się odkręcić i musiałem je nieco zmusić do opuszczenia samochodu.



Tymczasem dotarły części i mogę założyć nowe cylinderki.



Oczywiście tarcze kotwiczne też nieco oczyściłem i umyłem z płynu hamulcowego.



Potem zamontowałem szczęki hamulcowe. Szczęki i bębny nie są może idealne, ale wiem, jakie przebiegi robi ten samochód, więc pewnie wystarczą na najbliższe 10-15 lat.



Przykręciłem nowe rurki elastyczne do samochodu i mogę dokończyć tą nową sztywną.



Gotowa.



I wszystko podłączone.



Na koniec założyłem bębny.



Przy okazji wymiany przednich rurek hamulcowych też musiałem dorobić jedną sztywną, bo też się chciała ukręcić. Gotowej zapomniałem zrobić zdjęcie :).