Od jakiegoś czasu Piotr chciał się umówić na wymianę sprzęgła w tym Saabie. Sprzęgło według poprzedniego właściciela było dość niedawno wymienione, ale zaczęło się ślizgać. Normalna przypadłość tych Saabów w sumie. Zapytałem się, czy skoro silnik już i tak będzie wyjęty, czy mamy też zajrzeć do panewek wałka balansu i rozrządu. Bo oczywiście jest to kupa pracy więcej, ale te panewki potrafią się wykruszyć i ciśnienie oleju idzie w las. Uzgodniliśmy, że zrobimy maraton i spróbuję jednego dnia to ogarnąć. Potem mówiłem, że nikt mu nie uwierzy, że zrobione to zostało w jeden dzień, nie dlatego, że się nie da, ale że nikt nie uwierzy, że ktoś by się tego podjął ;). W każdym razie pewnego dnia rano pojawił się u mnie znowu piaskowy Saab 96.



Plan jest taki, żeby zamontować sprzęgło nowszej konstrukcji, już typu "słoneczko". Można je kupić tylko w komplecie, tarcza jest dopasowana grubością do docisku. Sam docisk jest sporo cieńszy niż stary typ, co powoduje konieczność zastosowania nieco innego, grubszego łożyska wyciskowego.



Żeby było prościej dostać się do silnika zdjąłem maskę i pas przedni.



Znowu pobiłem swój rekord wyjmowania silnika. W 96 wynosi obecnie 1 godzinę 26 minut.



Odkręciłem stare sprzęgło. Co ciekawe, wygląda jak nowe. Miało jednak podłożone podkładki pomiędzy docisk a koło zamachowe. Po ich usunięciu (bo później sprawdziłem) sprzęgło się nie ślizga, ale i nie wysprzęga :).



Sprzęgło sprzęgłem, ale trzeba zrobić coś jeszcze. Muszę się dobrać do panewek. Zdjąłem miskę oleju i pokrywę rozrządu. W środku nieco zapyziałego oleju.



Od wewnętrznej strony pokrywy sporo zapieczonego oleju.



Potem silnik przerzuciłem na stół. Leży do góry nogami, żeby po wyjęciu wałka rorządu nie wypadły popychacze zaworowe. Bo głowic do tej operacji nie ściągam... poziom trudności operacji jest mniej więcej taki, że prawie na to samo by wyszło, jak bym to robił przez rurę wydechową :).



Po wyjęciu wałka wyrównoważającego od razu widać, że warto było tu zajrzeć. Panewka już mocno nadgryziona.



Druga podobnie.



Panewki wałka rozrządu w dużo lepszym stanie, ale też już widać drobne ubytki.



W bloku widać puste miejsc na wałek rozrządu. Popychacze opadły na dół, w stronę głowic.



Nie dawało mi spokoju, że silnik mógłbym poskładać tak, jak był. Domyłem go na tyle, na ile się dało bez jego rozkładania.



Z przodu, w okolicach rozrządu, też już sporo czyściej.



Przy okazji sprawdziłem panewki wału korbowego. Korbowe wyglądają idealnie - jak nowe.



Żebywymienić tylny uszczelniacz otworzyłem ostatnią panewkę główną. Ona też jest jak nowa.



Wał korbowy w miejscu styku z uszczelniaczem niestety ma wyżłobiony przez stary uszczelniacz rowek. Założę tu tulejkę naprawczą.



Nie dałem rady założyć tulejki do końca, bo przeszkadza w tym kawałek bloku. Musiałem więc zdjąć wszystkie panewki.



I wyjąć wał z silnika.



Po założeniu tulejki włożyłem wał z powrotem. Pozostałe elementy silnika też zostały domyte, na przykład wałek balansu.



Po włożeniu wałków do bloku zamontowałem go z powrotem na stojak.



Przykręciłem do bloku blachę, do której potem przykręca się pokrywę rozrządu. Mogłem już więc przykręcić koło wałka rozrządu. Jak widać, też już jest czyste.



Zanim przykręcę pokrywę rozrządu, muszę jeszcze zrobić kilka rzeczy. Wymienię od razu uszczelniacz koła pasowego.



Trzeba też wymienić łożysko wiatraka, bo już sporo huczało podczas obracania.



Łożysko i uszczelniacz wymienione.



A z drugiej strony pokrywy już jest czysto.



Miałem już zakładać miskę oleju, ale tu też trochę za brudno było.



Na dnie znalazłem pokruszone resztki uszczelniaczy zaworowych, które wymieniłem już poprzednio, są też płatki aluminium z uszkodzonych panewek.



W końcu miska nadawała się do założenia.



Potem przykręciłem ją na miejsce.



W jednej głowicy była grzałka elektryczna - w końcu Saab pochodzi ze skandynawii, tam jest to przydatne. Piotr jednak poprosił,żeby przy okazji się tego pozbyć. Wyjąłem ją zatem i zamiast niej wbiję standardowy brok.



Na koło pasowe również trzeba było założyć tulejkę naprawczą.



Podczas gdy ja zajmowałem się silnikiem, Piotr trochę ogarnął komorę silnika i skrzynię biegów.



W końcu przykręciłem to, po co przyjechał samochód - nowe sprzęgło.



Następnie skręciłem to wszystko i skończyliśmy pracę.



Całość operacji trwała 13 godzin bez przerwy.