Jeżeli myślisz o V8 z hameryki, to automatycznie myślisz automacie! Oczywiście sami amerykanie zachwycają się wszystkim co ma "four on the floor" w oryginale, ale to w czym wyląduje ta skrzynia ma być w miarę żwawym krążownikiem ze stajni Forda, więc padł wybór na C4.
Jedni lubią mieć w domu meble, ja jednak uważam, że to zbyt mainstreamowe:



Pracę zacząłem od rozkodowania tabliczki znamionowej znajdującej się na jednej ze śrub serwa obługującego taśmę cierną.



No cóż, pochodzenie to nie wszystko - okazuje się, że jest to skrzynia z Forda Fairmonta. Z plusów - na pewno jest to późna skrzynia, w której wykluczono błędy "młodości", jest też w czym przebierać jeśli chodzi o części, ale o tym później.
Poza wiedzą z czego pochodzi nie wiem o niej nic, ale nie spodziewałem się zbyt wiele - "zaślepiony" obwód chłodzenia czy dziurawa miska olejowa (choć tu prawdopodobnie długi okres składowania zrobił swoje) raczej nie nastawia pozytywnie. Pocieszający jest fakt, że zdejmując miskę choć przeczucie mnie nie zawiodło.



Ciekawe jak długo musiała stać tam woda, że filtr oleju przegnił na wylot? No nic, brniemy dalej, bo dalej jest tylko ciekawiej.
Płyta sterująca to "mózg" skrzyni. To niekończący się labirynt małych kanalików oraz tłoczków - tu jednak ten mózg ma poważny zator.



Czasem żałuję, że technologia nie poszła na tyle do przodu byś i Ty mógł obcować z tym w pełni - doznania zapachowe były nie do opisania.
Oczywiście, poza piękną, bliżej nieokreśloną, mazią, nie było zaskoczeń - ot trzybiegowy, hydrokinetyczny automat. Tu widać jak serwa są w stanie ściągać płaskie taśmy cierne - wszystko dzieje się poprzez te żeliwne "kliny".





Zawartość miski, jej stan oraz to co znalazłem w płycie sterującej mogło sugerować nieprawidłowe składowanie samej skrzyni, jednak to co jest tu, pod pokrywą serwa sugeruje, że skrzynia mogła też pracować na niezbyt "świeżym" oleju.



Niestety wszechobecna wilgoć dała się we znaki wszystkiemu co żeliwne/stalowe wewnątrz skrzyni. Tak wygląda "serce" skrzyni - pompa oleju.



Bębny- trzeba będzie zobaczyć czy da się w ogóle coś z nimi zrobić, ale to potem.





Taśmy zostały spisane na straty jeszcze nawet zanim je obejrzałem. Oczywiście lepiej, o ile rokują, zachować oryginały, ale im taśma starsza i nawet nadaje się do założenia ponownie, to istnieje duża szansa, że przy pierwszym większym obciążeniu po prostu się rozwarstwią. Tu nie miałem wątpliwości - pożegnałem je nieczule.



Taśma biegu wstecznego dostarczyła mi powyższych rozterek, ale (czego na zdjęciu nie widać) miała ubytki, więc dołączyła do wcześniej oglądanej.



Nie jestem zaskoczony dalszymi oględzinami - Fairmont to nie jest ciężki samochód, a sama skrzynia była parowana z dość rachitycznymi silnikami, stąd pewnie tylko trzy satelity w przekładni planetarnej.



Pamiętasz te zardzewiałe bębny? W nich znajdują się jeszcze tłoki blokujące tarczki poprzekładane "steels'ami"- zwróć uwagę że tarczki mają zęby wewnątrz ich obrysu, a stalowe pierścienie na zewnątrz. Ich ściśnięcie, poprzez tłok wewnątrz bębna powoduje zmianę przełożenia.
To jest "forward drum".



A to "reverse drum".



Generalnie cała skrzynia była upaćkana w szlamie, więc najpierw, przed opracowywaniem jakiejkolwiek strategii na przyszłość tej skrzyni, należało ją doczyścić. Pomogła mi w tym chemia i dział budowlany. Tak, w tej rurze moczy się w odrdzewiaczu skrzynia w częściach.



Dalszy plan to czyszczenie, inspekcja płyty sterującej, governora i innych drobnych części.