Zawitała do mnie Toyota Cressida z 1982 roku. Ma kilka problemów, ale zajmiemy się tym stopniowo, pomału. Na pierwszy rzut idą hamulce, a w zasadzie zpowalniacze. Coś jest nie tak. Ponieważ właściciel miał już kupiony zestaw naprawczy pompy hamulcowej, to od wymiany w niej gumek zaczniemy. Pompa została odkręcona.



Wygląda dokłądnie tak, jak może wyglądać 40 letnia pompa hamulcowa :). Plus jest taki, że jest w niej czysty płyn a nie breja.



Zaskoczyło mnie to, że tłoczek jest anodowany. Chyba pierwszy raz coś takiego widzę.



Wkrótce potem tłoczki wyleciały z pompy.



Zdjąłem wszystkie gumki i wyczyściłem części.



Tu już nowe gumki na miejscach, a pompa dokładnie wyczyszczona w środku i na zewnątrz i pomalowana.



Nawet zbiorniczek udało się domyć.



Pompa założona na miejsce, trzeba tylko odpowietrzyć hamulce. Oczywiście musiało zacząć padać :).



Hamulce zaczęły działać lepiej, ale nadal marnie. Zacząłem patrzeć co i jak tu nie gra. Przód był chyba zrobiony i hamował nieźle. Zacząłem zaciskać poszczególne rurki hamulcowe, żeby zorientować się, dlaczego pedał hamulca wpada w podłogę. Okazało się, że przód jest ok, hamuje jak złoto, natomiast tył powoduje wpadanie hamulca w podłogę prawie bez efektu. Szczęki nowe, bębny nowe, ale... nie ma linki ręcznego. Po zdjęciu bębnów okazało się, że nie tylko nie ma linki ręcznego, ale poza szczękami jest tam pusto! Nie mam z tego zdjęcia, bo już mocniej padało, ale ktoś kiedyś, przed sprzedażą Toyoty obecnemu właścicielowi, zdjął wszystkie regulatory i rozpieraki i tak to zostawił. Szczęki po puszczeniu pedału hamulca wracały ściśnięte sprężynami tak, że do bebnów miały około centymetra. Czyli pedał wpadał w podłogę, bo zanim szczęki dotarły do bębnów, to potrzeba było tyle płynu...
Zacisnąłem prowizorycznie rurkę idącą na tył samochodu, żeby działały tylko przednie hamulce. Właściciel ma zdobyć potrzebne części, ale weź i kup cokolwiek do Toyoty Cressidii :).