Jako, że Michał nie za bardzo ma co robić jak do mnie przyjeżdża (jest tylko jego capri do pospawania), to przywiózł silnik swojego taty do przejrzenia. Silnik to nic nowego w moim garażu - 2.8 V6 Forda, ale ma trafić do UAZ-a taty Trefla.
Silnik trochę leżał, zalany olejem, żeby mu się nic nie stało. Trzeba go rozebrać, umyć, pomalować i złożyć, wymieniając co trzeba.



Z tego co wcześniej było wiadomo o silniku, to że kiedyś był zdaje się na wtrysku, a został przerobiony na gaźnik. Podejrzewaliśmy z Michałem, że, jak to zazwyczaj bywa, został założony kolektor i gaźnik od silnika 2.3 (kolektory i gaźniki od 2.8 są dość trudne do zdobycia i drogie - były tylko w granadach i tylko przez rok, czy dwa). Niespodzianka jest taka, że jest i kolektor i gaźnik od 2.8. Gaźnik co prawda ma przepustnice, które się nie ruszają, ale to się przecież naprawi :)


Tutaj dowód czarno na białym, że i kolektor jest od 2.8.


Pierwszy dowód na to, że ktoś to już wcześniej "naprawiał". Aparat zapłonowy wyjęty razem z prętem napędu pompy oleju. A pręt powinien zostać w bloku, bo wyjmuje się go po zdjęciu od spodu pompy oleju - ma pierścień zabezpieczający (przynajmniej powinien mieć).


Kolejna rzecz, której nie lubię - nalanie do układu chłodzenia wody zamiast płynu. Później wszędzie jest kamień i rdza.


Co widać najlepiej tu. Chodzi mi o te dwie dziury od przodu bloku - tędy płynie ciecz chłodząca. Widać jakie zardzewiałe. Chociaż i tak nie jest źle, bo nie trzeba tulejek w nich tkwiących wymieniać, a kiedyś rozkręcałem silnik, w którym tulejki były na wskroś przerdzewiałe.


Silnik na szczęście jest w środku dość czysty, co dobrze wróży na przyszłość.
Ale tu też były ślady "remontu" - blaszki osłaniające sprężyny zaworowe były przykręcone tak, że dotykały do sprężyn. Musiało to ciekawy dźwięk wydawać podczas pracy, nie mówiąc o opiłkach metalu wtedy powstających...


Brudno, bo silnik był zalany olejem. Co ciekawe nagaru jak na lekarstwo, progów na cylindrach nie ma, ślady honowania jeszcze są - trafiła się dość dobra baza na silnik.
Wyciągając wałek rozrządu trafiliśmy na jeszcze jeden ślad "remontu" - gluta z silikonu.


Panewki główne idealne, korbowe bardzo dobre, nic tylko składać i jeździć. Chwila, tylko wał korbowy jakiś taki porysowany... Ciekawe, czy taki został włożony na nowe panewki, czy porysował się później. Tak czy inaczej jedzie do szlifierni na sprawdzenie, czy polerka wystarczy, czy pełen szlif robimy.