Fachowiec od spawania namierzony, trzeba silnik przygotować. Raz, że rozebrany będzie lżejszy :), a dwa, że fachowiec jak coś, odpukać, sknoci, to wszystkie części zostaną...
No to rozbieram dalej. Olej spuszczony, miska i popma oleju zdjęta. Tylko, że ten cholerny silnik miał w sobie tyle oleju, że w końcu rozbierałem go na podłodze zasypanej trocinami, żeby wchłaniały ile się da, a i tak było za mało.



Tak będzie wygodniej na razie.



Panewki już zużyte...



Tłoki też noszą ślady używania, cociaż pewnie dadzą się użyć ponownie. Na wszelki wypadek się je pomierzy.



Pokrywa rozrządu ma ukruszone jedno gniazdo na śrubę.



Luz łańcucha rozrządu. Zmierzony, jak dorwę jakieś dane techniczne, to sprawdzę czy trzeba wymieniać.



Jak silnik stoi w pionie na podłodze, to bardzo łatwo się wyjmuje taki długi i ciężki wałek rozrządu. I nie potrzeba żadnego narzędzia specjalnego :) Wałek bardzo ładny, nie zużyty.



Zdjęte podpory wału, panewki do wymiany, ale wł ładny. Widać jodełkę po honowaniu cylindrów, gładzie są w pięknym stanie.



Co ciekawe, każda panewka w tym silniku jest zyżuta w inny sposób.



Blok pusty. Jak jeszcze trochę obcieknie z niego olej, to go wytrę i w jakiś wolny dzień podrzucę do spawania.