Nieoczekiwanie zaczynam kolejny projekt. Zgłosił się do mnie Tadek ze swoim Saabem 96. Saab miał wymienione panewki (wszystkie), ale miał nadal problem z ciśnieniem oleju. Drugi fachowiec wymienił jeszcze pompę oleju, ale to nie pomogło. Objaw jest taki, że na wolnych obrotach ciśnienie jest w normie (zmierzone manometrem), lampka ciśnienia oleju gaśnie. Po dodaniu gazu lampka miga, ciśnienie spada, czasem nawet do zera.



Samochód jest bardzo ładny. Zwłaszcza połączenie granatu z białymi felgami. Jest to rocznik 1975, czyli już z tymi dużymi gumowymi zderzakami, ale jeszcze małymi lampami z tyłu i kierunkowskazami z przodu.



Ale do rzeczy. Przyjechał do mnie Saab, żeby wyciągnąć silnik. Po drodze, przy okazji jakiegoś ostrzejszego zakrętu lampka ciśnienia oleju zgasła i nie zapalała się już więcej... Właściciel zrezygnował z wyciągania silnika w tym momencie, więc tylko wyregulowałem zawory i zapłon. Co w sumie dużo dało, silnik zaczął ładnie, równo chodzić. Aż dziw, że takie drobiazgi tak dużo dają. Niestety, wkrótce problem z ciśnieniem oleju wrócił, wrócił więc do mnie i Saab. Tym razem już definitywnie wyciągam silnik.



Tak to wygląda pod maską.



Maskę od razu zdjąłem tak będzie zdecydowanie łatwiej pracować.



Pod obudową filtra powietrza silnik nie wygląda zachęcająco. Jest cały brudny i oblepiony olejem - cieknie chyba z każdego możliwego miejsca.



Przy gaźniku dziwne cięgno do przepustnicy, może nawet i oryginalne, ale takiego jeszcze nie widziałem.



Do silnika włożone dość typowe skandynawskie wyposażenie - grzałka elektryczna.



Z tej strony zwróciły moją uwagę maty bitumiczne jako izolacja rurek chłodzenia od pokrywy zaworów :). Zrobię to potem jakoś estetyczniej :).



Niedługo potem odkręciłem i przedni pas, żeby było łatwiej się dostać do silnika. W tych Saabach est to bardzo proste, więc nie warto się męczyć w ciasnocie.



Tak wygląda samochód ze zdemontowanymi blachami. Chłodnica jeszcze gorąca po przyjeździe, ale jak się ją zdejmie, to mam silnik praktycznie na wierzchu.



Wkrótce silnik wisiał już poza samochodem, a Tadek zastanawiał się, czy nie lepiej było znaczki zbierać.



Ponieważ mam jeszcze teraz kilka samochodów umówionych, to Saab nie mógł zostać u mnie w oczekiwaniu na zrobienie silnika. Dlatego poskładaliśmy go do kupy i pojedzie do swojego garażu.