Zawsze miewałem potrzebę posadzenia silnika (głównie od Fordów), który aktualnie był u mnie robiony na stojak, na którym można by było go odpalić. Niby nic, ale jednak czasem się przydaje taka możliwość...
W końcu się zebrałem w sobie i pospawałem takie oto cudo.

Na początek trzeba wziąć jakiś szablon. Przewalał się u mnie blok od 1.6 OHC, do tego pożyczyłem dzwon od skrzyni kolegi. Wszystko mierzyłem pod to, ale sprawdzając na leżącym nieopodal bloku od V6, żeby V6 też się tu zmieściło.



Wygrzebane z kupki złomu masywne kątowniki (fragment zabudowy karawanu Caprice) z nawierconymi otworami pod dzwon skrzyni.



Zmontowane. W tle widać ramę, którą kiedyś z tą myślą pospawałem, ale nigdy nie dokończyłem.



Przymiarka. Tak, mi też się wydaje, że ta rama jest za duża...



Pierwszy pomysł - łapy silnika od Forda Sierry.



No i zmniejszanie ramy.





Po pospawaniu ramy trzeba to wszystko porządnie ustawić. Rama wypoziomowana, silnik też, oczywiście z zachowanym odpowiednim nachyleniem ku tyłowi.



Po wyspawaniu z jednej strony wspornika pod te łapy od Sierry stwierdziłem, że to jest do kitu i wszystko wyciąłem. Na zdjęciach poniżej kolejna koncepcja.





I gotowa łapa prawa.



Tak to wygląda.



I początek łapy lewej. Dolna część z gumą.



I górna przykręcana do silnika. Teraz trzeba to tylko połączyć.





Tak to wygląda.



Silnik już stoi tak jak trzeba, teraz wspornik pod akumulator.



I gotowe elementy. Teraz trzeba to zawieźć do lakierni proszkowej.