Trafił do mnie kolejny silnik 4.3 V6 Chevroleta. Tym razem z Astro z 1999r. Oczywiście tak nowych to ja nie robię... ale znowu wyjątkowo się zgodziłem. Na plus mogę dodać, że konstrukcyjnie wywodzi się on jeszcze z lat '50-tych, a wtrysku to ja się tu w ogóle nie będe dotykał, tylko czysta mechanika.
Silnik trafił do mnie po pobycie w innym warsztacie, z jakiegoś powodu coś nie wyszło i zaczął stukać panewką. Tamten warsztat nie podjął się remontu, i tu wchodzę ja, cały na biało. Podobno.

Na początku od razu widzę kilka rzeczy, jak na przykład ułamany pypek od kopułki aparatu zapłonowego.

Czy też pęknięty kolektor dolotowy. Potem będzie widać, że silnik po rozłożeniu i diagnozie został poskładany w całość do transportu, ale w tym miejscu zabrakło rożka uszczelki - stąd przykręcenie tego udarem ułamało fragment aluminium.

Plastikowe pokrywy zaworów i napis Vortec oznaczają ostatnią wersję tego silnika, już z wałkiem wyrównoważającym pod kolektorem dolotowym.

Za dużo wtrysku na szczęście tu nie ma, jedynie puszka powietrza i wtrysk. Do tego są wkrętki do gazu.

Z przodu mamy termostat i zawór EGR.

W środku standardowo nie za czysto. Sporo drobinek z rozkręcania.

Wyciągnięty aparat zapłonowy.

Odkręcam obudowę przepustnicy.

Ona ma najdziwniejsze śruby w całym silniku.

Potem EGR i obudowa termostatu.

I airbox.

Pod spodem mamy wtrysk. Tak, jeden, tak zwany pająk, bo ma 6 rurek prowadzących do dyszek kończących się przed zaworami ssącymi.

Wyciągnięte wkrętki do gazu.

A tu widać brakujący kawałek uszczelki kolektora, któy spowodował jego pęknięcie.

Zdjęty kolektor.

Odkręcony czujnik ciśnienia oleju.

I drugi.

W cylindrach sporo luźnego nagaru.

Pod kolektorem mamy wałek balansowy i popychacze. Tu już rolkowe, stąd plastikowe ramki trzymające je w odpowiednim położeniu.

Plastiki odkręcone.

Popychacze wyjęte.

Z przodu odkręcone i zdjęte koło pasowe.

Potem pokrywa rozrządu i rozrząd.

Łańcuch dość rozciągnięty, więc trzeba by wymienić na nowy.

Wyciągnięte wałki.

A tu adapter spod filtra oleju, wyprowadzający olej do chłodniczki.

Zdjęta miska olejowa.

I pokrywka tylna wału korbowego.

Potem wyciągnąłem tłoki i wał korbowy.

Panewki główne dość niezłe, raczej nie oberwały za dużo.

Wał natomiast na pewno do szlifu.

Widać od razu, który to korbowód się zatarł. Ciekawe, czy da się to uratować.

Reszta czopów też nieco dostała w kość.

I mam dwa korbowody, które trzeba sprawdzić, czy da się naprawić. Tu widać ślady temperatury i lekkie zadziory...

Tu podobnie, ale w trochę mniejszym stopniu.

Silnik trafił do mnie po pobycie w innym warsztacie, z jakiegoś powodu coś nie wyszło i zaczął stukać panewką. Tamten warsztat nie podjął się remontu, i tu wchodzę ja, cały na biało. Podobno.

Na początku od razu widzę kilka rzeczy, jak na przykład ułamany pypek od kopułki aparatu zapłonowego.

Czy też pęknięty kolektor dolotowy. Potem będzie widać, że silnik po rozłożeniu i diagnozie został poskładany w całość do transportu, ale w tym miejscu zabrakło rożka uszczelki - stąd przykręcenie tego udarem ułamało fragment aluminium.

Plastikowe pokrywy zaworów i napis Vortec oznaczają ostatnią wersję tego silnika, już z wałkiem wyrównoważającym pod kolektorem dolotowym.

Za dużo wtrysku na szczęście tu nie ma, jedynie puszka powietrza i wtrysk. Do tego są wkrętki do gazu.

Z przodu mamy termostat i zawór EGR.

W środku standardowo nie za czysto. Sporo drobinek z rozkręcania.

Wyciągnięty aparat zapłonowy.

Odkręcam obudowę przepustnicy.

Ona ma najdziwniejsze śruby w całym silniku.

Potem EGR i obudowa termostatu.

I airbox.

Pod spodem mamy wtrysk. Tak, jeden, tak zwany pająk, bo ma 6 rurek prowadzących do dyszek kończących się przed zaworami ssącymi.

Wyciągnięte wkrętki do gazu.

A tu widać brakujący kawałek uszczelki kolektora, któy spowodował jego pęknięcie.

Zdjęty kolektor.

Odkręcony czujnik ciśnienia oleju.

I drugi.

W cylindrach sporo luźnego nagaru.

Pod kolektorem mamy wałek balansowy i popychacze. Tu już rolkowe, stąd plastikowe ramki trzymające je w odpowiednim położeniu.

Plastiki odkręcone.

Popychacze wyjęte.

Z przodu odkręcone i zdjęte koło pasowe.

Potem pokrywa rozrządu i rozrząd.

Łańcuch dość rozciągnięty, więc trzeba by wymienić na nowy.

Wyciągnięte wałki.

A tu adapter spod filtra oleju, wyprowadzający olej do chłodniczki.

Zdjęta miska olejowa.

I pokrywka tylna wału korbowego.

Potem wyciągnąłem tłoki i wał korbowy.

Panewki główne dość niezłe, raczej nie oberwały za dużo.

Wał natomiast na pewno do szlifu.

Widać od razu, który to korbowód się zatarł. Ciekawe, czy da się to uratować.

Reszta czopów też nieco dostała w kość.

I mam dwa korbowody, które trzeba sprawdzić, czy da się naprawić. Tu widać ślady temperatury i lekkie zadziory...

Tu podobnie, ale w trochę mniejszym stopniu.
