Teraz trzeba to tylko poskładać... Zaczynam od korków wkręconych zamiast rurek dmuchających powietrze. Cały układ zajmuje dużo miejsca, przeszkadza w dostępie do silnika, nic nie daje, a do tego wymagałby naprawy, bo rurki są poparciałe. Dlatego pozostanie poza samochodem. Dostęp do wkręcenia jest słaby, chociaż i tak lepiej jest wkręcać korek niż wykręcać rurkę... Tu widać jedno z podejść, za zbiorniczkiem.

I drugie, pod nim. Te dwa miejsca były najtrudniejsze.

Z drugiej strony jest nieco lepiej, to mogę pokazać gdzie to było wkręcone.

A tu już z korkami. Korki uszczelniają się na stożku, ale na wszelki wypadek dostały ciut teflonu.

I strona lewa.

Przygotowałem nową uszczelkę pokrywy. Odlew jest sprytnie zrobiony, bo w kilku miejscach jest ciasniejszy dzięki czemu trzyma uszczelkę.

Mam też nowe gumki śrub pokryw.

Przykręciłem pokrywę i mocowanie przewodów zapłonowych.

Z drugiej strony jest pewna trudność - grzebyki trzymające przewody pokruszyły się ze starości i pękły podczas zdejmowania.

Został jeden dobry...

Ponieważ nigdzie nie jest to dostępne, to narysowałem to w 3D i wydrukowałem z poliwęglanu. Mam nadzieję, że ten materiał tu wytrzyma. Przewody są niedaleko od kolektorów wydechowych.

Wyczyściłem odlew z wlewem oleju i wyciąłem nową uszczelkę.

Gotowe, łącznie z mocowaniem alternatora. Jego jednak jeszcze nie dokręcam, bo czeka mnie wymiana pięćdziesięcioletnich pasków klinowych...

Musiałem się na chwilę oderwać i zrobić coś łatwiejszego, więc postanowiłem założyć nowy filtr powietrza.

Wkłada się go mocno z przodu komory silnika.

A na wierzch przykręca pokrywę.

Wracam do silnika i jego ekologii. Zamiast robić przegląd tego, co niewiele daje, posprzątam. Czyli demontuję wszystko, co niepotrzebne. Będzie to można pokazywać na zlotach... leżące w bagażniku :). Tu widać pompę powietrza pędzoną paskiem klinowym, a nad nią dwa zawory strujące powietrzem, podłączone jeszcze do podciśnień i czujników temperatury.

Wykręciłem to w ogóle.

Zrobiło się trochę więcej miejsca.

Założyłem dolot i zaczynam podłączać. Na rurce odmy zmieniam oringi.

Teraz mogę obejrzeć instalację elektryczną. 90% przewodów na wierzchu silnika jest powiązanych z pompą powietrza i EGR, podłączając je do czujników temperatury.

Upewniając się, że nic istotnego nie demontuję zrobiłem dokumentację co gdzie było podłączone i wyciągnąłem całą wiązkę, łącznie z podciśnieniami.

Nadal sporo tu się dzieje, ale jest i tak dużo lepiej. Będę jeszcze musiał zaślepić niepotrzebne już króćce podciśnienia i dorobić zaślepki w miejscach, gdzie były wpuszczone spaliny w dolot.

Została mi jeszcze pęknięta rurka z kolektora wydechowego.

Nie mam w zapasie żadnej stalowej, więc zaryzykuję z miedzioniklową. Jest w miarę na wierzchu, więc w razie czego ją wymienię później.

Wsunąłem ją w osłonę termiczną i zakułem końcówki.

I przykręciłem rurkę na miejsce.


I drugie, pod nim. Te dwa miejsca były najtrudniejsze.

Z drugiej strony jest nieco lepiej, to mogę pokazać gdzie to było wkręcone.

A tu już z korkami. Korki uszczelniają się na stożku, ale na wszelki wypadek dostały ciut teflonu.

I strona lewa.

Przygotowałem nową uszczelkę pokrywy. Odlew jest sprytnie zrobiony, bo w kilku miejscach jest ciasniejszy dzięki czemu trzyma uszczelkę.

Mam też nowe gumki śrub pokryw.

Przykręciłem pokrywę i mocowanie przewodów zapłonowych.

Z drugiej strony jest pewna trudność - grzebyki trzymające przewody pokruszyły się ze starości i pękły podczas zdejmowania.

Został jeden dobry...

Ponieważ nigdzie nie jest to dostępne, to narysowałem to w 3D i wydrukowałem z poliwęglanu. Mam nadzieję, że ten materiał tu wytrzyma. Przewody są niedaleko od kolektorów wydechowych.

Wyczyściłem odlew z wlewem oleju i wyciąłem nową uszczelkę.

Gotowe, łącznie z mocowaniem alternatora. Jego jednak jeszcze nie dokręcam, bo czeka mnie wymiana pięćdziesięcioletnich pasków klinowych...

Musiałem się na chwilę oderwać i zrobić coś łatwiejszego, więc postanowiłem założyć nowy filtr powietrza.

Wkłada się go mocno z przodu komory silnika.

A na wierzch przykręca pokrywę.

Wracam do silnika i jego ekologii. Zamiast robić przegląd tego, co niewiele daje, posprzątam. Czyli demontuję wszystko, co niepotrzebne. Będzie to można pokazywać na zlotach... leżące w bagażniku :). Tu widać pompę powietrza pędzoną paskiem klinowym, a nad nią dwa zawory strujące powietrzem, podłączone jeszcze do podciśnień i czujników temperatury.

Wykręciłem to w ogóle.

Zrobiło się trochę więcej miejsca.

Założyłem dolot i zaczynam podłączać. Na rurce odmy zmieniam oringi.

Teraz mogę obejrzeć instalację elektryczną. 90% przewodów na wierzchu silnika jest powiązanych z pompą powietrza i EGR, podłączając je do czujników temperatury.

Upewniając się, że nic istotnego nie demontuję zrobiłem dokumentację co gdzie było podłączone i wyciągnąłem całą wiązkę, łącznie z podciśnieniami.

Nadal sporo tu się dzieje, ale jest i tak dużo lepiej. Będę jeszcze musiał zaślepić niepotrzebne już króćce podciśnienia i dorobić zaślepki w miejscach, gdzie były wpuszczone spaliny w dolot.

Została mi jeszcze pęknięta rurka z kolektora wydechowego.

Nie mam w zapasie żadnej stalowej, więc zaryzykuję z miedzioniklową. Jest w miarę na wierzchu, więc w razie czego ją wymienię później.

Wsunąłem ją w osłonę termiczną i zakułem końcówki.

I przykręciłem rurkę na miejsce.
