Podczas skakania w kanale pod samochodem zauważyłem kilka innych rzeczy, którymi trzeba było się zająć. Na przykład widać, ledwo, bo ledwo, że tylne tarcze hamulcowe są bardzo mocno powyżerane przez rdzę.



Tu gorze zdjęcie, ale wżery widać lepiej.



Zanim więc wrzucimy skrzynię z powrotem do auta, zajmijmy się tą resztą. Pozbyliśmy się kołpaków. Pod spodem bardzo masywne felgi i piasty.



Przód trafia na wysokie kobyłki, ale dlaczego będzie opisane w jednej z kolejnych aktualizacji.



Podnoszę też tył, żeby dostać się do hamulców.



Rolls Royce ma specyficznie skonstruowany dwuobwodowy układ hamulcowy. Zazwyczaj jeden obwód to przednie hamulce, a drugi tylne, albo obwody mają połączone hamulce kół znajdujących się po przekątnej samochodu. Tu jest inaczej. Jeden obwód to jeden z zacisków na przedniej osi, drugi - drugi zacisk.



Z tyłu są natomiast zaciski czterotłoczkowe, z czego dwa tłoczki są w jednym obwodzie, a kolejne dwa w drugim. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem... ale samochód waży te 2100kg na pusto, więc hamowanie musi być jednym z priorytetów. Zaraz obok wielu popielniczek dla każdego z pasażerów.



I kolejne zbliżenie na pordzewiałą tarczę hamulcową.



Widok z tyłu na zacisk i mocowanie klocków. Z tyłu w ogóle jest niezależne zawieszenie, z zewnętrznymi półosiami z krzyżakami.



Odkręciłem i zdjąłem zacisk. Z układu hamulcowego wykapuje błoto pozostałe z płynu. Jednak sam zacisk ma niezastałe tłoczki i niesparciałe gumki, więc nie muszę nic w nim robić.



Półoś, mimo, że króciutka, jest tu w pełni pływająca, czyli piasta obraca się na łożyskach umieszczonych na tulei wystającej z fragmentu zawieszenia, a półoś przechodzi przez środek tego wszystkiego, jak w ciężarówce. Odkręciłem śruby półosi w nadziei, że da się ją wyciągnąć, ale jednak nie.



Musiałem odkręcić cały podzespół.



Tak to wygląda w trakcie prac.



Udało mi się odkręcić nakrętkę trzymającą półoś do flanszy krzyżaka dalszej półosi. Niestety dalej tego nie mogę rozłożyć, bo moja prasa nie daje rady.



Sam dyfer wisi na masywnej belce. Belka ma z tyłu ciężarki (po lewej), prawdopodobnie mające wytłumić drgania układu.



Pojechałem do znajomego na większą prasę, ale tam poszło niewiele lepiej. W końcu się jednak udało i półoś została wyjęta. Pod spodem jest nakrętka mocująca piastę z łożyskami.



A tu już rozłożona i reszta, ze zdjętą tarczą hamulcową.



Wszystko oczywiście zostało wyczyszczone, z łożysk pozbyliśmy się starego smaru i zostanie w nie wciśnięty świeży.



A tu już całość złożona z nową tarczą czeka na montaż do zawieszenia.



Po przykręceniu pozostaje podpiąć to do półosi. Sprawdziłem oczywiście krzy zaki, czy są dobre.



Śruby kół z lewej strony mają lewy gwint, więc dobrze jest nie pomylić piast.



Dokręciłem śruby półośki.



Pora na montaż zacisku, ale tu jeszcze wymienię klocki. Klocki hamulca głównego są już tu wyjęte, widać cztery tłoczki. Po lewej, czyli u dołu zacisku, jest mechanizm hamulca postojowego z oddzielnymi klockami.



Mocowane są one od drugiej strony sprężynkami do ramion.



Po rozpięciu ramienia można je łatwo wymienić. Sześciokątna część po prawej to śruba regulująca.



Klocki hamulca postojowego są lewe i prawe.



Z prawej strony te klocki były mocno zużyte.



Po wymianie tych małych klocków zamontowałem też i te duże i przykręciłem zacisk.



A tak wyglądają nowe klocki i zestawy montażowe.



Z drugiej strony oczywiście zrobiłem to samo. Pozostaje to jeszcze zalać płynem i odpowietrzyć.