Zadzwonił do mnie właściciel Volkswagena K70 z 1973r. Okazuje się, że w Polsce jest więcej niż ten jeden, który robiłem :). Tu sytuacja jest ciut inna - samochód był zakupiony w pięknym stanie, silnik jest sprawny, ale mocno zaolejony i nie pasuje do reszty auta. Dlatego cały zespół napędowy trafił do mnie do przeglądu i odnowienia.



Dziwne jest też to, że silnik 1800ccm był dostępny tylko w dwóch ostatnich latach produkcji, czyli niby jest rzadszy, a to już drugi taki w moim garażu.



Tym razem dostałem to w całości, więc mogę dokładnie podpatrzeć jak to wyglądało spięte razem. Poprzednio nie byłem w 100% pewien jak wygląda wejście wałka sprzęgłowego do skrzyni.



I widok z przodu, na dumne logo VW, który nie miał wiele wspólnego z projektem tego silnika, co już opisałem przy okazji poprzedniego takiego silnika. Pokrótce przypomnę - NSU szykowało następcę modelu RO80 (z wanklem - ROtacyjnym), już z silnikiem tłokowym - K70 (Kolben = tłoki). Nie do końca zdążyło, bo zostało kupione przez Audi, ale do produkcji ten model wszedł jako VW z różnych marketingowo-korporacyjnych powodów.



To, czego nie ma przy silniku, dostałem luzem. Osłonę wydechu właściciel już zdążył oczyścić i pomalować, więc to już mamy gotowe :)



Luzem też dostałem pokrywki zaworów, pomalowane na czerwono. Wymsknęła mi się uwaga, że to nieoryginalne będzie, bo oryginalnie były cynkowane... Będą przywrócone do oryginału :).



Najpierw zdejmę trochę osprzętu, żeby zmniejszyć silnik. Jest tu nawet obudowa filtra powietrza. Większość rurek jest sparciałych do tego stopnia, że się kruszą.



Odkręciłem też gaźnik.



Od razu po tej stronie silnika zrobiło się pustawo. Z przodu zostało wyjście magistrali wodnej, z termostatem i pompą wody.



Zdemontowałem to z bloku.



Następnie rozłożyłem resztę, czyli pompę wody i termostat. Od razu staram się szykować części do dalszego odnowienia, czyli segreguję części, śrubki, uszczelki itp.



Z tyłu głowicy jest aparat zapłonowy, umieszczony pod kątem prostym do wałka rozrządu.



Są tu ciekawe przewody zapłonowe z metalowymi osłonkami świec. Druty powyżej to zapinki pokryw zaworów.



Po wyjęciu aparatu mogłem też zdemontować adapter z głowicy.



Odkręciłem kolektor dolotowy.



Pora na pokrywę rozrządu.



Część ze śrub pokrywy mocuje też obudowę rozrządu do bloku, ale jest jeszcze kilka śrub, między innymi te mocujące ślizgi łańcucha.



Na razie jednak na chwilę przejdę na tył silnika i zdejmę skrzynię biegów. Po lewej widać przykręcony rozrusznik - chciałem przed rozłożeniem silnika zmierzyć kompresję, ale okazało się, że jedyny dostępny akumulator mi się rozładował. Zmierzyłem tylko jeden cylinder, ale miał na tyle dobry wynik, że zrezygnowałem z mierzenia reszty.



Po odkręceniu kilku trudno dostępnych śrub, mogłem zdjąć skrzynię biegów i rozlać trochę oleju.



W okolicach koła zamachowego też dość tłusto od oleju.



Odkręciłem sprzęgło.



Samo koło i docisk trochę porysowane, natomiast jest tu też dość sporo pyłuz tarczy sprzęgła.



A sama tarcza zjechana aż do nitów.



Wracam na przód silnika. Żeby zdjąć pokrywę rozrządu muszę jeszcze zdemontować koło pasowe i pompę paliwa.



Przy okazji zdjąłem też łapę silnika.



Odkręciłem ślizgi łańcucha i koło zębate wałka rozrządu. Płytkę spod koła też trzeba zdjąć, bo wkręca się w głowicę.



W sumie to może by teraz odkręcić głowicę? Zacznę od odkręcenia śrub trzymających ośki dźwigienek zaworowych.



Jest do nich cała masa podkładek. Potem jeszcze są do nich oringi w głowicy...



Wysuwam po kolei ośki z głowicy i demontuję dźwigienki.



Zachowuję to w kompletach, w kolejności montażu.



Potem odkręciłem śruby głowicy i zdjąłem ją z bloku.



Na pierwszy rzut oka wszystko jest w dość dobrym stanie.



Blok też wygląda dobrze, nie czuć żadnego progu na cylindrach.



Po odkręceniu ślizgów łańcucha trzeba jeszcze wykręcić śrubę trzymającą napinacz.



I dopiero odsłaniają się dwie ostatnie śrubki mocujące obudowę rozrządu.



Oczywiście obudowa jest jeszcze przykręcona od dołu do miski olejowej. Tu już wszystkie śruby odkręcone i obudowa obok bloku.



To by było na tyle z wygodnego rozkładania, bo muszę teraz zdjąć blok z obudowy mechanizmu różnicowego. Najpierw dostaję się pomiędzy zaciski hamulcowe, żeby odkręcić rurki je łączące od bloku. Uchwyt trzymający jedną z rurek do obudowy jest niekompletny i rurki niczym nie trzyma, więc na razie tak to zostawiam.



Potem, przez otwór w tarczy hamulcowej odkręciłem śruby zacisku hamulcowego.



Z drugiej strony nad tarczą hamulcową jest metalowa osłona. Można ją zdjąć zdaje się dopiero po odkręceniu filtra oleju. A jest jeszcze oryginalny, VW...



Po odkręceniu filtra i zdjęciu osłonki zdemontowałem też resztę hamulców. Jedna z tarcz ma tak głębokie zużycie, że nie mogłem jej wyciągnąć spomiędzy klocków.



Teraz już mogę wykręcić śruby mocujące blok do dyfra. Jedna ze śrub jest kołkiem ustalającym.



Potem dźwignąłem silnik i wyjąłem spod niego dyfer.



Przesunąłem blok na palecie i zlałem z niego olej. Na początku poleciało nieco wody, co jest trochę dziwne.



Z tyłu odkręcam obudowę koła zamachowego, która jest jednocześnie tylną pokrywą bloku. Tu też są śruby od dołu, mocujące to do miski oleju.



Jak już trochę olej przestał lecieć, odwróóciłem blok do góry miską.



Po zdjęciu miski widać, że jest nieźle. Olej czarnawy, ale nie ma tu osadów, śmieci, opiłków itp.



Jedynie na dnie miski trochę błota olejowego, ale niedużo.



Z przodu pompy oleju jest zamocowany popychacz pompy paliwa.



Po jego odczepieniu odkręciłem pompę oleju.



Trochę nie po kolei zdjęcie, bo są tu też obudowy skrzyni i dyfra, których jeszcze rozkładania nie pokazałem, ale chciałem pokazać jak rośnie sterta części.