No i tu pojawia się mała zmiana planów. Oprócz silnika i skrzyni mam jeszcze zająć się... zawieszeniami. Taunus trafił zatem do mnie, żeby wyciągnąć z niego co trzeba i porozwozić po różnych piaskarniach, galwanizerniach itp.



Obecnie w Taunusie jest rzędowy silnik dwulitrowy.



Po wyciągnięciu chłodnicy mam ciut więcej miejsca dookoła silnika.



Od spodu samochód jest w nawet niezłym stanie, z wyjątkiem kilku drobnych niefachowych napraw. Ale poza tym - zdrowizna. Stąd muszę wyjąć caly wydech i napęd. Już od razu widać fantazyjnie wykonaną łapę skrzyni.



Próbowałem zrobić ciut ogólniejsze zdjęcie.



Z tyłu coś mocno cieknie po kole. Później okazało się, że to nie płyn hamulcowy, a olej z przeciekającego łożyska półosi.



Zdemontowałem wydech i wał napędowy.



Taaaak, teraz pora na tą śliczną łapę skrzyni.



Nawet podkładka jest przerobiona.



Świetna jest.



Następnie na zewnątrz wylądował silnik.



I skrzynia biegów.



A w komorze silnika zrobiło się pusto.



To jednak nie koniec. Trzeba teraz wyjąć zawieszenia. Wylatuje też serwo i pompa hamulcowa, będę wkładał tamtą przygotowaną wcześniej - od Granady.



Przy okazji odnowię też mocowanie cewki zapłonowej.



Potem, jeszcze na kanale, poluzowane zostały wszystkie śruby trzymające zawieszenia. Następnie Ford trafił na zewnątrz, żeby nie stał się nieruchomością w garażu. Dość szybko poszło zdjęcie tylnego mostu.



Teraz to się dopiero pusto robi pod samochodem.



Następne wyjechało spod auta zawieszenie przednie.



Powstał poduszkowiec. Wiem, oklepane zdjęcie bez zawieszeń, ale takie trzeba robić, kiedy się zdejmie zawieszenia, to tradycja jest.



Zawieszenia trafiły do środka, tu się nimi dalej zajmiemy.



A samochód sobie tu na nie spokojnie poczeka.