Dotarły do mnie zamówione części do overdrive, więc mogę i to złożyć. Porównałem odnowiony bęben ze starym, wygląda na taki sam, tylko ma naprawdę ładne, nowe okładziny cierne. Stary mogę więc z czystym sumieniem odesłać.

Wygrzebałem z półki wszystko związane z nadbiegiem. Puzzle 3D dla dorosłych...

Zacznę od korpusu głównego, bo tu najwięcej się dzieje. Założyłem nowe oringi na tłoczki.

Po włożeniu tłoczków zajmę się zaworkami i resztą rzeczy wkręcanych od dołu obudowy. Tu główny zawór sterowany elektrozaworem wkręcanym z zewnątrz. Ułożyłem części w kolejności montażu.

Najpierw mały tłoczek. Trzeba go dobrze włożyć, bo ciężko na miejsce wchodzi z nowymi uszczelkami.

Następnie pasujący do niego następny tłoczek ze sprężyną.

Korpus całego zaworu...

Dalej - sprężynka dolna.

Tłoczek główny.

I korek zamykający to wszystko. Jak części są czyste i lekko posmarowane olejem, to całość ładnie się składa.

Jedno gotowe.

W środkowy otwór montuje się pompa oleju, a po lewej - filtr.

Najpierw korpus pompy oleju.

Potem gniazdo zaworka nadmiarowego i kulka.

A potem korek ze sprężynką trzymającą kulkę w gnieździe. W otworze obok jest już filtr oleju i uszczelka.

W korpus pompy wkładam z tej strony tłoczek zamocowany do części ślizgającej się po krzywce na wałku wyjściowym skrzyni. Krzywka będzie założona później.

Tu trzeba jeszcze jeden zaworek złożyć, czyli kulkę, sprężynkę i korek.

Złożone.

W zasadzie z dołu już nie będę potrzebował dostępu, więc mogę przykręcić pokrywę. W korpus wkręciłem też szpilki mocujące resztę obudowy.

Pokrywka dolna przykręcona.

Złożę teraz bęben przekładni planetarnej. Łożysko jest te, co było.

Bęben już jako jeden element z łożyskiem, w środek bębna montuje się koło centralne planetarki.

Potem na wierzch bębna nakładam część, o którą bęben jest hamowany, a na mocowanie łożyska - sprężyny.

Śruby przechodzą na wylot przez obudowę, a żeby je skręcić nakrętkami muszę ścisnąć sprężyny. Podczas pracy nadbiegu tłoczki dociskają bęben hamując go w obudowie.

Tak to wygląda z tej strony. Tłoczki pracując wypychają płaskowniki, ciągnąc za nimi bęben.

Dalsza część przekładni planetarnej to satelitki, Złożyłem każdą z nich z łożyskami i ośką. Płaska część to podkładka oporowa.

Po złożeniu osi satelit i zabezpieczeniu ich pinami, założyłem i zagiąłem blaszkę.

Założę teraz krzywkę napędzającą pompę oleju.

Krzywkę zakłada się na wałek wychodzący ze skrzyni.

Następne jest sprzęgło jednokierunkowe, montowane w środku części widocznej w tle.

Na dół kładę posmarowaną olejem podkładkę oporową. W głębi widać tulejkę łożyskującą wałek wychodzący ze skrzyni.

W pierścień ustalający powkładałem wałeczki sprzęgła przytrzymując je srytytką.

Potem sprzęgiełko wsunąłem do obudowy i zabezpieczyłem podkładką i pierścieniem sprężystym. Na czwartym biegu wałek wychodzący ze skrzyni napędza wałek wyjściowy nadbiegu poprzez sprzęgiełko jednokierunkowe. Po załączeniu nadbiegu hamowane jest koło centralne planetarki, a satelitki napędzają te zewnętrzne koło zębate szybciej, niż kręci się skrzynia na 4 biegu. To już jest bezpośrednie wyjście na wał napędowy.

Teraz to wszystko trzeba złożyć do kupy. Będzie już potrzebny ogon skrzyni.

Do ogona mam dwa nowe łożyska wałka wyjściowego. W zestawie uszczelek przyjechały dwa uszczelniacze tylne. Opis na większym, pasującym do tej skrzyni jest świetny. Nic bardzij brytyjskiego dziś nie zobaczysz :).

Jedno łożysko wciska się na prasie na wałek wyjściowy, drugie jest na razie w obudowie, ale wkłada się je później, lekko wbijając je na miejsce.

Dystans pomiędzy łożyskami zajmowany jest jeszcze przez ślimak napędu prędkościomierza i podkładkę.

Dopiero po ich założeniu całość wkładam do ogona skrzyni.

Potem założyłem uszczelniacz i przykręciłem flanszę pod wał napędowy.

Od razu też złożę resztę napędu prędkościomierza. Sprawdziliśmy wcześniej z Piotrem, czy ślimak ma tą samą ilość zębów, co w jego obecnej skrzyni, a następnie policzył, ile zębów ma zębatka. Dzięki temu zamówiliśmy właściwą dla jego auta nową zębatkę.

Złożona, z nowymi uszczelkami w obudowie.

Pora to zamknąć. Wkręciłem szpilki mocujące. Na to jeszcze oczywiście musi iść uszczelka. Do środka trafią satelitki i można całość skręcać.

Gotowe. Niedługo będę mógł to spiąć ze skrzynią, ale póki co tak jest wygodniej, bo lżej się to nosi :).


Wygrzebałem z półki wszystko związane z nadbiegiem. Puzzle 3D dla dorosłych...

Zacznę od korpusu głównego, bo tu najwięcej się dzieje. Założyłem nowe oringi na tłoczki.

Po włożeniu tłoczków zajmę się zaworkami i resztą rzeczy wkręcanych od dołu obudowy. Tu główny zawór sterowany elektrozaworem wkręcanym z zewnątrz. Ułożyłem części w kolejności montażu.

Najpierw mały tłoczek. Trzeba go dobrze włożyć, bo ciężko na miejsce wchodzi z nowymi uszczelkami.

Następnie pasujący do niego następny tłoczek ze sprężyną.

Korpus całego zaworu...

Dalej - sprężynka dolna.

Tłoczek główny.

I korek zamykający to wszystko. Jak części są czyste i lekko posmarowane olejem, to całość ładnie się składa.

Jedno gotowe.

W środkowy otwór montuje się pompa oleju, a po lewej - filtr.

Najpierw korpus pompy oleju.

Potem gniazdo zaworka nadmiarowego i kulka.

A potem korek ze sprężynką trzymającą kulkę w gnieździe. W otworze obok jest już filtr oleju i uszczelka.

W korpus pompy wkładam z tej strony tłoczek zamocowany do części ślizgającej się po krzywce na wałku wyjściowym skrzyni. Krzywka będzie założona później.

Tu trzeba jeszcze jeden zaworek złożyć, czyli kulkę, sprężynkę i korek.

Złożone.

W zasadzie z dołu już nie będę potrzebował dostępu, więc mogę przykręcić pokrywę. W korpus wkręciłem też szpilki mocujące resztę obudowy.

Pokrywka dolna przykręcona.

Złożę teraz bęben przekładni planetarnej. Łożysko jest te, co było.

Bęben już jako jeden element z łożyskiem, w środek bębna montuje się koło centralne planetarki.

Potem na wierzch bębna nakładam część, o którą bęben jest hamowany, a na mocowanie łożyska - sprężyny.

Śruby przechodzą na wylot przez obudowę, a żeby je skręcić nakrętkami muszę ścisnąć sprężyny. Podczas pracy nadbiegu tłoczki dociskają bęben hamując go w obudowie.

Tak to wygląda z tej strony. Tłoczki pracując wypychają płaskowniki, ciągnąc za nimi bęben.

Dalsza część przekładni planetarnej to satelitki, Złożyłem każdą z nich z łożyskami i ośką. Płaska część to podkładka oporowa.

Po złożeniu osi satelit i zabezpieczeniu ich pinami, założyłem i zagiąłem blaszkę.

Założę teraz krzywkę napędzającą pompę oleju.

Krzywkę zakłada się na wałek wychodzący ze skrzyni.

Następne jest sprzęgło jednokierunkowe, montowane w środku części widocznej w tle.

Na dół kładę posmarowaną olejem podkładkę oporową. W głębi widać tulejkę łożyskującą wałek wychodzący ze skrzyni.

W pierścień ustalający powkładałem wałeczki sprzęgła przytrzymując je srytytką.

Potem sprzęgiełko wsunąłem do obudowy i zabezpieczyłem podkładką i pierścieniem sprężystym. Na czwartym biegu wałek wychodzący ze skrzyni napędza wałek wyjściowy nadbiegu poprzez sprzęgiełko jednokierunkowe. Po załączeniu nadbiegu hamowane jest koło centralne planetarki, a satelitki napędzają te zewnętrzne koło zębate szybciej, niż kręci się skrzynia na 4 biegu. To już jest bezpośrednie wyjście na wał napędowy.

Teraz to wszystko trzeba złożyć do kupy. Będzie już potrzebny ogon skrzyni.

Do ogona mam dwa nowe łożyska wałka wyjściowego. W zestawie uszczelek przyjechały dwa uszczelniacze tylne. Opis na większym, pasującym do tej skrzyni jest świetny. Nic bardzij brytyjskiego dziś nie zobaczysz :).

Jedno łożysko wciska się na prasie na wałek wyjściowy, drugie jest na razie w obudowie, ale wkłada się je później, lekko wbijając je na miejsce.

Dystans pomiędzy łożyskami zajmowany jest jeszcze przez ślimak napędu prędkościomierza i podkładkę.

Dopiero po ich założeniu całość wkładam do ogona skrzyni.

Potem założyłem uszczelniacz i przykręciłem flanszę pod wał napędowy.

Od razu też złożę resztę napędu prędkościomierza. Sprawdziliśmy wcześniej z Piotrem, czy ślimak ma tą samą ilość zębów, co w jego obecnej skrzyni, a następnie policzył, ile zębów ma zębatka. Dzięki temu zamówiliśmy właściwą dla jego auta nową zębatkę.

Złożona, z nowymi uszczelkami w obudowie.

Pora to zamknąć. Wkręciłem szpilki mocujące. Na to jeszcze oczywiście musi iść uszczelka. Do środka trafią satelitki i można całość skręcać.

Gotowe. Niedługo będę mógł to spiąć ze skrzynią, ale póki co tak jest wygodniej, bo lżej się to nosi :).
