W końcu wróciłem do tej skrzyni... trochę to zajęło, ale skrzynia zajmuje też miejsce na półce, więc trzeba się jej pozbyć. Nie dalem rady rozłożyć tego nadbiegu. W końcu wczytałem się w zakupioną instrukcję serwisową, gdzie wyczytałem całą procedurę włączania silnika, wciskania sprzęgła, włączania biegu, nadbiegu, wyłączania, gaszenia silnika itd... No na to w sumie jest już chyba za późno.
Drugi sposób podany w instrukcji głosił, że należy wkręcić zamiast korka oleju króciec ze smarowniczką, podłączyć zasilanie do elekrozaworu i napompować tam oleju. Powinno to odpuścić hamulec przekładni planetarnej i umożliwić zsunięcie części wyjściowej nadbiegu z reszty mechanizmu. No dobra, spróbujmy. Złożyłem tymczasowo zaworek ze środka, pokrywę dolną i elektrozawór. Korek widać na zdjęciu.

Znalazłem śrubę calową o odpowiednim gwincie i jakąś starą, zapasową kalamitkę.

Przerobiłem śrubę na króciec.

Zrobiłem zgodnie z instrukcją... i nic. Elektrozawór działa, olej się pompuje, coś w środku się rusza, ale i tak nie mogę ściągnąć wałka z mechanizmu. W końcu się wkurzyłem i stwierdziłem, że albo ona albo ja i wziąłem młotek do ściągania półosi. Zaczepiłem go za flanszę wyjściową i zacząłem naparzać. I to się dopiero udało. Wielokliny były ze sobą tak sklejone...

Mamy więc po kolei od lewej, czyli od wyjścia na wał: bęben z wałkiem wyjściowym, przekładnię planetarną, obudowę, adapter do skrzyni. Poniżej jest wałek wyjściowy ze skrzyni.

W samym adapterze do skrzyni nie ma nic ciekawego - to jest tylko przejściówka z jednej konstrukcji w drugą.

Tu jest cała magia - w przekładni planetarnej i sprzęgiełku jednokierunkowym. Przy normalnej jeździe planetarka nie przekazuje napędu, tylko wałek ze skrzyni blokuje sprzęgiełko i napędza wałek wyjściowy. Dopiero po włączeniu elektrozaworu pompowany olej zaciska hamulec zatrzymując bęben, przez co przekładnia planetarna kręci się szybciej niż wałek wychodzący ze skrzyni. Bęben jest jedną częścią z wałkiem wychodzącym z tyłu nadbiegu.

W środku bębna widac gniazdo na wałek ze skrzyni (najmniejsza tulejka), tu już jest zdjęty pierścień trzymający w środku sprzęgiełko jednokierunkowe.

Wyciągnąłem zprzęgiełko na zewnątrz.

Tu wchodzi przekładnia planetarna, środkiem przechodzi wałek ze skrzyni.

Druga strona mechanizmu. Odkręcamy śruby trzymające mechanizm ze sobą.

Po ich odkręceniu rozłożyłem to na dwie części.

Pod płaskimi częściami były tłoczki. Całość napięta jest sprężynami.

Zdjąłem sprężyny i zębatkę ze środka. Na bok trafia też zewnętrzna część hamulca.

Okładzina cierna niestety wymaga wymiany.

Miejsce, w które dotyka okładzina na zdjęciu wygląda dużo gorzej niż na żywo. Płaszczyzna jest w porządku.

Z obudowy wyjąłem odpowietrznik.

I znowu wyjmuję korki z dołu mechanizmu - tu akurat ten regulator ciśnienia, który udało mi się wyjąć już wcześniej.

Pod kolejnym korkiem jest filterek oleju.

Środkowa część prowadzi do tego fragmentu. Pracuje to góra-dół współpracując z tłoczkiem na dole.

Jest to dość prosta pompa oleju, z zaworkiem zwrotnym w postaci kulki i sprężynki.


Pompa napędzana jest krzywką zamontowaną na wałku wyjściowym skrzyni.

Zdemontowałem krzywkę.

Pomijając sam wałek, który jest inny niż w zwykłej skrzyni bez nadbiegu, reszta części jest identyczna jak w skrzyni typ E.

Co się może okazać przydatne, bo koła zębate najprawdopodobniej trzeba będzie wymienić...


Zobaczymy jak to się doczyści. Teraz muszę to po prostu domyć i zweryfikować. I powoli robię listę zakupów.
Drugi sposób podany w instrukcji głosił, że należy wkręcić zamiast korka oleju króciec ze smarowniczką, podłączyć zasilanie do elekrozaworu i napompować tam oleju. Powinno to odpuścić hamulec przekładni planetarnej i umożliwić zsunięcie części wyjściowej nadbiegu z reszty mechanizmu. No dobra, spróbujmy. Złożyłem tymczasowo zaworek ze środka, pokrywę dolną i elektrozawór. Korek widać na zdjęciu.

Znalazłem śrubę calową o odpowiednim gwincie i jakąś starą, zapasową kalamitkę.

Przerobiłem śrubę na króciec.

Zrobiłem zgodnie z instrukcją... i nic. Elektrozawór działa, olej się pompuje, coś w środku się rusza, ale i tak nie mogę ściągnąć wałka z mechanizmu. W końcu się wkurzyłem i stwierdziłem, że albo ona albo ja i wziąłem młotek do ściągania półosi. Zaczepiłem go za flanszę wyjściową i zacząłem naparzać. I to się dopiero udało. Wielokliny były ze sobą tak sklejone...

Mamy więc po kolei od lewej, czyli od wyjścia na wał: bęben z wałkiem wyjściowym, przekładnię planetarną, obudowę, adapter do skrzyni. Poniżej jest wałek wyjściowy ze skrzyni.

W samym adapterze do skrzyni nie ma nic ciekawego - to jest tylko przejściówka z jednej konstrukcji w drugą.

Tu jest cała magia - w przekładni planetarnej i sprzęgiełku jednokierunkowym. Przy normalnej jeździe planetarka nie przekazuje napędu, tylko wałek ze skrzyni blokuje sprzęgiełko i napędza wałek wyjściowy. Dopiero po włączeniu elektrozaworu pompowany olej zaciska hamulec zatrzymując bęben, przez co przekładnia planetarna kręci się szybciej niż wałek wychodzący ze skrzyni. Bęben jest jedną częścią z wałkiem wychodzącym z tyłu nadbiegu.

W środku bębna widac gniazdo na wałek ze skrzyni (najmniejsza tulejka), tu już jest zdjęty pierścień trzymający w środku sprzęgiełko jednokierunkowe.

Wyciągnąłem zprzęgiełko na zewnątrz.

Tu wchodzi przekładnia planetarna, środkiem przechodzi wałek ze skrzyni.

Druga strona mechanizmu. Odkręcamy śruby trzymające mechanizm ze sobą.

Po ich odkręceniu rozłożyłem to na dwie części.

Pod płaskimi częściami były tłoczki. Całość napięta jest sprężynami.

Zdjąłem sprężyny i zębatkę ze środka. Na bok trafia też zewnętrzna część hamulca.

Okładzina cierna niestety wymaga wymiany.

Miejsce, w które dotyka okładzina na zdjęciu wygląda dużo gorzej niż na żywo. Płaszczyzna jest w porządku.

Z obudowy wyjąłem odpowietrznik.

I znowu wyjmuję korki z dołu mechanizmu - tu akurat ten regulator ciśnienia, który udało mi się wyjąć już wcześniej.

Pod kolejnym korkiem jest filterek oleju.

Środkowa część prowadzi do tego fragmentu. Pracuje to góra-dół współpracując z tłoczkiem na dole.

Jest to dość prosta pompa oleju, z zaworkiem zwrotnym w postaci kulki i sprężynki.


Pompa napędzana jest krzywką zamontowaną na wałku wyjściowym skrzyni.

Zdemontowałem krzywkę.

Pomijając sam wałek, który jest inny niż w zwykłej skrzyni bez nadbiegu, reszta części jest identyczna jak w skrzyni typ E.

Co się może okazać przydatne, bo koła zębate najprawdopodobniej trzeba będzie wymienić...


Zobaczymy jak to się doczyści. Teraz muszę to po prostu domyć i zweryfikować. I powoli robię listę zakupów.