Zanim to wszystko zostanie połączone w całość, Maciek pomalował to podkładem reaktywnym.



Potem wspawał nową część na miejsce.



Wzmocnienie mocowania belki zostało podziurkowane do spawania.



Po złapaniu dwóch części śrubami, żeby były idealnie dopasowane, zostało to pospawane.



Oczywiście w obu częściach.



Potem standardowo oszlifowane spawy.



Za chwilę Maciek spawa to dalej, ale coraz ciężej tam się do środka będzie dostać z malowaniem, dlatego zabezpieczone zostały krawędzie, które będą potem spawane.



I wszystkie niedostępne zakamarki są teraz pomalowane podkładem epoksydowym.



Po prawej widać przymierzoną i złapaną na razie dwoma spawami blachę z przetłoczeniami i mocowaniem rurki hamulcowej. Pośrodku blacha zamykająca całość od dołu.



Tak to wygląda od boku, ciekawie to wymyślili. Po prawej krawęd łączy się z plecami kabiny, po lewej jest gródź pomiędzy komorą silnika (która jest za tą częścią) a bagażnikiem.



Przygotowanie do spawania ostatniej blachy.



Gotowe.



W ten sposób zostały zrobione obie kasety zawieszenia.



Po wspawaniu ich do reszty auta będzie trzeba zabezpieczyć łączenia blach. Po otwarciu puszki z masą uszczelniającą, ta masa raczej szybko wyschnie, więc Maciek szykuje miejsce, żeby zużyć od razu całą tubkę. Podwozie zostało posprzątane, odkurzone, często domyte, a na koniec oklejone.



Łączenia blach pod kanapą też zostały oklejone.



No i oczywiście i tu łączenia zostały oklejone. Po wspawaniu tych części, następne wspawywane blachy zamkną całkowicie dostęp do wnętrza tych kaset, więc trzeba to będzie niedługo pomalować na gotowo lakierem.



Większa część podwozia od góry jest oklejona.



Po wyciśnięciu masy uszczelniającej można już zerwać taśmę.



Łączenia blach (oczywiście jeszczenie wszystkie) są zabezpieczone. Zużyty został prawie cały kartusz.



Podobnie w okolicach deski rozdzielczej.



Przejdźmy do wspawania tych elementów. Po przykręceniu ich do ramy podwoziowej, wsporniki ramy ustalające je we właściwej pozycji, zasłaniają dostęp do krawędzi blachy, którą trzeba będzie spawać.



Jak widać, nic nie widać - nie da się tam włożyć pistoletu spawalniczego. Coś z tym trzeba zrobić.



Postanowiliśmy przełożyć wsporniki na drugą stronę blachy. Wycięty został jeden nowy kątownik, a po wywierceniu otworów przykręciliśmy go tymi samymi śrubami do obecnego wspornika, zostawiając blachę pośrodku.



Potem wspawałem profil między ramę a kątownik i wyciąłem stary wspornik. Jak widać, dzięki temu jest już dostęp do spawania.



Wycięty wspornik przykręciłem po prawej stronie i tam go wspawałem.



Potem wyciąłem ten przeszkadzający element.



W końcu można było ostatecznie przykręcić kasety zawieszenia. Teraz już tu zostaną na dobre.



Przygotowujemy się do spawania.



Wspawane i oszlifowane. Matra nagle się zdecydowanie powiększyła.



Wygląda jak postęp!