Dalsze prace będą prowadzone nad kasetami tylnego zawieszenia. Poniżej jedna z tych części. Płaska blacha widoczna na zdjęciu to jeden z dwóch boków komory silnika. Pod nią jest cała konstrukcja wzmacniająca górne gniazdo sprężyny zawieszenia tylnego, z mocowaniem amortyzatora. Te dwie reperaturki zrobiliśmy jeszcze w Katowicach, podczas wyjazdu, na którym robiliśmy podłogę.



A tu widok już obecny, od drugiej strony. Trzy otwory po lewej to mocowanie belki zawieszenia tylnego - mamy to odwzorowane w ramie podwoziowej. Jak widać, blacha z trzema przetłoczeniami, jak również ta z otworami w głębi, nie są w za dobrym stanie.



Maciek zaczyna od blachy z przetłoczeniami. Najpierw wycięcie kawałka z arkusza i wyznaczenie linii.



Potem naciągnięcie blachy na kole angielskim i przejechanie przetłoczeń na rolkarce. W tym momencie blacha jest jeszcze mocno pofalowana.



Do wyklepania końców przetłoczeń spróbowaliśmy wydrukować kopyto i pobijak z plastiku. Nawet nieźle to zadziałało.



Końce przetłoczeń są już prawidłowo wygięte. Blacha nieco się dzięki temu wyprostowała.



Potem reszta wygięć została wyprostowana, a brzegi blachy wygięte, żeby pasowały do reszty blach dookoła.



Oczywiście to wszystko Maciek zrobił dwa razy.



Teraz pora na część główną. Tu jest widok od strony zewnętrznej samochodu. Całość konstrukcji jest schowana pod resztą blach na to przychodzących. Po prawej gniazdo sprężyny zawieszenia i mocowanie amortyzatora.



Patrząc wzdłuż powierzchni blachy widać, że jest spuchnięta.



Z drugiej strony jest tu wzmocnienie z drugiej blaszki.



Niechętnie, bo już tu była zrobiona reperaturka, odwiercona została ta blaszka wzmacniająca. Na szczęście reperaturki nie spawaliśmy do tego wzmocnienia. W środku oczywiście rdza.



Niebieska taśma papierowa to szablon jak wspawać prostopadłe wzmocnienia.



A tu początek nowej, większej reperaturki. Półkolisty kształt, to nowa linia cięcia. Na początek wyznaczone zostały otwory.



Otwory pasują, to sprawdzone :).



A tu już wygięta i wycięta nowa blaszka, po wielu przymiarkach czy na pewno pasuje. Można też już odciąć to, co zardzewiałe.



Po złapaniu blaszki kilkoma spawami następuje przymiarka części, czy nadal pasuje do mocowań i do tylnej części podłogi.



Po upewnieniu się, że pasuje, Maciek wspawał i oszlifował resztę.



Na tej dużej części są jeszcze dwa nadmiarowe otwory w lewej części.



I pęknięcie blachy w rogu.



Wszystko zostało pospawane i oszlifowane.



Pora na prawą stronę.



Tutaj też blacha pod wzmocnieniem jest nieco spuchnięta. Mamy też lekką przerwę do tylnej części podłogi.



Przy jednym z otworów mocowania belki zawieszenia jest też pęknięcie.



Tu też odwiercona została blacha z trzema równoległymi przetłoczeniami, a teraz i wzmocnienie. Widać, że trzeba było to zrobić.



Tu też Maciek dorobił reperaturkę.



Stara blacha wycięta i dopasowana do nowej.



A tu już naprawione.



Blacha pośrodku tych boków komory silnika okazała się nieco wypukła, dlatego Maciek spędził nad nią trochę czasu ze spęczarką, żeby nieco tego bąbla skurczyć i doprowadzić do tego, żeby blacha była płaska.



No i doszliśmy do kolejnej części wzmocnienia, czyli blachy z otworami. Widać po niej, że jest nadgryziona rdzą po bokach.



Na nowym arkuszu wyznaczone zostały otwory pilotujące.



A ja na szybko wytoczyłem dwa walce stalowe, działające jako wykrojniki. W środku nich wchodzi wiertło 4mm, pilotujące dwie części razem z blachą. Na prasie działa to tak, że się pompuje, pompuje, a nagle całość robi mocne "PRZTYNK!!!" i mamy wycięte kółko i mocnego stracha. Powtarzamy to 6 razy...



Aż mamy ślicznie wycięte kółeczka i rozcięty blachą palec.



Z palcem w plastrze przetoczyłem walce stalowe, żeby zadziałały tym razem jako tłoczniki do zagięcia krawędzi tych otworów, żeby odwzorować to, co jest w oryginale. Widać, że na brzegach się nieco blacha ściągnęła.



Potem Maciek podprostował blachę i zagiął krawędzie.



Wygląda na to, że pasuje.



Na samym dole tego są jeszcze blachy zamykające całą przestrzeń kaset zawieszenia. Tego nie ma nawet na zdjęciach, bo wycięliśmy to bardzo wcześnie, jeszcze podczas rozkładania samochodu i szykowania go do piaskowania. Pora to odbudować. Poszliśmy do sklepu z częściami do Matry i znaleźliśmy dedykowany element.



Po wycięciu i pogięciu jest idealny.



Od dołu były też mocowania rurek hamulcowych. Tak wyglądają - nie muszę chyba informować, że takich nie wspawamy?



Widok z drugiej strony.



Najpierw Maciek wygiął tą główną część mocowania.



A następnie skośną blaszkę wzmacniającą.



Po psiknięciu podkładem pospawał to w całość.



A następnie wspawał to w oryginalnym miejscu w nowych blachach.