Z przodu jest jeszcze kilka drobiazgów, część z nich będziemy mogli zrobić dopiero po odwróceniu karoserii do góry nogami. Ale mamy jeszcze niedokończony temat w nadkolu. Niedaleko od zawieszenia jest otwór - to rura wzmacniająca idąca w poprzek auta. Od niej odchodzi ceownik w stronę tyłu samochodu. On się tu nie kończył...

Tu zbliżenie na całą okolicę.

A tu mamy resztki tego, co zostało z dalszej części tego wzmocnienia. Niedaleko się rozpłaszczało i było przyspawane do nadkola. Fabrycznie robione otwory na gromadzenie tam rdzy pominiemy. Z kawałków grubszej stali wyspawałem kształt, w który wchodzi ten oryginalny profil, a inny kawałek wyciąłem na wymiar wewnętrzny.

O tak to pasuje. Oryginalnie to wzmocnienie ma grubość 2,5mm i z takiej też blachy dorobimy reperaturkę. To jest dość sztywne :).

Maciek zrobił szablon kształtu nadkola.

A po wygięciu blachy na prasie tymi grubymi ścinkami, zaczął to dopasowywać do szablonu.

Po wygięciu lekko to oszlifował.

Potem doszły otwory na spawy.

Pasuje jak oryginał, oczywiście z pominięciem tego otworu, gdzie było najbardziej zardzewiałe.

Złapane spawami w otworkach i wzdłuż łączenia.

Oszlifowane.

Potem pomogłem, bo mnie nosiło i ja coś pospawałem. To jest ta ładniejsza strona :).

Ponieważ jest to jednak solidne wzmocnienie, namówiłem Maćka na zrobienie zastrzału, żeby to nie pękło zmęczeniowo, jeśli naprawdę przenosi jakieś obciążenia. A pewnie przenosi, zważywszy na bliskość zawieszenia. Wspawane zostały takie płytki, również z blachy 2,5mm.


Przod niby gotowy, ale jest w nim jeszcze kilka drobiazgów do zrobienia przed malowaniem.

Pamiętasz blaszki łączące środkowe części z bocznymi? Jeden koniec miały wspawany jeszcze jak byy luzem, ale drugiego nie było jak ścisnąć do spawania. Tu widać otwór na spaw, a Maciek od drugiej strony dociska blaszkę, żeby dobrze przylegała. Jak to robi?

Wywiercił tu malutki otworek i wciska przez niego wiertło.

Dzięki temu może połączyć ostatnie luźne końce.

A od wewnątrz zaspawać te malutkie otworki.

Potem je oczywiście oszlifować.

I to chyba wszystko?

Tak. Można pomalować resztę gołej blachy podkładem reaktywnym.

Od zewnątrz też.


No i teraz to można powiedzieć, że przód gotowy. To całkiem spory etap blacharki jest już za nami.


Tu zbliżenie na całą okolicę.

A tu mamy resztki tego, co zostało z dalszej części tego wzmocnienia. Niedaleko się rozpłaszczało i było przyspawane do nadkola. Fabrycznie robione otwory na gromadzenie tam rdzy pominiemy. Z kawałków grubszej stali wyspawałem kształt, w który wchodzi ten oryginalny profil, a inny kawałek wyciąłem na wymiar wewnętrzny.

O tak to pasuje. Oryginalnie to wzmocnienie ma grubość 2,5mm i z takiej też blachy dorobimy reperaturkę. To jest dość sztywne :).

Maciek zrobił szablon kształtu nadkola.

A po wygięciu blachy na prasie tymi grubymi ścinkami, zaczął to dopasowywać do szablonu.

Po wygięciu lekko to oszlifował.

Potem doszły otwory na spawy.

Pasuje jak oryginał, oczywiście z pominięciem tego otworu, gdzie było najbardziej zardzewiałe.

Złapane spawami w otworkach i wzdłuż łączenia.

Oszlifowane.

Potem pomogłem, bo mnie nosiło i ja coś pospawałem. To jest ta ładniejsza strona :).

Ponieważ jest to jednak solidne wzmocnienie, namówiłem Maćka na zrobienie zastrzału, żeby to nie pękło zmęczeniowo, jeśli naprawdę przenosi jakieś obciążenia. A pewnie przenosi, zważywszy na bliskość zawieszenia. Wspawane zostały takie płytki, również z blachy 2,5mm.


Przod niby gotowy, ale jest w nim jeszcze kilka drobiazgów do zrobienia przed malowaniem.

Pamiętasz blaszki łączące środkowe części z bocznymi? Jeden koniec miały wspawany jeszcze jak byy luzem, ale drugiego nie było jak ścisnąć do spawania. Tu widać otwór na spaw, a Maciek od drugiej strony dociska blaszkę, żeby dobrze przylegała. Jak to robi?

Wywiercił tu malutki otworek i wciska przez niego wiertło.

Dzięki temu może połączyć ostatnie luźne końce.

A od wewnątrz zaspawać te malutkie otworki.

Potem je oczywiście oszlifować.

I to chyba wszystko?

Tak. Można pomalować resztę gołej blachy podkładem reaktywnym.

Od zewnątrz też.


No i teraz to można powiedzieć, że przód gotowy. To całkiem spory etap blacharki jest już za nami.
