Po wyschnięciu podkładów Maciek zaczyna składać resztę przodu. Blachy boczne tu są na początku nakładania na śruby. Wszędzie są już zrobione otworki na spawy.

Nakrętki przykręcone, ściski trzymają resztę blachy.

I zespawane.

Podobnie druga strona - złapana i zespawana.

Obie boczne części są już przyspawane.

Przyszła kolej na środkową część.

Tylko ten ścisk da radę to złapać od spodu, bo wciąż tu jest rama pomocnicza.

Środek również zespawany.

Niedługo później Maciek miał wszystkie spawy oszlifowane.

I widok jak z Dooma. Te bronie były chyba pod jedynką? "Come get some" - to z Dooma czy z Duke Nukem 3D?

Głupoty na bok, wygląda to naprawdę fajnie.

W narożniku pomiędzy przodem a wzmocnieniami bocznymi potrzebne są takie małe łączniki.

O tu.

Wspawane.

I boczne wzmocnienia, które zostawiliśmy luzem jakiś czas temu. Teraz przyszedł na nie czas. Maciek dociął i dopasował je z przodu.

Połapane ściskami.

Z tej strony są otwory na spawy - pozostałości po odwierceniu oryginalnych części. Czyli nawet spawy będą w oryginalnych miejscach :).

Jak widać, spawy są solidne.

Przerwa pomiędzy dwiema częściami doszlifowana, żeby była równa. Krawędź u góry pasuje... fabrycznie. Tak było.

Z przodu wzmocnienie zagina się pod kątem prostym i wspawane jest do przedniej blachy.

A u góry jeszcze jeden spaw w narożniku.

Drugie wzmocnienie, po prawej, ciężej odchodziło, więc niektóre zgrzewy lekko naderwały blachę. Te naderwania zostały nacięte i zostaną zaspawane.

Są też takie braki do uzupełnienia.

I widok na całość.

Tu też nowe wzmocnienie zostało złapane ściskami. Przymierzanie tego nie jest proste, bo mamy odmierzone w jakie miejsce to powinno trafić. W końcu na to przykręcane będą błotniki zewnętrzne.

Zespawane.

Z tej strony też ładnie przetopione.

Miło widzieć przód w całości.

Potem tradycyjnie Maciek oszlifował spawy.

Zespawane jest też łączenie dwóch wzmocnień.

Po spawach w narożniku nie ma śladu.

Konstrukcyjnie przód jest w tym momencie gotowy.

Dlatego można już było wyciąć ramę pomocniczą.

Przód nie odpadł, więc chyba nie jest źle. Jak się za to szarpie, to czuć, że całość jest sztywna.

I ostatnie zdjęcie, do napawania (hehe) się widokiem.


Nakrętki przykręcone, ściski trzymają resztę blachy.

I zespawane.

Podobnie druga strona - złapana i zespawana.

Obie boczne części są już przyspawane.

Przyszła kolej na środkową część.

Tylko ten ścisk da radę to złapać od spodu, bo wciąż tu jest rama pomocnicza.

Środek również zespawany.

Niedługo później Maciek miał wszystkie spawy oszlifowane.

I widok jak z Dooma. Te bronie były chyba pod jedynką? "Come get some" - to z Dooma czy z Duke Nukem 3D?

Głupoty na bok, wygląda to naprawdę fajnie.

W narożniku pomiędzy przodem a wzmocnieniami bocznymi potrzebne są takie małe łączniki.

O tu.

Wspawane.

I boczne wzmocnienia, które zostawiliśmy luzem jakiś czas temu. Teraz przyszedł na nie czas. Maciek dociął i dopasował je z przodu.

Połapane ściskami.

Z tej strony są otwory na spawy - pozostałości po odwierceniu oryginalnych części. Czyli nawet spawy będą w oryginalnych miejscach :).

Jak widać, spawy są solidne.

Przerwa pomiędzy dwiema częściami doszlifowana, żeby była równa. Krawędź u góry pasuje... fabrycznie. Tak było.

Z przodu wzmocnienie zagina się pod kątem prostym i wspawane jest do przedniej blachy.

A u góry jeszcze jeden spaw w narożniku.

Drugie wzmocnienie, po prawej, ciężej odchodziło, więc niektóre zgrzewy lekko naderwały blachę. Te naderwania zostały nacięte i zostaną zaspawane.

Są też takie braki do uzupełnienia.

I widok na całość.

Tu też nowe wzmocnienie zostało złapane ściskami. Przymierzanie tego nie jest proste, bo mamy odmierzone w jakie miejsce to powinno trafić. W końcu na to przykręcane będą błotniki zewnętrzne.

Zespawane.

Z tej strony też ładnie przetopione.

Miło widzieć przód w całości.

Potem tradycyjnie Maciek oszlifował spawy.

Zespawane jest też łączenie dwóch wzmocnień.

Po spawach w narożniku nie ma śladu.

Konstrukcyjnie przód jest w tym momencie gotowy.

Dlatego można już było wyciąć ramę pomocniczą.

Przód nie odpadł, więc chyba nie jest źle. Jak się za to szarpie, to czuć, że całość jest sztywna.

I ostatnie zdjęcie, do napawania (hehe) się widokiem.
