Mając już większość części dorobionych, Maciek zaczął obierać stary przód. Chcemy go odwiercić na zgrzewach mocujących go do wzdłużnych blach błotników wewnętrznych u góry, a u dołu od blaszek łączących go z rurami idącymi do konstrukcji w okolicach zawieszenia. Żeby się tam dostać, trochę blachy zostało nieelegancko wycięte.



Zgrzewy odwiercone po stronie pasażera, u dołu i pomiędzy śrubami zawiasów maski.



Podobnie po stronie kierowcy.



Nagle samochód mocno się zmniejszył... Daje to poczucie jakiegoś osiągnięcia, ale na razie jeszcze nie sukcesu :). Teraz widać konstrukcję pomocniczą w całej okazałości. Kątownik trzyma mocowanie chłodnicy, żeby nie przesuwalo się na boki. Błotniki będą ustalone śrubami zawiasów maski.





Teraz mamy już dwa wzmocnienia przednie luzem...



Na nowej części Maciek zaczął wyznaczać kształty z szablonu.



Po wywierceniu otworów na zawiasy i prostokątnego wycięcia - również na zawiasy, nastąpiła pierwsza przymiarka. Nawet pasuje!



Zanim jednak można to będzie wspawać, jest kilka drobiazgów do ogarnięcia. Po prawej stronie część błotnika jest mocno podkorodowana.



Narysowana została linia cięcia.



A następnie wstawiona nowa część.



Tu już wspawana i oszlifowana. Otwór jeszcze nie jest wycięty, bo jest to bardzo wątłe i lata dość luźno.



Przed spawaniem malujemy to podkładem reaktywnym, żeby pomiędzy blachami żadna rdza nie miała szans się rozwinąć.



Jedna ze śrub zawiasów jest urwana. Znalazłem jakąś śrubę torx, zaspawałem jej łepek i stoczyłem tak, żeby była identyczna z tymi oryginalnymi.



A tu już wstawiona nowa śruba.



Główna część nowego przodu również jest już w podkładzie reaktywnym. Po wciśnięciu jej na miejsce (nie jest to łatwe, bo musi trafić i na kołki od góry i na śruby zawiasów) przykręcona została nakrętkami. W międzyczasie okazało się, że dół nie mieści się w tych pionowych rurach - przedtem nie było przecież dołu :). Dlatego w rurach wycięliśmy fragmenty, żeby nie przeszkadzały.



Odrysowane zostały miejsca, do któych od drugiej strony przylegają blaszki z mocowaniem chłodnicy. Dzięki temu będzie można tu wywiercić otwory na zgrzewy.



Otwory na zgrzewy zostały również wywiercone pomiędzy śrubami zawiasów maski i Maciek mógł przystąpić do spawania.



Pierwsza część nowego przodu już na miejscu. Oczywiście przed pierwszym spawem było całkiem sporo mierzenia, żebyśmy mieli pewność, że wszystko trzyma właściwy wymiar i kąty.



Potem spawy zostały oszlifowane.



Górna część łączy się z bocznymi za pomocą małych blaszek. Te blaszki właśnie zostały wspawane.



I przymiarka górnej części.



Potem na śruby zawiasów maski nałożone zostały dwie części boczne.



Po kilku poprawkach nawet to pasuje na śruby. Jak już zaczęło pasować, wyznaczony i wycięty został prostokątny otwór.



W bocznych częściach wyznaczone i wywiercone zostały otwory na kołki ustalające. Ciężko się to zakładało, więc kołki zostały nieco skrócone.



Mając przyłożone boczne części Maciek mógł wygiąć kształt dolnej poprzeczki.



Wygięcie tego nie jest aż takie proste. Najpierw dwa wygięcia na zwykłej giętarce.



A potem naprędce skonstruowana prasa - dwa pręty kwadratowe na dole, zespawane razem, jeden większy u góry i jeszcze jeden powycinany jako stempel.



Jak już się to udało Maćkowi prosto ustawić i wygiąć, to krótszym kawałkiem podoginał blachę, żeby miała ostrzejszy kąt wygięcia.



Gotowe.



Po docięciu długości pasuje idealnie.



Tu też łączenie jest dwiema dodatkowymi blaszkami.



Z boku błotnik wewnętrzny został już wykończony - wycięty został w nim otwór.



Wszystkie płaszczyzny, do których nie będzie już dostępu, zostaną pomalowane - najpierw podkładem reaktywnym, a potem epoksydowym. Po pomalowaniu reaktywnym zostały zaklejone krawędzie, które będą spawane - dzięki temu epoksyd nie będzie spalony.



A tu już w epoksydzie.



I wyschnięte.





Pomalowane zostały też oryginalne tulejki dystansowe na śruby zawiasów maski - zapobiegają one wyginaniu blachy podczas dokręcania zawiasów.



Fachowiec pozdrawia.