Pora zająć się dwiema bocznymi częściami. Tu też dokonaliśmy wielu pomiarów, na przykład promienia łuku tego wygięcia.



Tu też powstał rysunek. Krawędzie wewnętrzne i górna zostały odsunięte o 0,8mm w stosunku do wymiarów poprzedniej, tej dużej części, żeby nadal to do siebie pasowało. Otworki na skręcenie dwóch części formy nadal rozmieszczone są w trategicznych miejscach tak, żeby ograniczyć zaspawywanie ich po gięciu.



Za trzecim próbnym wydrukiem nawet udało się trafić w wymiary. A dużo tu rzeczy musi pasować - otwory na zawiasy maski, krzywizny, kąt z boku części...



Druga część pasowała już za drugim razem. Ten szablon jeszcze się przyda, do odrysowywania kształtu i otworów w blasze.



A tu mamy nową, prawie pasującą blachę.



Blacha wkręcona została pomiędzy dwie formy.



I wstępnie wygięta.



Tu wygięty został jeszcze górny łuk. Dookoła mniejszych łuków jest dużo kurczenia blachy.



Tu widać początek wyginania rożka w drugą stronę.



Zaczyna to pasować coraz lepiej.



Maciek twierdzi, że to nie takie trudne, ale według mnie jednak jest - najpierw dużo kurczenia, a potem rozciągania stali prawie w tym samym miejscu.



Nawet nieźle wyszło. Potem oczywiście część przypominała precelek, więc Maciek poświęcił trochę czasu na wyprostowanie tego.



Wygląda całkiem nieźle.



Koniec blachy był wycięty po okręgu, więc Maciek znalazł pasujący cyrkiel.



Przymiarka do głównej części.



Od góry też pasuje. Narożnik został wycięty identycznie jak w oryginale.



Odstęp w pionowej części jest taki sam, jak w wygiętym środku - przednie blachy muszą się złożyć na gładko.



I porównanie starej i nowej części.



Po wykonaniu jednej strony można zacząć drugą. Tu jest użyty ten sam szablon.



Druga część, co w sumie nie dziwi, idzie Maćkowi ciut szybciej i ładniej.



Po wygięciu i wygładzeniu.





Dwa z otworów zostały powiększone.



I przetłoczyliśmy je, podobnie jak poprzednio.



Jest więc tu gotowa część główna, góra i boki.



Poszkodowany w tym wszystkim został jedynie kilogram plastiku.