W sumie więcej już do tego silnika na stojaku nie ma co przykręcać. Zdjąłem go na ziemię i przygotowuję do wrzucenia na inny stojak, na którym będę mógł go uruchomić. Przykręciłem prądnicę, zregenerowaną gdzie indziej. Do uruchomienia jest mi potrzebna o tyle, że mam pasek napędzający pompę wody.

Z tyłu mam na razie pusty wał korbowy, jedynie z łożyskiem pilotującym sprzęgła.

A tu przygotowane koło, tarcza i docisk sprzęgła, wszystko po odnowieniu.

Przykręciłem koło zamachowe.

Do przykręcenia docisku i ustawienia tarczy sprzęgła użyłem wałka sprzęgłowego z zapasowej skrzyni.

Potem przykręciłem obudowę sprzęgła.

Dopiero co uruchamiałem inny silnik V4, więc jeden jest już zdemontowany ze stojaka, to ten po prawej, a drugi właśnie ma przykręcone łapy i ustawiony na miejscu.

Zamontowałem rurki układu chłodzenia.

Aparat zapłonowy działał, ale trzeba do niego rzucić okiem.

W środku niestety aż się klei od starego oleju i mechanizmy ledwo się ruszają.

Całość została rozłożona.

Widać ile tu jest osadu.

Albo płytka do przesuwania kąta zapłonu - cała się klei.

Po domyciu części zweryfikowałem wszystko, są w dobrym stanie.

Składanie. Najpierw mechanizm odśrodkowy.

A potem mechanizm podciśnieniowy, przerywacz i kondensator.

Potem aparat trafił na swoje miejsce w silniku.

Następna rzecz to gaźnik. Też działał, podobno nawet niedawno był przeglądany, ale jest przeraźliwie brudny. Sprawdźmy go.

W środku ładnie i czysto. Wystarczy go tylko z zewnątrz ogarnąć.

A tu już po umyciu siedzi na silniku. Aż ciężko uwierzyć, że wystarczyło go umyć. Zamontowane też mechanizmy poruszania przepustnicą.

Następnie wkręciłem świece (które później musiałem zmienić, bo zapomniałem, że V4 z otwartym od góry blokiem ma inne świece) i założyłem nowy palec rozdzielacza, kopułkę i kable zapłonowe. Kopułka okazała się bardzo podobna do standardowej Boscha, ale z ząbkiem ustalającym w innym miejscu. I takiej w katalogach nie bardzo mogłem znaleźć i w końcu udało się ją zdobyć, ale nie było łatwo. Widać też na dole rozrusznik, to jest jakiś mój zapasowy, założony tylko do pierwszego uruchomienia.

A tu już zacząłem silnik podłączać do aparatury. Układ chłodzenia ma rury zamiast chłodnicy. Cała reszta króćców układu chłodzenia jest zaślepiona. Dzięki temu w układzie jest woda i można to bezpiecznie odpalić i nagrzać. Do kompletu jest sporo kabelków do czujników, zapłonu i rozrusznika.

Po uruchomieniu i nagrzaniu silnika zostawiłem go do ostygnięcia. Wtedy mogłem dokręcić głowice i kolektor dolotowy.

Na koniec muszę zobaczyć jak to wygląda kompletne. Założyłem podstawę filtra powietrza.

Pokrywa filtra była pomalowana na ten sam kolor co pokrywy zaworów. Nie jest to oryginalny lakier, widać ślady pędzla.

Próbowałem zobaczyć jaki to kolor RAL jest. Oryginalny fordowski kolor to RAL 5010, ale widać, że to nie to.

Tu już nieco bliżej, ale ostatecznie właściciel podjął decyzję malowania i pokryw i obudowy filtra na oryginalny kolor Forda.

A tak to wygląda w całej okazalości.

Gotowe do zdjęcia ze stojaka i zabrania.


Z tyłu mam na razie pusty wał korbowy, jedynie z łożyskiem pilotującym sprzęgła.

A tu przygotowane koło, tarcza i docisk sprzęgła, wszystko po odnowieniu.

Przykręciłem koło zamachowe.

Do przykręcenia docisku i ustawienia tarczy sprzęgła użyłem wałka sprzęgłowego z zapasowej skrzyni.

Potem przykręciłem obudowę sprzęgła.

Dopiero co uruchamiałem inny silnik V4, więc jeden jest już zdemontowany ze stojaka, to ten po prawej, a drugi właśnie ma przykręcone łapy i ustawiony na miejscu.

Zamontowałem rurki układu chłodzenia.

Aparat zapłonowy działał, ale trzeba do niego rzucić okiem.

W środku niestety aż się klei od starego oleju i mechanizmy ledwo się ruszają.

Całość została rozłożona.

Widać ile tu jest osadu.

Albo płytka do przesuwania kąta zapłonu - cała się klei.

Po domyciu części zweryfikowałem wszystko, są w dobrym stanie.

Składanie. Najpierw mechanizm odśrodkowy.

A potem mechanizm podciśnieniowy, przerywacz i kondensator.

Potem aparat trafił na swoje miejsce w silniku.

Następna rzecz to gaźnik. Też działał, podobno nawet niedawno był przeglądany, ale jest przeraźliwie brudny. Sprawdźmy go.

W środku ładnie i czysto. Wystarczy go tylko z zewnątrz ogarnąć.

A tu już po umyciu siedzi na silniku. Aż ciężko uwierzyć, że wystarczyło go umyć. Zamontowane też mechanizmy poruszania przepustnicą.

Następnie wkręciłem świece (które później musiałem zmienić, bo zapomniałem, że V4 z otwartym od góry blokiem ma inne świece) i założyłem nowy palec rozdzielacza, kopułkę i kable zapłonowe. Kopułka okazała się bardzo podobna do standardowej Boscha, ale z ząbkiem ustalającym w innym miejscu. I takiej w katalogach nie bardzo mogłem znaleźć i w końcu udało się ją zdobyć, ale nie było łatwo. Widać też na dole rozrusznik, to jest jakiś mój zapasowy, założony tylko do pierwszego uruchomienia.

A tu już zacząłem silnik podłączać do aparatury. Układ chłodzenia ma rury zamiast chłodnicy. Cała reszta króćców układu chłodzenia jest zaślepiona. Dzięki temu w układzie jest woda i można to bezpiecznie odpalić i nagrzać. Do kompletu jest sporo kabelków do czujników, zapłonu i rozrusznika.

Po uruchomieniu i nagrzaniu silnika zostawiłem go do ostygnięcia. Wtedy mogłem dokręcić głowice i kolektor dolotowy.

Na koniec muszę zobaczyć jak to wygląda kompletne. Założyłem podstawę filtra powietrza.

Pokrywa filtra była pomalowana na ten sam kolor co pokrywy zaworów. Nie jest to oryginalny lakier, widać ślady pędzla.

Próbowałem zobaczyć jaki to kolor RAL jest. Oryginalny fordowski kolor to RAL 5010, ale widać, że to nie to.

Tu już nieco bliżej, ale ostatecznie właściciel podjął decyzję malowania i pokryw i obudowy filtra na oryginalny kolor Forda.

A tak to wygląda w całej okazalości.

Gotowe do zdjęcia ze stojaka i zabrania.
