Jak było widać na poprzedniej stronie, napęd jest już prawie kompletny, ale jednak nie do końca w silniku brakuje jeszcze kilku istotnych elementów. Zacznijmy od dźwigienek zaworowych.



Już na pierwszy rzut oka widzę, że nie jestem i tu pierwszy. Pin sprężysty zwinięty z blaszki został tu zastąpiony... nie wiem czym. Kawałkiem gwoździa?



Po rozłożeniu niestety okazało się, że nie mamy klawiatur. Ośki mocno wytarte, dźwigienki pozacierane.



Zbliżenie na najważniejsze części.



Tu niby mniej zatarte, ale wyślizgane miejsce jest o kilka dziesiątych milimetra niżej, niż reszta ośki.



Wszystkie dźwigienki w środku wyglądają podobnie.



Nawet wśród śrub jest coś do wymiany - jedna z podkładek nie jest grubą, płaską hartowaną, a zwykłą sprężystą. Uszkodziła też podstawkę ośki podczas przykręcania, więc i podstawkę muszę wymienić.



Potem umyłem to, co zostało. Niestety stanu osiek to nie poprawiło...



Dlatego przechodzimy do planu B, czyli nowych osi i dźwigienek.



Złożyłem pierwszy komplet, za chwilę gotowy będzie drugi.



Do silnika włożyłem drążki popychaczy. Nie patrz na aparat zapłonowy, jego jeszcze nie poskładałem :).



Potem przykręciłem klawiatury i wyregulowałem zawory.



Bardzo fajnie to wygląda.



Pokrywy zaworów były już ładnie pomalowane. Niestety, od środka też. A najgorzej, że proszkowo. Pod tymi blaszkami czai się teraz nasz wróg - piasek z piaskowania zatopiony w syfie ze starego oleju, który tam został przy piaskowaniu. Tak nie może zostać, bo za chwilę będziemy mieli z silnika mielonkę.



Odwierciłem zgrzewy w pokrywach.



Pod spodem dokładnie to, czego się spodziewałem.



W drugiej pokrywie to samo.



Pokrywy zostały wypiaskowane, teraz są czyste.



Blaszki przyłożyłem od środka w ich miejsce, nawet zgrzewy pasują.



Przyspawałem to wszystko z powrotem jak było.



Po oszlifowaniu spawów pomalowalem to podkładem i lakierem.



Założyłem nowe uszczelki.



I przykręciłem pokrywy do głowic.



Następnie przykręciłem jeszcze nowe świece.