W zasadzie teraz muszę jeszcze tylko przygotować samochód do lakieru, bo resztę będę ogarniał już po pomalowaniu. Przykręcam wsporniki stopni bocznych do ramy. Do tej pory tego nie zrobiłem, bo cały czas bym się tym kopał w golenie...

Przykręciłem to oczywiście z obu stron.

Przy okazji przypomniałem sobie, że nie zamocowałem jeszcze nijak linek hamulca ręcznego, więc przy okazji i to muszę zrobić. Tu zdjęcia będą później, jak już po lakierze będę montował pedał hamulca i łączył go z tymi linkami pod kabiną.

Pamiętasz, że sprężyny maski trafiały mi idealnie na przetłoczenia grodzi? Narysowałem podkładki, które mają to niwelować.

Po zamontowaniu na szczęście w ogóle tego nie widać, ale element opiera się na płaszczyźnie, a nie na przetłoczeniu.

Od środka też jest podkładka, żeby rozłozyć siłę na większą płaszczyznę.

Poskładałem też dalej cały przód.

Samochód zaczął znowu wyglądać jak samochód.

A potem, pierwszy raz od dawna, wyjechał nieśmiało na dwór (na pole, Krakowiacy).

No i jedzie do lakierowania...



Przykręciłem to oczywiście z obu stron.

Przy okazji przypomniałem sobie, że nie zamocowałem jeszcze nijak linek hamulca ręcznego, więc przy okazji i to muszę zrobić. Tu zdjęcia będą później, jak już po lakierze będę montował pedał hamulca i łączył go z tymi linkami pod kabiną.

Pamiętasz, że sprężyny maski trafiały mi idealnie na przetłoczenia grodzi? Narysowałem podkładki, które mają to niwelować.

Po zamontowaniu na szczęście w ogóle tego nie widać, ale element opiera się na płaszczyźnie, a nie na przetłoczeniu.

Od środka też jest podkładka, żeby rozłozyć siłę na większą płaszczyznę.

Poskładałem też dalej cały przód.

Samochód zaczął znowu wyglądać jak samochód.

A potem, pierwszy raz od dawna, wyjechał nieśmiało na dwór (na pole, Krakowiacy).

No i jedzie do lakierowania...

