To troche elektryki mamy za sobą, pobawmy się w hydraulika.Przykręciłem chłodnicę do jej mocowania.

Całość zamontowałem do ramy i podłączyłem rurki do silnika. Trzy śruby w pionie to mocowanie błotnika wewnętrznego. Na tym etapie przymierzam jeszcze wiatrak, ale mocno mi nie pasuje jego siermiężne mocowanie.

Mocowanie zrobione z losowych kawałków profili leci zatem na złom. Sam wiatrak był wcześniej zamontowany z przodu chłodnicy, ale tam go nie chcę. Sprawdziłem, jak działa podłączony odwrotnie - wieje lepiej, niż jak by był z przodu. Zostaje.

Po wywaleniu mocowania pasuje od razu lepiej. Sęk w tym, że jest na tyle ciężki, że standardowe spinki przechodzące na wylot przez chłodnicę go nie utrzymają.

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Żeby zachować możliwość regulacji położenia przodu, pomiędzy mocowanie chłodnicy a ramę położyłem dwie podkładki. To nie jest najzręczniejszy sposób regulacji, ale do tego jeszcze wrócimy.

Póki co muszę zobaczyć co dalej z instalacjami, więc zakładam błotnik wewnętrzny. Do mocowania chłodnicy razem z nim przykręca się też wspornik błotnika zewnętrznego. Rurki wystające do przodu to chłodzenie skrzyni biegów.

A tu mam coś ciekawego. Długo kombinowałem jak zrobić zawór nagrzewnicy i jego sterowanie, aż w końcu znalazłem odpowiednie rzeczy na stronie Vintage Air. Nie było to najtańsze, ale za to masę problemów mi zaoszczędzi. Jest to elektronicznie sterowany zawów nagrzewnicy.

Kupione też zostały kolanka/przejścia przez gródź.

Tyle tylko, że te kolanka najbardziej mi pasują do zamontowania blisko błotnika wewnętrznego, gdzie już mieszkają sprężyny maski. Musiałem je przymierzyć, ale bez naprężenia sprężyn... Stara sztuczka, to na rozciągniętej sprężynie wsunąć pomiędzy zwoje podkładki. Dzięki temu sprężyna się już nie kurczy i można ją łatwo zdjąć.

Przykręciłem więc to do grodzi...

I znalazłem odpowiednie miejsce do przejścia rurkami do nagrzewnicy do kabiny.

Po stronie silnika mam proste króćce.

A po stronie kabiny - kolanka, umożliwiające mi łatwe wymanewrowanie rurek chłodzenia do nagrzewnicy.

Po stronie silnika też podłączam rurki.

I wstępnie je przymierzam, którędy mają być puszczone.

W silniku nie było żadnych króćców, tylko korki. W kolektorze dolotowym już mam klucz imbusowy do odkręcenia jednego z nich, to zasilanie nagrzewnicy gorącym płynem. Powrót z nagrzewnicy wchodzi do pompy wody.

Znalazłem w zapasach odpowiednie kolanka, nawet chromowane, pasujące do kolektora.

Przy pompie wody będzie prosty nypel. Żeby się tam dostać musiałem częściowo zdemontować układ mocujący osprzęt na silniku.

Rurki podłączone. Nad tą do pompy wody zaraz ma być tuleja do mocowania osprzętu, ale jest tak ciasno, że musiałem ją najpierw podszlifować.

Gotowe.

Rurki ułożyłem prosto i chyba dość elegancko.

Zawór nagrzewnicy umieszczę tu. W środku nie ma go za bardzo jak zamocować, poza tym lepiej odciąć gorący płyn jeszcze zanim wejdzie do kabiny.

Odwzorowałem otworki mocujące na błotniku wewnętrznym.

I zamontowałem zawór.

Zaprojektowałem spinki mocujące rurki. To jest wydruk testowy.

A tu już docelowe mocowanie. Przy dolnej krawędzi błotnika ułożyłem też rurki chłodzenia oleju w skrzyni.

W środku kabiny zostaje mi do założenia regulator temperatury.

Wygląda oczywiście zupełnie niepasująco do reszty włączników, ale na szczęście to zwykły rezystor jest.

Po jego wymontowaniu wymyśliłem jak ma wyglądać reszta deski i powierciłem otwory na włączniki. Blisko kierownicy będzie włącznik wycieraczek, pośrodku deski te dwa otwory są na regulację temperatury i siłę nawiewu. Gałki do tych włączników wydrukuję identyczne jak fabryczna gałka włącznika świateł. Resztę włączników ukryję pod deską rozdzielczą.

A tu już włączniki zamontowane. Każdy ma inną nakrętkę... Na to też mam pomysł, ale to dużo później opowiem.

Ostatni element regulacji temperatury to sterownik zaworu nagrzewnicy. Na niego znalazłem miejsce na obudowie nawiewu.

W międzyczasie wymyśliłem co zrobić z tymi podkładkami regulacyjnymi przodu, na których leżało mocowanie chłodnicy. Żeby jednak wyjąć poprzednie podkładki musiałem podnieść przód...

Zamiast poprzednich podkładek mam wydrukowane płaskie podkładki, które można dowolnie wsuwać na miejsce. I mogę je wydrukować w różnych grubościach, w zależności od potrzeb.

Chyba już nie będę ruszał układu chłodzenia, więc zalewam go płynem. Weszła prawie cała bańka, ale przynajmniej łatwo mi się nalewało, bo postawiłem ją wyżej i puściłem płyn rurką.

A tu rozwiązanie problemu ciężkiego wiatraka. Pośrodku czarna część to oryginalne ucho mocujące, na jego podstawie wydrukowałem testowo pomarańczowy element pasujący w jego miejsce, potem czarny testowy element powyżej, a na końcu docelowe mocowanie - te czarne coś z sześciokątami. Wpina się to w mocowanie wiatraka i opiera na dolnym zbiorniku chłodnicy. Powinno dać radę potrzymać wagę wiatraka.

Tu nieco to widać po zamontowaniu. A ja znalazłem miejsce na przekaźnik wiatraka tuż przy łączeniu mocowania chłodnicy z błotnikiem wewnętrznym. Wywierciłem otwory i je gwintuję.

Przykręciłem podstawkę przekaźnika. Poniżej widać rurki chłodzenia skrzyni przepuszczone przez otwory w mocowaniu.

A tu już przekaźnik na miejscu. Wiązka do niego przechodzi od razu na zewnętrzną stronę błotnika, żeby nie plątała się po komorze silnika.

Wróćmy jeszcze do rurek chłodzenia skrzyni. Tak wyglądały bez żadnych uchwytów, dotykały do wydechu. Docelowo będą pospinane tak, żeby nie miały szans się do tego wydechu dotknąć.

Tu widok na te rurki z wczesnego etapu pasowania wszystkiego.

A tu już zamocowane na stałe do błotnika wewnętrznego i spięte razem nowymi, wydrukowanymi spinkami. Poniżej widać przedłużenie błotnika w stronę ramy fartuchem gumowym, ale o tym chyba później.

Potem rurki chłodzenia skrzyni przechodzą przez mocowanie chłodnicy i kończą się chłodnicą oleju. To jest ta sama, z którą Ford przyjechał do mnie na początku, tylko zupełnie inaczej umieszczona.


Całość zamontowałem do ramy i podłączyłem rurki do silnika. Trzy śruby w pionie to mocowanie błotnika wewnętrznego. Na tym etapie przymierzam jeszcze wiatrak, ale mocno mi nie pasuje jego siermiężne mocowanie.

Mocowanie zrobione z losowych kawałków profili leci zatem na złom. Sam wiatrak był wcześniej zamontowany z przodu chłodnicy, ale tam go nie chcę. Sprawdziłem, jak działa podłączony odwrotnie - wieje lepiej, niż jak by był z przodu. Zostaje.

Po wywaleniu mocowania pasuje od razu lepiej. Sęk w tym, że jest na tyle ciężki, że standardowe spinki przechodzące na wylot przez chłodnicę go nie utrzymają.

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Żeby zachować możliwość regulacji położenia przodu, pomiędzy mocowanie chłodnicy a ramę położyłem dwie podkładki. To nie jest najzręczniejszy sposób regulacji, ale do tego jeszcze wrócimy.

Póki co muszę zobaczyć co dalej z instalacjami, więc zakładam błotnik wewnętrzny. Do mocowania chłodnicy razem z nim przykręca się też wspornik błotnika zewnętrznego. Rurki wystające do przodu to chłodzenie skrzyni biegów.

A tu mam coś ciekawego. Długo kombinowałem jak zrobić zawór nagrzewnicy i jego sterowanie, aż w końcu znalazłem odpowiednie rzeczy na stronie Vintage Air. Nie było to najtańsze, ale za to masę problemów mi zaoszczędzi. Jest to elektronicznie sterowany zawów nagrzewnicy.

Kupione też zostały kolanka/przejścia przez gródź.

Tyle tylko, że te kolanka najbardziej mi pasują do zamontowania blisko błotnika wewnętrznego, gdzie już mieszkają sprężyny maski. Musiałem je przymierzyć, ale bez naprężenia sprężyn... Stara sztuczka, to na rozciągniętej sprężynie wsunąć pomiędzy zwoje podkładki. Dzięki temu sprężyna się już nie kurczy i można ją łatwo zdjąć.

Przykręciłem więc to do grodzi...

I znalazłem odpowiednie miejsce do przejścia rurkami do nagrzewnicy do kabiny.

Po stronie silnika mam proste króćce.

A po stronie kabiny - kolanka, umożliwiające mi łatwe wymanewrowanie rurek chłodzenia do nagrzewnicy.

Po stronie silnika też podłączam rurki.

I wstępnie je przymierzam, którędy mają być puszczone.

W silniku nie było żadnych króćców, tylko korki. W kolektorze dolotowym już mam klucz imbusowy do odkręcenia jednego z nich, to zasilanie nagrzewnicy gorącym płynem. Powrót z nagrzewnicy wchodzi do pompy wody.

Znalazłem w zapasach odpowiednie kolanka, nawet chromowane, pasujące do kolektora.

Przy pompie wody będzie prosty nypel. Żeby się tam dostać musiałem częściowo zdemontować układ mocujący osprzęt na silniku.

Rurki podłączone. Nad tą do pompy wody zaraz ma być tuleja do mocowania osprzętu, ale jest tak ciasno, że musiałem ją najpierw podszlifować.

Gotowe.

Rurki ułożyłem prosto i chyba dość elegancko.

Zawór nagrzewnicy umieszczę tu. W środku nie ma go za bardzo jak zamocować, poza tym lepiej odciąć gorący płyn jeszcze zanim wejdzie do kabiny.

Odwzorowałem otworki mocujące na błotniku wewnętrznym.

I zamontowałem zawór.

Zaprojektowałem spinki mocujące rurki. To jest wydruk testowy.

A tu już docelowe mocowanie. Przy dolnej krawędzi błotnika ułożyłem też rurki chłodzenia oleju w skrzyni.

W środku kabiny zostaje mi do założenia regulator temperatury.

Wygląda oczywiście zupełnie niepasująco do reszty włączników, ale na szczęście to zwykły rezystor jest.

Po jego wymontowaniu wymyśliłem jak ma wyglądać reszta deski i powierciłem otwory na włączniki. Blisko kierownicy będzie włącznik wycieraczek, pośrodku deski te dwa otwory są na regulację temperatury i siłę nawiewu. Gałki do tych włączników wydrukuję identyczne jak fabryczna gałka włącznika świateł. Resztę włączników ukryję pod deską rozdzielczą.

A tu już włączniki zamontowane. Każdy ma inną nakrętkę... Na to też mam pomysł, ale to dużo później opowiem.

Ostatni element regulacji temperatury to sterownik zaworu nagrzewnicy. Na niego znalazłem miejsce na obudowie nawiewu.

W międzyczasie wymyśliłem co zrobić z tymi podkładkami regulacyjnymi przodu, na których leżało mocowanie chłodnicy. Żeby jednak wyjąć poprzednie podkładki musiałem podnieść przód...

Zamiast poprzednich podkładek mam wydrukowane płaskie podkładki, które można dowolnie wsuwać na miejsce. I mogę je wydrukować w różnych grubościach, w zależności od potrzeb.

Chyba już nie będę ruszał układu chłodzenia, więc zalewam go płynem. Weszła prawie cała bańka, ale przynajmniej łatwo mi się nalewało, bo postawiłem ją wyżej i puściłem płyn rurką.

A tu rozwiązanie problemu ciężkiego wiatraka. Pośrodku czarna część to oryginalne ucho mocujące, na jego podstawie wydrukowałem testowo pomarańczowy element pasujący w jego miejsce, potem czarny testowy element powyżej, a na końcu docelowe mocowanie - te czarne coś z sześciokątami. Wpina się to w mocowanie wiatraka i opiera na dolnym zbiorniku chłodnicy. Powinno dać radę potrzymać wagę wiatraka.

Tu nieco to widać po zamontowaniu. A ja znalazłem miejsce na przekaźnik wiatraka tuż przy łączeniu mocowania chłodnicy z błotnikiem wewnętrznym. Wywierciłem otwory i je gwintuję.

Przykręciłem podstawkę przekaźnika. Poniżej widać rurki chłodzenia skrzyni przepuszczone przez otwory w mocowaniu.

A tu już przekaźnik na miejscu. Wiązka do niego przechodzi od razu na zewnętrzną stronę błotnika, żeby nie plątała się po komorze silnika.

Wróćmy jeszcze do rurek chłodzenia skrzyni. Tak wyglądały bez żadnych uchwytów, dotykały do wydechu. Docelowo będą pospinane tak, żeby nie miały szans się do tego wydechu dotknąć.

Tu widok na te rurki z wczesnego etapu pasowania wszystkiego.

A tu już zamocowane na stałe do błotnika wewnętrznego i spięte razem nowymi, wydrukowanymi spinkami. Poniżej widać przedłużenie błotnika w stronę ramy fartuchem gumowym, ale o tym chyba później.

Potem rurki chłodzenia skrzyni przechodzą przez mocowanie chłodnicy i kończą się chłodnicą oleju. To jest ta sama, z którą Ford przyjechał do mnie na początku, tylko zupełnie inaczej umieszczona.
