Długo zwlekałem z aktualizacją, bo praca trwała na wszystkich frontach i nie było jak nic sensownego tematycznie sklecić. W każdym razie - po położeniu mat wygłuszających zabrałem się za całą resztę. Tu jeszcze łatwe początki, czyli umieszczenie podstawowych dużych podzespołów w kabinie. Na pedał hamulca awaryjnego i moduł zapłonowy miejsce zostało przewidziane wcześniej, otwory pod nagrzewnicę też.

Tu widzimy fragment podłogi przy lewym słupku drzwi. Rurka to przepust linki hamulca awaryjnego. Tuż za nią postanowiłem zrobić otwór na wiązkę wychodzącą z kabiny na przód i tył samochodu.

A tu odpakowałem Pandorę z puszki, czyli zaczynamy zabawy z elektryką.

Przykręciłem skrzynkę z bezpiecznikami na przewidziane jej miejsce. Stąd się wszystko zaczyna. Na miejsce trafił też pedał gazu, ledwo widocznyspod kabli.

Teraz po kolei rozplątuję poszczególne wiązki i układam je na nowo. Tu widać małą wiązkę idącą do włącznika świateł. Przewody zostały skrócone na wymiar, wiązka spięta razem i ułożona w karoserii. Teraz pozostaje to samo zrobić dla kolejnych kilkuset metrów przewodów...

Część z przewodów podłączyłem już do modułu MSD. Wiązka silnikowa będzie gdzieś tu wychodzić do komory silnika. Wybrałem dla tego przejścia miejsce obok linki gazu - widać już gotowy otwór po prawej od pedału. Miejsce nie najlepsze ani od strony silnika ani od kabiny, ale: od strony kabiny jest na tyle wysoko, że jakoś tapicerka i dywan to osłonią, a od strony silnika jest na tyle nisko, że nie będzie się rzucać w oczy.

Po zebraniu potrzebnych w silniku przewodów spiąłem je w wiązkę. Potem jeszcze kilka razy ją uzupełniałem.

Dzielenia elektryki na wiązki ciąg dalszy. Z otworu na zegary wystaje wiązka zegarowa, reszta jest przy słupku drzwi.

Na tym etapie założyłem kolumnę kierownicy i podłączyłem do niej wtyczkę.

Potem skróciłem przewody i ułożyłem nieco schludniejszą wiązkę.

A tu strona silnikowa. Przewody wychodzą tuż obok linki gazu.

Czasami przykręcałem pedał hamulca awaryjnego do sprawdzenia ile mam miejsca na inne rzeczy. Tu przymierzam włącznik świateł drogowych.

A tu już zamocowany i z podłączonymi przewodami.

Od spodu kabiny wystaje wiązka widoczna wcześniej obok włącznika świateł drogowych. Część z niej idzie na tył do świateł, część tędy na przód - do świateł i klaksonów. Plątanina rurek to ukłąd wspomagania hamulców i kierownicy, to zostawiam sobie na później. Na chłodnicę nie zwracaj jeszcze uwagi, potem trochę o niej opowiem.

Przy okazji bawienia się w elektryka znalazłem uszkodzony czujnik prędkości w skrzyni (to ten czarny po lewej). Zamówiony został nowy, bo na szczęście stary miał widoczny numer części.

Czujnik wkręciłem w skrzynię i poprowadziłem kabelki w stronę reszty wiązki.

Podłączyłem też czujnik wstecznego przy podstawie dźwigni zmiany biegów.

Kombinując jak w niewidzialny sposób wejść tymi przewodami od skrzyni do kabiny zdjąłem pedał hamulca i wywierciłem dwa otwory - jeden w podstawie pedału, a drugi głębiej, w grodzi. Dzięki temu jestem w stanie przewlec do środka przewody, a jednocześnie je ukryć pod mocowaniem pedału. Wychodzą one do góry i dalej łączą się z wiązką idącą do komory silnika.

A tu widać zrobioną wiązkę idącą na tył samochodu. To znaczy nie widać, ale właśnie o to chodzi, prawda?

Wiązka idzie po wewntrznej stronie ramy, nad rurką hamulcową.

Niedaleko za plecami kabiny ma rozwidlenie na przewody do czujnika poziomu paliwa.

Pociągnąłem też przewody sterujące cut-outami wydechu, więc mogłem przykryć ramę deskami skrzyni ładunkowej. Nie pytaj mnie, czy płaska powierzchnia przyda się w garażu... :).

Równolegle jeden kolega podjął się ogarnięcia zegarów. Zakupiony został oryginalny licznik od Forda z 1949 roku.

Został on wybebeszony, a w środek będą włożone zegary, które były wcześniej zamontowane.

Tu widać wczesny etap pasowania.

Do tego doszły robione na zamówienie cyferblaty i zegarek, również z mechanizmem z czegoś współczesnego.

Do kompletu powstał zegarek na rękę pasujący do samochodu.

A ja muszę to teraz podłączyć. Do podłączenia wskaźników i kontrolek mam dwie wtyczki. Duża wtyczka poniżej to podłączenie prędkościomierza.

A tu coś, co wcześniej było wiązką zegarów, a obecnie usiłuje mnie zmylić, żebym nie wiedział, co robię.

Zegary trafiły w deskę, co sprawiło, że od razu to lepiej wygląda.

A ja powoli podłączam coraz więcej przewodów.

Coraz więcej przewodów ląduje też na kupce do wyrzucenia.


Tu widzimy fragment podłogi przy lewym słupku drzwi. Rurka to przepust linki hamulca awaryjnego. Tuż za nią postanowiłem zrobić otwór na wiązkę wychodzącą z kabiny na przód i tył samochodu.

A tu odpakowałem Pandorę z puszki, czyli zaczynamy zabawy z elektryką.

Przykręciłem skrzynkę z bezpiecznikami na przewidziane jej miejsce. Stąd się wszystko zaczyna. Na miejsce trafił też pedał gazu, ledwo widocznyspod kabli.

Teraz po kolei rozplątuję poszczególne wiązki i układam je na nowo. Tu widać małą wiązkę idącą do włącznika świateł. Przewody zostały skrócone na wymiar, wiązka spięta razem i ułożona w karoserii. Teraz pozostaje to samo zrobić dla kolejnych kilkuset metrów przewodów...

Część z przewodów podłączyłem już do modułu MSD. Wiązka silnikowa będzie gdzieś tu wychodzić do komory silnika. Wybrałem dla tego przejścia miejsce obok linki gazu - widać już gotowy otwór po prawej od pedału. Miejsce nie najlepsze ani od strony silnika ani od kabiny, ale: od strony kabiny jest na tyle wysoko, że jakoś tapicerka i dywan to osłonią, a od strony silnika jest na tyle nisko, że nie będzie się rzucać w oczy.

Po zebraniu potrzebnych w silniku przewodów spiąłem je w wiązkę. Potem jeszcze kilka razy ją uzupełniałem.

Dzielenia elektryki na wiązki ciąg dalszy. Z otworu na zegary wystaje wiązka zegarowa, reszta jest przy słupku drzwi.

Na tym etapie założyłem kolumnę kierownicy i podłączyłem do niej wtyczkę.

Potem skróciłem przewody i ułożyłem nieco schludniejszą wiązkę.

A tu strona silnikowa. Przewody wychodzą tuż obok linki gazu.

Czasami przykręcałem pedał hamulca awaryjnego do sprawdzenia ile mam miejsca na inne rzeczy. Tu przymierzam włącznik świateł drogowych.

A tu już zamocowany i z podłączonymi przewodami.

Od spodu kabiny wystaje wiązka widoczna wcześniej obok włącznika świateł drogowych. Część z niej idzie na tył do świateł, część tędy na przód - do świateł i klaksonów. Plątanina rurek to ukłąd wspomagania hamulców i kierownicy, to zostawiam sobie na później. Na chłodnicę nie zwracaj jeszcze uwagi, potem trochę o niej opowiem.

Przy okazji bawienia się w elektryka znalazłem uszkodzony czujnik prędkości w skrzyni (to ten czarny po lewej). Zamówiony został nowy, bo na szczęście stary miał widoczny numer części.

Czujnik wkręciłem w skrzynię i poprowadziłem kabelki w stronę reszty wiązki.

Podłączyłem też czujnik wstecznego przy podstawie dźwigni zmiany biegów.

Kombinując jak w niewidzialny sposób wejść tymi przewodami od skrzyni do kabiny zdjąłem pedał hamulca i wywierciłem dwa otwory - jeden w podstawie pedału, a drugi głębiej, w grodzi. Dzięki temu jestem w stanie przewlec do środka przewody, a jednocześnie je ukryć pod mocowaniem pedału. Wychodzą one do góry i dalej łączą się z wiązką idącą do komory silnika.

A tu widać zrobioną wiązkę idącą na tył samochodu. To znaczy nie widać, ale właśnie o to chodzi, prawda?

Wiązka idzie po wewntrznej stronie ramy, nad rurką hamulcową.

Niedaleko za plecami kabiny ma rozwidlenie na przewody do czujnika poziomu paliwa.

Pociągnąłem też przewody sterujące cut-outami wydechu, więc mogłem przykryć ramę deskami skrzyni ładunkowej. Nie pytaj mnie, czy płaska powierzchnia przyda się w garażu... :).

Równolegle jeden kolega podjął się ogarnięcia zegarów. Zakupiony został oryginalny licznik od Forda z 1949 roku.

Został on wybebeszony, a w środek będą włożone zegary, które były wcześniej zamontowane.

Tu widać wczesny etap pasowania.

Do tego doszły robione na zamówienie cyferblaty i zegarek, również z mechanizmem z czegoś współczesnego.

Do kompletu powstał zegarek na rękę pasujący do samochodu.

A ja muszę to teraz podłączyć. Do podłączenia wskaźników i kontrolek mam dwie wtyczki. Duża wtyczka poniżej to podłączenie prędkościomierza.

A tu coś, co wcześniej było wiązką zegarów, a obecnie usiłuje mnie zmylić, żebym nie wiedział, co robię.

Zegary trafiły w deskę, co sprawiło, że od razu to lepiej wygląda.

A ja powoli podłączam coraz więcej przewodów.

Coraz więcej przewodów ląduje też na kupce do wyrzucenia.
